×
Subskrybuj newsletter
rynekzdrowia.pl
Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu.
Podaj poprawny adres e-mail
  • Musisz zaznaczyć to pole

Szpiczak plazmocytowy. Wyniki polskiego badania zmienią światowy standard leczenia?

Autor: Iwona Bączek • Źródło: Rynek Zdrowia18 lutego 2023 17:30

Od wielu lat standardem w leczeniu podtrzymującym szpiczaka plazmocytowego jest lenalidomid. My zaproponowaliśmy dołączenie do niego karfizlomibu i deksametazonu. Udało nam się wykazać, że jest to terapia skuteczniejsza i bezpieczna. Mamy nadzieję, że możliwa będzie zmiana światowego standardu leczenia podtrzymującego u pacjentów po autologicznej transplantacji szpiku - mówi dr hab. Dominik Dytfeld.

Szpiczak plazmocytowy. Wyniki polskiego badania zmienią światowy standard leczenia?
Wyniki polskiego badania zmienią światowy standard leczenia szpiczaka plazmocytowego? Fot. Shutterstock
  • Hematolodzy z Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego przekazali informacje o swoim badaniu ATLAS, którego wyniki zostały przedstawione w ub.r. na ASCO, a w styczniu br. trafiły na łamy The Lancet Oncology
  • To pierwsze na świecie badanie randomizowane III fazy, dotyczące szpiczaka plzamocytowego, w którym porównywana była terapia podtrzymująca KRd (karfilzomib, lenalidomid, deksametazon) u pacjentów po autologicznej transplantacji szpiku, z obowiązującym standardem terapii, jakim jest lenalidomid
  • Udało nam się wykazać, że jest to terapia skuteczniejsza - wydłużająca czas wolny od progresji o 18 miesięcy - ale też bezpieczna, która może być z powodzeniem stosowana po transplantacji autologicznej - mówił dr hab. Dominik Dytfeld
  • Mamy nadzieję, że wyniki naszego badania doprowadzą do zmiany światowego standardu dotyczącego terapii podtrzymującej w szpiczaku - dodał prof. Krzysztof Jamroziak
  • O możliwościach leczenia pacjentów ze szpiczakiem plazmocytowym w Polsce będziemy rozmawiać podczas sesji "Hematoonkologia - dostępność leczenia i organizacja systemu" w ramach Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach ZAREJESTRUJ SIĘ

"Nie ma jednego leku na szpiczaka. Potrzebujemy wielu"

- Nie ma chyba choroby, w której postęp w leczeniu byłby tak widoczny, jak w szpiczaku plazmocytowym. Pojawiło się wiele leków i ich skojarzeń, co daje efekt w postaci dłuższego życia chorych i jego lepszej jakości - wskazywali podczas konferencji prasowej eksperci z Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego.

Jak mówił prof. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, lekarz kierujący Oddziałem Hematologicznym Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, członek Zarządu Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego, przebieg szpiczaka plazmocytowego ma charakter nawrotowy, a wydłużenie przeżycia wynika z tego, że kolejne nawroty są odwlekane.

- Jeśli mamy do dyspozycji różne leki, każdy z nawrotów możemy leczyć nieco inaczej, licząc na zachowanie wrażliwości komórek szpiczakowych na te terapie. Od początku wiemy jednak, że pacjent będzie potrzebował kolejnych linii leczenia, a w każdej z nich nowych, bardziej skutecznych leków. Nie ma pojedynczego leku na szpiczaka, ponieważ nie jest to choroba związana z jednym genem, czy jedną nieprawidłowością, dlatego zawsze potrzebne są trój- lub czterolekowe schematy, bo tylko one mogą zahamować rozwój choroby - wyjaśniał.

- Widzimy wprawdzie bardzo długie remisje, trwające u niektórych chorych nawet 10 lat, ale dotyczy to nie więcej niż 10 proc. pacjentów, przy czym zdarzają się późne nawroty. W szpiczaku nie ma zatem zastosowania onkologiczna definicja, która mówi, że pięć lat bez nawrotu choroby możemy uznać za wyleczenie. Szpiczak pozostaje chorobą nieuleczalną. Postęp jest jednak ogromny i będzie trwał nadal. W badaniach jest obecnie ok. 250 substancji, w tym m.in. terapie CAR-T - zaznaczył prof. Giannopoulos.

"Szpiczak jest nieuleczalny, ale może się stać chorobą przewlekłą"

Prof. Tomasz Wróbel, kierownik Kliniki Hematologii, Nowotworów Krwi i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, członek Zarządu Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego przypomniał, że
dzięki zastosowaniu nowych leków mediana przeżycia pacjentów chorych na szpiczaka plazmocytowego przynajmniej się podwoiła.

- Jeszcze niedawno wynosiła 3 lata, obecnie 6-7 lat, co oznacza, że mamy pod opieką dwa razy więcej chorych niż kiedyś. Nowe leki i ich kombinacje wciąż są jednak potrzebne, bo walczymy o to, aby szpiczak stał się chorobą przewlekłą, jak nadciśnienie tętnicze, czy cukrzyca - zauważył.

Prof. Krzysztof Jamroziak z Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Zarządu Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego podkreślał, że szpiczak może być chorobą przewlekłą u 2/3 pacjentów , tj. u chorych ze standardowym ryzykiem genetycznym.

- U nich nowe terapie działają najlepiej i tacy chorzy mogą żyć 10 lat i więcej, prowadząc normalne życie rodzinne, społeczne i zawodowe. Jest jednak ok. 20 proc. chorych z czynnikami wysokiego ryzyka genetycznego, u których - mimo nowych możliwości terapeutycznych - rokowanie nie jest dobre. To trudny obszar, w którym potrzebna jest poprawa - wskazywał.

Badanie ATLAS. "Mamy nadzieję, że zmieni się światowy standard leczenia podtrzymującego"

Eksperci wyjaśniali, że jednym z nowych schematów prowadzących do poprawy leczenia jest ten przetestowany w badaniu ATLAS, którego wyniki zostały zaprezentowane podczas ubiegłorocznej konferencji ASCO i opublikowane w styczniu br. na łamach The Lancet Oncology. To pierwsze na świecie badanie randomizowane III fazy, w którym porównywana była terapia podtrzymująca KRd (karfilzomib, lenalidomid, deksametazon) z obowiązującym standardem terapii, którym jest lenalidomid.

Autorami badania są hematolodzy z Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego wspierani przez prof. Andrzeja Jakubowiaka z Chicago, który wcześniej wykazał, że terapia KRd może być z powodzeniem stosowana w pierwszej linii leczenia szpiczaka.

Jak mówił dr hab. Dominik Dytfeld z Kliniki Hematologii i Chorób Rozrostowych Układu Krwiotwórczego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego, leczenie podtrzymujące stosowane jest u pacjentów po transplantacji autologicznej szpiku w celu wydłużenia jej efektu, a jest nim przedłużenie czasu wolnego od progresji i w rezultacie - całkowitego przeżycia.

- Usankcjonowanym od wielu lat standardem w leczeniu podtrzymującym jest lenalidomid. My zaproponowaliśmy dołączenie do lenalidomidu karfizlomibu i deksametazonu w chemioterapii KRd. Udało nam się wykazać, że jest to terapia skuteczniejsza - wydłużająca czas wolny od progresji o 18 miesięcy - ale też bezpieczna, która może być z powodzeniem stosowana po transplantacji autologicznej. Mamy nadzieję, że w świetle wyników naszego badania możliwa będzie zmiana światowego standardu leczenia podtrzymującego u pacjentów poddanych tej procedurze - podkreślał.

- Badanie ATLAS jest, według naszej wiedzy, także pierwszym niekomercyjnym badaniem klinicznym w Polsce. Ważne jest również, że dzięki niemu udało się zapewnić leczenie podtrzymujące dla 159 pacjentów, bo trzeba przypomnieć, że do stycznia br. było ono dla polskich chorych niedostępne - dodał.

"Badanie pokazuje kierunek: leczenie podtrzymujące należy wzmocnić"

Prof. Wróbel doprecyzował, że remisja uzyskana po transplantacji autologicznej nie jest końcem terapii, bo prędzej czy później nastąpi wznowa. Leczenie podtrzymujące ma na celu maksymalne zmniejszenie liczby komórek nowotworowych w organizmie pacjenta by opóźnić jej wystąpienie. Zgodnie z założeniem badania zintensyfikowane zostało leczenie podtrzymujące, co miało służyć wydłużeniu czasu wolnego od progresji. Udało się, bo dla standardowej terapii lenalidomidem wyniósł on 41 miesięcy, a dla terapii KRd - 59 miesięcy.

Jak dodał prof. Krzysztof Jamroziak, wyniki badania pokazują kierunek: sam lenalidomid u większości chorych nie wystarczy, leczenie podtrzymujące należy zatem wzmocnić.

- Obecnie trwają również badania łączące inne leki z lenalidomidem, np. przeciwciała monoklonalne. Ale nasze badanie jest badaniem III fazy - jego wyniki są niepodważalnym dowodem w medycynie, dlatego mamy nadzieję, że gremia decydujące o wprowadzaniu standardów międzynarodowych (ESMO lub NCCN) je w tym kontekście uwzględnią - zaznaczył.

Prof. Giannopoulos podkreślał, że tolerancja tej terapii jest dobra.

- Mówimy wprawdzie, że jest to chemioterapia KRd, ale tak naprawdę nie ma w niej żadnego chemioterapeutyku: deksametzon jest sterydem, lenalidomid - lekiem immunomodulującym, a karfilzomib należy do inhibitorów proteasomów nowej generacji. Dlatego nie jest to toksyczne leczenie dla pacjenta po autologicznej transplantacji szpiku - wyjaśnił ekspert.




Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum