Prof. Giebel: warto rozważyć zmianę norm zatrudnienia pielęgniarek na oddziałach hematologicznych

Autor: IB • Źródło: Rynek Zdrowia16 grudnia 2021 17:04

- Niedobór pielęgniarek na oddziałach hematologicznych, gdzie opieka nad pacjentami jest trudna, stanowi powszechny problem. Dlatego warto się zastanowić nad zmianą norm zatrudnienia w tych jednostkach - mówi prof. Sebastian Giebel.

Na oddziałach hematologicznych brakuje pielęgniarek Fot. AdobeStock
  • W niektórych regionach jest za mało łóżek hematologicznych. Za mało jest także lekarzy specjalistów hematologii oraz pielęgniarek na oddziałach hematologicznych - mówił prof. Giebel
  • Opieka nad pacjentami hematologicznymi jest trudna, dlatego pielęgniarki niechętnie przychodzą do pracy w tych jednostkach - wskazywał
  • Należy rozważyć zmianę norm zatrudnienia pielęgniarek na oddziałach hematologicznych, gdzie mają one o wiele więcej pracy niż na oddziałach internistycznych - zaznaczył
  • W ciągu ostatnich trzech lat pacjenci otrzymali w hematoonkologii dostęp do wielu nowoczesnych leków, ale nadal są obszary, w których oczekujemy na decyzje refundacyjne, np. w szpiczaku plazmocytowym, czy w ostrej białaczce szpikowej - podkreślił.

- W nowotworach krwi profilaktyka nie znajduje zastosowania, bo nie ma możliwości ani zapobiegania ani wczesnego wykrywania tych chorób. Kluczem jest zatem leczenie, przy czym mamy tu dwa kluczowe obszary: infrastruktura i kadry oraz dostępność nowoczesnych technologii lekowych - wskazywał w środę podczas posiedzenia sejmowej podkomisji ds. onkologii prof. Sebastian Giebel, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Onkologii - Państwowego Instytutu Badawczego Oddział w Gliwicach.

Czytaj też: Nowotwory krwi. Posłowie o refundacji i środkach z Funduszu Medycznego. "Góra urodziła mysz"

"Za mało łóżek, lekarzy specjalistów, pielęgniarek"

- Jeśli chodzi o infrastrukturę, leczenie u znacznego odsetka chorych musi być prowadzone w trybie stacjonarnym. Potrzebne są więc łóżka hematologiczne, których w niektórych regionach jest za mało. Za mało jest także specjalistów hematologii, co odczuwają szczególnie małe oddziały hematologiczne, które muszą ograniczać swoją działalność ze względu na niedobór lekarzy - zaznaczył.

- Powszechnym problemem jest także niedobór pielęgniarek na oddziałach hematologicznych, które są oddziałami trudnymi. Pacjenci mają różne powikłania, jest dużo przetoczeń składników krwi, co bardzo obciąża personel medyczny czasowo. Generalnie, opieka nad tymi chorymi nie jest prosta. Dlatego pielęgniarki niechętnie przychodzą do pracy - wyjaśniał.

- Co więcej, normy zatrudnienia pielęgniarek są analogiczne jak na innych oddziałach zachowawczych. Dlatego należałoby rozważyć dywersyfikację, bo w pielęgniarki w jednostkach hematologicznych mają o wiele więcej pracy - ocenił prof. Giebel.

Dostęp do leków. "Część białych plam nadal istnieje"

- Jeśli chodzi o drugi obszar, lekowy, to hematologia jest poligonem doświadczalnym. Różne terapie celowane, immunoterapie są testowane u chorych na nowotwory układu krwiotwórczego i chłonnego i rejestrowane jako pierwsze właśnie w tych wskazaniach. Są to leki bardzo drogie i mamy pełną świadomość, że 100-procentowe zabezpieczenie wszystkich zarejestrowanych leków jest praktycznie niemożliwe - podkreślił ekspert.

- Niemniej dostrzegamy dużą aktywność MZ we wprowadzaniu nowych leków do naszego portfolio. Jeszcze 3-4 lata temu byliśmy bardzo do tyłu w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, ale teraz w niektórych obszarach białe plamy zniknęły. W niektórych, ponieważ w innych nadal są - mówił prof. Giebel.

Ostra białaczka szpikowa. "Przełomowa terapia czeka na refundację"

- Przykładem zmian na lepsze jest ostra białaczka limfoblastyczna, w której zarejestrowano trzy rożne formy immunoterapii: przeciwciała bispecyficzne, immunotoksyny i terapię CAR-T cells dla dzieci i młodych dorosłych. Wszystkie te niezwykle kosztochłonne formy immunoterapii zostały objęte refundacją - zaznaczył.

- Z drugiej strony mamy ostrą białaczkę szpikową, w której zostały wprowadzone pewne nowe leki, np. midostauryna, ale pewne terapie nadal czekają na refundację, np. wenetoklaks w skojarzeniu z azacytydyną. To leczenie, które dotyczy chorych starszych, którzy nie kwalifikują się do intensywnej chemioterapii i w przypadku których czas przeżycia nie przekracza roku. Dzięki tej kombinacji ponad jedna czwarta chorych przeżywa dwa lata i przypuszczalnie może być wyleczona, co oznacza, że jest to terapia przełomowa - wskazywał profesor.

Szpiczak plazmocytowy. "Jest spora dziura do zakopania"

- Jeśli chodzi o przewlekłą białaczkę limfocytową, w ubiegłym roku wydarzyło się bardzo dużo, w szczególności ważne jest wprowadzenie wenetoklaksu w skojarzeniu z rytuksymabem do pierwszej linii leczenia chorych nie kwalifikujących się do immunochemioterapii. W przewlekłej białaczce szpikowej większych potrzeb nie ma - tu od dawna możemy stosować leczenie celowane - wymieniał prof. Giebel.

- Natomiast w szpiczaku plazmocytowym jest jeszcze spora "dziura do zakopania". Jest nią stosowanie w pierwszej linii leczenia daratumumabu, przeciwciała monoklonalnego, u chorych, którzy nie kwalifikują się do procedur transplantacyjnych. Są niezbite dowody, że pacjenci odnoszą korzyści z tej terapii, zarówno jeśli chodzi o czas wolny od progresji, jak i o przeżycie całkowite. Chcielibyśmy też móc stosować lenalidomid, lek immunomodulujący - zaznaczył ekspert.

- Są zatem grupy chorych, których możemy leczyć zgodnie z najlepszym światowym standardem, ale są i takie, w których widzimy nadal poważne braki - podsumował.

Czytaj też: PBL. Prof. Iwona Hus: w przewlekłej białaczce limfocytowej należy stworzyć jeden program lekowy

Czytaj też: Ostre białaczki szpikowe. Prof. Wierzbowska: tu mamy największe opóźnienia refundacyjne

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum