Leczenie szpiczaka plazmocytowego - są dobre wiadomości w trudnych czasach

Autor: • Źródło: Rynek Zdrowia06 maja 2021 15:30

Pandemia przyniosła trudne wyzwania w leczeniu pacjentów hematologicznych, ale pojawiły się też dobre informacje dla chorych na szpiczaka plazmocytowego. Chodzi o nowe leki refundowane.

Leczenie szpiczaka plazmocytowego - są dobre wiadomości w trudnych czasach
Jeśli dostępne jest skuteczne leczenie doustne czy takie leczenie, które ma krótszy czas hospitalizacji - będzie ono preferowane - podkreśla prof. Krzysztof Giannopoulos. Fot. Shutterstock
  • Nowoczesne leczenie szpiczaka plazmocytowego w Polsce jest ściśle związane z dostępnością do leków w ramach programów lekowych
  • Hematologów cieszy, że do programów lekowych dołączane są nowe substancje
  • Analizując dostępność do nowych leków, hematolodzy zwracają uwagę na ich formułę

Jak wskazuje prof. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, pacjenci hematologiczni są bardzo narażeni na niekorzystny przebieg Covid-19, a wynika to z kilku elementów.

- Podstawowy element to sama choroba hematologiczna, która często jest związana z niedoborem odporności albo - jak w przypadku szpiczaka plazmocytowego - wywodzi się układu odpornościowego. Kolejna kwestia to mediana rozpoznania chorób hematologicznych - dotyczą one pacjentów powyżej 70. roku życia - ta grupa ze względu na wiek też jest narażona na trudniejszy przebieg Covid-19. Ostatni element to wielochorobowość, która jest domeną pacjentów hematologicznych - sprzyja dużo gorszemu przebiegowi Covid-19 - wymienia prof. Giannopoulos.

Z drugiej strony - jak podkreśla ekspert - w tych trudnych czasach mamy do czynienia z przełomami dotyczącymi hematologii, hematoonkologii i onkologii oraz nowymi lekami celowanymi. Wskazuje, że nowoczesne leczenie chorych na szpiczaka plazmocytowego w Polsce jest ściśle związane z dostępnością do leków, które są regulowane programami lekowymi.

- Co cieszy, dołączane są do nich nowe substancje. Od lipca 2019 roku mamy dostępne dwa kolejne nowe leki: daratumumab i carfilzomib. Wiemy też, że decyzje ministerialne od 1 maja będą również bardzo dobre dla pacjentów chorych na szpiczaka plazmocytowego. Dwa nowe leki: ixazomib w połączeniu lenalidomidem i deksametazonem, jak również carfilzomib w połączeniu z deksametazonem, są planowane do refundacji. To jest bardzo dobra informacja dla chorych na szpiczaka plazmocytowego oraz dla lekarzy, którzy leczą tych pacjentów, jesteśmy bardzo wdzięczni - mówi prof. Giannopoulos.

Postacie leków są niezwykle ważne

Podczas wykładu ‘’Ewolucja w hematoonkologii'' profesor podał przykład programu lekowego, który dotyczy leczenia pacjentów na opornego lub nawrotowego szpiczaka plazmocytowego. Jak wskazuje, w jego ramach stosowane są leki z grupy leków immunomodulujących - dostępne są dwa leki doustne oraz dwa leki nowe, wprowadzone w 2019 r. - daratumumab stosowany we wlewie dożylnym w połączeniu z bortezomibem i deksametazonem, podawanymi odpowiednio podskórnie i doustnie. Jest też leczenie karfilzomibem w skojarzeniu z lenalidomidem i deksametazonem, czyli dwa leki doustne lenalidomid i deksametazon w połączeniu z karfilzomibem - lekiem dożylnym. 

- Wymieniłem szczegółowo postacie leków dlatego, że one są niezwykle ważne. Już na początku pandemii w marcu tamtego roku zwracaliśmy uwagę na to, w jaki sposób chorzy na nowotwory hematologiczne, w tym szpiczaka plazmocytowego, powinni być objęci opieką. Po pierwsze leczenie przeciwnowotworowe nie powinno być wstrzymywane, a optymalizowane pod kątem narażenia na częste hospitalizacje. Jeśli dostępne jest skuteczne leczenie doustne czy takie leczenie, które ma krótszy czas hospitalizacji - będzie ono preferowane - podkreśla szef Zakładu Hematoonkologii Doświadczalnej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Zaznaczył, że analizując dostępność do nowych leków, hematolodzy zwracają uwagę na ich formułę. W przypadku formuły doustnej - już na początku pandemii ukazał się komunikat ministra zdrowia dotyczący możliwości wydłużania czasu między kolejnymi wizytami dla pacjentów leczonych w ramach programów lekowych.

- To jest bardzo istotne dla pacjentów, którzy otrzymywali w pełni doustne leczenie - oni nie musieli już przychodzić do nas co miesiąc. Wydawaliśmy leki co trzy miesiące, a w przypadkach stabilnych nawet co pół roku. Musieliśmy dołączyć do tego odpowiednie monitorowanie zgodne z zaleceniami i z umową dotyczącą prowadzenia programu lekowego, ale też ze zdrowym rozsądkiem - nie możemy pacjenta chorego na nowotwór widywać raz na pół roku i wydawać mu lek nie kontrolując substancji czynnych - podkreślił hematolog.

Terapia wymagająca hospitalizacji stała się wyzwaniem

Specjalista wskazuje, że zdalne formy świadczeń: powszechne stosowanie e-recept, e-skierowań, jak również możliwość wykonywania badań laboratoryjnych w domu pacjenta - bardzo dobrze zdały egzamin w pandemii. Trudniej było w odniesieniu do leków wymagających hospitalizacji.

Hematolog tłumaczy, że warto korzystać z możliwości, które będą ograniczały narażenie pacjenta na potencjalną infekcję poprzez kontakt z innymi pacjentami, personelem medycznym i hospitalizację. Jako przykład podaje możliwość (zarejestrowaną w Unii Europejskiej) stosowania daratumumabu - czyli leku dostępnego w Polsce w programie lekowym w formie dożylnej - w postaci podskórnej. W dobie pandemii kraje Unii Europejskiej wprowadziły ten sposób podania terapii ograniczając czas hospitalizacji i ryzyko zakażenia wirusem.

- Pierwsze podanie leku w postaci dożylnej trwa do 7 godzin i jest związane z dużym nakładem pracy zespołu pielęgniarskiego i lekarskiego, który musi zmieniać prędkość wlewu i monitorować parametry życiowe w trakcie podawania leku. W przypadku formuły podskórnej, możemy podać lek w ciągu 5 minut - wyjaśnia prof. Giannopoulos.

Zwraca też uwagę, że druga dawka to krótsze podanie dożylne, ale nadal wynosi ono powyżej 4 godzin versus 5 minut i nawet kolejne dawki - to jest i tak podanie w okolicach 3,5-4 godzin versus 5 minut. Skraca się czas pobytu pacjenta w szpitalu, a personel medyczny ma możliwość poprawy wydajności w przypadku rosnącej liczby pacjentów i obciążenia związanego z koronawirusem. 

- Tego typu modyfikacje na całym świecie są wprowadzane. Jeśli jest tożsamy produkt w formule, która ogranicza czas podania - to jest to preferencyjne podanie - zaznacza.

Inna możliwość to zmiana sposobu dawkowania.

- Lek, który jest stosowany w Polsce w programie lekowym, a będzie wprowadzany w programie dwulekowym, czyli carfilzomib z deksametazonem - tu Ministerstwo Zdrowia dopuściło stosowanie carfilzomibu raz w tygodniu zamiast dawki podzielonej, stosowanej w dwóch kolejnych dniach, czyli znowu mamy dwa razy mniejsze narażenie na hospitalizację - wyjaśnia ekspert.

Trzeba leczyć i jednocześnie chronić pacjentów 

To co zaś smuci, to dane z grudnia 2020 r. zebrane w Europie i obu Amerykach, a ujęte w podsumowaniu dotyczącym niekorzystnego przebiegu Covid-19 u chorych na szpiczaka plazmocytowego.

- Śmiertelność między 30-60 proc. jest wręcz dramatyczna. To, czego się obawialiśmy, niestety jest prawdą. Jeśli dojdzie do infekcji Covid-19 u pacjenta chorego na szpiczaka plazmocytowego, ten przebieg może być dramatyczny, dlatego trzeba zrobić wszystko, żeby pacjenci mogli dostawać leczenie przeciwszczpiczakowe, będąc zabezpieczonym przeciw możliwym konsekwencjami Covid-19 - podkreślił.

Informuje, że zalecenia, które Polska Grupa Szpiczakowa opublikowała w tym roku wraz z pojawieniem się dostępnych szczepień przeciw Covid-19, rekomendują pacjentom, żeby planować szczepienie, gdy tylko szczepionka jest dostępna.

- Ministerstwo Zdrowia zidentyfikowało grupę pacjentów hematologicznych jako pacjentów najbardziej narażonych na ryzyko niekorzystnego przebiegu Covid-19 - to jest grupa 1B, która nadal może, a nawet powinna być szczepiona co trzy tygodnie. Tutaj rytm wydłużony nie obowiązuje - podaje prof. Giannopoulos, podkreślając, że wyzwaniem dla lekarza prowadzącego jest odpowiedni czas podania szczepionki.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum