"Już w tej chwili wiemy, że ta terapia jest rewolucyjna". Mowa o CAR-T

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia05 grudnia 2022 19:00

CAR-T to niewątpliwie rewolucyjna terapia. Limfocyty CAR-T są w stanie aktywować się i namnażać w obecności komórek nowotworowych i żyć w organizmie chorego przez wiele miesięcy, a nawet lat - mówi prof. Krzysztof Kałwak.

"Już w tej chwili wiemy, że ta terapia jest rewolucyjna". Mowa o CAR-T
Zmodyfikowane komórki są przechowywane w zbiorniku z ciekłym azotem w aptece szpitalnej - opowiada prof. Krzysztof Kałwak Fot. Krzysztof Kałwak
  • Od 2021 roku terapia CAR-T jest refundowana w Polsce dla dzieci z oporną i nawrotową postacią ostrej białaczki limfoblastycznej z komórek prekursorowych B
  • Od początku uruchomienia terapii w klinice Przylądek Nadziei we Wrocławiu komórki CAR-T podano już dwudziestu małym pacjentom
  • Już w tej chwili wiemy, że ta terapia jest rewolucyjna, działa i powoduje dużo mniej powikłań niż po transplantacji. Wobec tego będą zmieniały się protokoły na korzyść wykorzystania komórek CAR-T - mówi prof. Krzysztof Kałwak

"Magiczna” terapia, która długo działa

Luiza Jakubiak, Rynek Zdrowia: Na czym polega terapia CAR-T i dla jakich pacjentów jest przeznaczona?

Krzysztof Kałwak, kierownik kliniki Przylądek Nadziei*: Terapia CAR-T może być stosowana zarówno u pacjentów pediatrycznych, jak i dorosłych, w różnych wskazaniach. Jeśli chodzi o obszar pediatrii, na chwilę obecną mamy w Polsce dostęp do terapii CAR-T dla dzieci z oporną i nawrotową postacią ostrej białaczki limfoblastycznej z komórek prekursorowych B.

Terapia polega na tym, że od pacjenta, który ma wskazania do terapii, pobiera się jego limfocyty. Krew z limfocytami zamraża się do temperatury -196 stopni Celsjusza, a następnie przewozi się ją w stanie zamrożonym do jednego z 3 laboratoriów (w Szwajcarii, Francji lub USA).

W laboratorium przesłany materiał jest rozmrażany. Z niego izoluje się konkretne limfocyty. Następnie podlegają one kluczowej modyfikacji genetycznej. Do genomu limfocytu T przy pomocy wektora wirusowego wprowadzany jest gen kodujący chimeryczny receptor antygenowy CAR. Tak zaprogramowana komórka staje się „perfekcyjnym zabójcą”. Możemy powiedzieć, że uzyskuje licencję na zabijanie. W przypadku naszych pacjentów, chodzi o zabijanie limfoblastów B - komórek nowotworowych mających na swojej powierzchni antygen CD19.

Tak zmodyfikowane komórki są ponownie zamrażane w laboratorium i wracają do nas. Są przechowywane w zbiorniku z ciekłym azotem w aptece szpitalnej. W tym czasie pacjent otrzymuje tzw. chemioterapię przygotowawczą limfodeplecyjną. W końcu przychodzi dzień, w którym choremu podajemy komórki.

Pierwsze komórki CAR-T wrocławska klinika Przylądek Nadziei mogła podać dzięki zbiórkom publicznym organizowanym przez różne fundacje. Od 1 września 2021 roku terapia jest refundowana. Ilu pacjentom w sumie podano już leczenie w Państwa ośrodku?

Od początku uruchomienia terapii w naszej klinice we Wrocławiu komórki CAR-T podaliśmy już dwudziestu pacjentom. Ostatnie - 23 listopada tego roku. Najprawdopodobniej 5 grudnia będzie kolejne podanie. To oznacza, że do końca tego roku będziemy mieli 21 pacjentów, którzy otrzymali leczenie.

Z tej liczby, 10 podań dotyczy pacjentów, na których terapię składało się społeczeństwo polskie w ramach zbiórek. Pozostałe przypadki to leczenie w ramach programu lekowego.

Jakie są efekty leczenia?

Na 20 chorych, którzy otrzymali komórki CAR-T, 17 dzieci żyje. Tróje dzieci zmarło po wznowie choroby. Jedno miało wznowę, ale zostało uratowane dzięki transplantacji komórek krwiotwórczych od dawcy niespokrewnionego. 

To, co jest bardzo istotne to fakt, że dla wszystkich tych pacjentów nie było już innego sposobu leczenia. Na razie okres obserwacji jest jeszcze bardzo krótki i nie można być pewnym odległych efektów terapii, ale z tego co widzimy dotychczas, to wyniki są bardzo dobre. Jest to niewątpliwie rewolucyjna terapia. Dlaczego jest rewolucyjna? Dlatego, że limfocyty CAR-T, komórki CAR-T są w stanie aktywować się i namnażać w obecności komórek nowotworowych i żyć w organizmie chorego przez wiele miesięcy, a nawet lat.

Nasz najstarszy pacjent, który jest już prawie 3 lata po infuzji, ciągle ma w sobie komórki CAR-T i one cały czas pracują. Jest to więc „magiczna” terapia, bo to jej działanie jest bardzo długie.

Co jest przeciwwskazaniem do podania terapii?

Jedynym istotnym przeciwwskazaniem jest zajęcie centralnego systemu nerwowego tuż przed infuzją. Terapia jest dla każdego, kto ma wskazania. A te wskazania do terapii są zgodnie z protokołami, z charakterystyką produktu leczniczego. Obecnie zatem nie podajemy komórek CAR-T pacjentom w pierwszej remisji, w pierwszej linii leczenia. Możemy je podać w pierwszej linii w przypadku oporności, ale są to pojedyncze przypadki. Podajemy je również w przypadku opornej wznowy.

Kluczowe jest to, czy od chorego możemy pobrać komórki. Pacjent kwalifikowany do leczenia musi nadawać się do aferezy i spełniać pewne kryteria morfologiczne. Chodzi o odpowiednią leukocytozę i odpowiednią liczbę komórek T w krwi obwodowej. Jest to pewne ograniczenie. Obecnie aferezy są wykonywane na razie tylko i wyłącznie w naszym ośrodku.

Terapia jest rewolucyjna, działa i powoduje dużo mniej powikłań niż po transplantacji

Czy poza ośrodkiem wrocławskim jest jeszcze inny, w którym obecnie jest podawana terapia CAR-T dla dzieci?

Na chwilę obecną jesteśmy jedyni. Wiemy, że ośrodek w Bydgoszczy jest na ostatniej prostej, żeby również się certyfikować. Na razie będą więc te dwa ośrodki w kraju.

To jest skomplikowana procedura w sensie logistycznym. Każde nowe podanie to dla nas nowe doświadczenie i nauka. Już po tych 20 podaniach czujemy się ośrodkiem, który ma dość istotne doświadczenie, którym możemy się dzielić. Publikujemy prace, a na Zachodzie jesteśmy postrzegani jako doświadczony partner.

Jak wygląda opieka po podaniu terapii? Jak szybko pacjent dochodzi do siebie?

W przeciągu pierwszych 2, 3 tygodni mogą wystąpić poważne powikłania, dlatego pacjent musi być ściśle monitorowany. Do tych powikłań należą: zespół uwalniania cytokin i ciężka neurotoksyczność. Ale wszystkie powikłania zdarzają się stosunkowo rzadko. Zawsze bardziej ryzykowne z powodu różnych powikłań jest przeszczepienie komórek krwiotwórczych.

Ale są też tacy pacjenci, którzy w 14 dobie po infuzji idą do domu i dość szybko dochodzą do siebie. Generalnie uważa się, że kiedy minie 12, 15 miesięcy od podania i nic się nie dzieje, cały czas mamy ujemną chorobę resztkową i obecność komórek CAR-T w organizmie dziecka, to nie ma potrzeby dodatkowych interwencji i pacjent jest już wyleczony.

Naturalnym objawem ubocznym jest to, że oprócz komórek nowotworowych atakowane są również zdrowe regenerujące się limfocyty B, które odpowiadają za produkcję przeciwciał. Wobec tego pacjent musi być stosunkowo długo, nawet latami na substytucji immunoglobulin. W związku z tym raz w miesiącu chorzy przychodzą do kliniki na podskórne wlewy immunoglobulin.

Poza tym ich komfort życia diametralnie ulega zmianie. Mogą normalnie funkcjonować, chodzić do szkoły, jeździć na rowerze, chodzić po górach, podróżować.

Ilu pacjentów szacunkowo będzie kwalifikować się do terapii?

Tych pacjentów mamy coraz więcej. W 2020 roku komórki CAR-T podaliśmy trzem pacjentom, w 2021 roku – 7 chorym, a w tym roku w sumie będzie 11, czyli z roku na rok jest wzrost. Myślę, że z uwagi na zmianę protokołów leczniczych tych pacjentów będzie coraz więcej.

Już w tej chwili wiemy, że ta terapia jest rewolucyjna, działa i powoduje dużo mniej powikłań niż po transplantacji. Wobec tego będą zmieniały się protokoły na korzyść wykorzystania komórek CAR-T, na przykład po pierwszej wznowie białaczki limfoblastycznej. Szacuję, że rocznie w kolejnych latach będziemy mieć między 10 a 15 pacjentów. Ale to może się zmienić i wtedy liczba pacjentów może wzrosnąć nawet do 30 chorych.

Warto dodać, że obecnie w Polsce realizowane są 3 granty z Agencji Badań Medycznych w ramach badań niekomercyjnych na stworzenie polskich akademickich komórek CAR-T. Mam nadzieję, że już w przyszłym roku będziemy mogli podać pierwszemu pacjentowi komórki CAR-T powstałe w wyniku tych prac. To pozwoli obniżyć koszty terapii i dzięki temu stosować je w rozszerzonej grupie pacjentów, z dodatkowymi wskazaniami.

Prof. Krzysztof Kałwak, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej „Przylądek Nadziei” Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, specjalista transplantologii klinicznej, immunologii klinicznej, pediatrii, onkologii i hematologii dziecięcej

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum