Eksperci: finansowanie nowych terapii na szpiczaka może się globalnie opłacać

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 05 kwietnia 2019 19:20

Szybkiego dostępu do nowych leków na szpiczaka potrzebuje ok. 300 pacjentów z tym nowotworem - ocenili eksperci w piątek (5 kwietnia) na spotkaniu prasowym w Warszawie. Ich zdaniem finansowanie tych terapii może się opłacać w skali globalnej.

Eksperci: finansowanie nowych terapii na szpiczaka może się globalnie opłacać
Na zdj. szpiczak - plazmocyty

Dr Przemysław Sielicki, ekspert ds. funkcjonowania systemu ochrony zdrowia z Uczelni Łazarskiego w Warszawie przypomniał, że szczyt zachorowań na szpiczaka notuje się w grupie osób między 50. a 70. rokiem życia. - To są często ludzie, którzy jeszcze pracują i mogą pracować - zaznaczył.

Z danych zawartych w raporcie Uczelni Łazarskiego z 2015 r. pt. "Hematologia onkologiczna - aspekty kliniczne, ekonomiczne i systemowe" wynika, że szpiczak jest trzecią wśród nowotworów krwi przyczyną absencji chorobowej w pracy (po białaczce szpikowej i chłoniakach nieziarniczych) i pierwszą wśród tych chorób przyczyną pierwszorazowych orzeczeń o niezdolności do pracy i rencie. W 2013 r. był on przyczyną 42 tys. dni absencji chorobowej. Łączne wydatki ZUS na pacjentów z tym schorzeniem wyniosły 20 mln zł.

- Trzeba też pamiętać, że gdy pacjent ze szpiczakiem nie pracuje, to często nie pracuje z nim ktoś z bliskich, bo jest to choroba, która obciąża całą rodzinę - dodał dr Sielicki. To sprawia, że koszty pośrednie tej choroby nie są małe, a finansowanie nowych terapii na szpiczaka może się opłacać w skali globalnej, ocenił.

Dr hab. Dominik Dytfeld z Kliniki Hematologii i Transplantologii Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Polskiej Grupy Szpiczakowej, zwrócił uwagę, że w szpiczaku często dochodzi do złamań, co powoduje niesprawność pacjentów, do niewydolności nerek, obniżenia odporności.

- To jest choroba rodzin, choroba małżeństw. Leczenie pacjenta ze szpiczakiem wymaga dojazdu do szpitala, a on często nie jest w stanie sam dojechać i musi korzystać z pomocy opiekuna - tłumaczył specjalista.

Przypomniał, że w ostatnich kilkunastu latach dokonał się ogromy postęp w leczeniu osób chorych na szpiczaka. - Ciągle jest to choroba nieuleczalna, ale jeśli u pacjenta zdiagnozuje się szpiczaka i ma on pełen dostęp do wszystkich leków i opcji leczenia, może żyć z tym nowotworem nawet 20 lat - powiedział. Dodał zarazem, że w Polsce z powodu braku finansowania najnowszych leków pacjenci z tym nowotworem żyją średnio 6-7 lat.

- Szpiczak jest chorobą, która nawraca. My dając choremu pierwszą i kolejną linię terapii wiemy, że kiedyś dojdzie do nawrotu szpiczaka i będziemy musieli dać pacjentowi kolejny lek - tłumaczył dr Dytfeld. Zaznaczył, że linii leczenia w szpiczaku może być wiele - nawet kilkanaście.

Eksperci przypomnieli na piątkowym spotkaniu, że spośród dziewięciu leków na szpiczaka obecnie w naszym kraju finansowane są jedynie cztery, z czego jeden z nich od końca 2018 r. Obecnie specjaliści i pacjenci starają się o refundację zwłaszcza dwóch leków - przeciwciała monoklonalnego o nazwie daratumumab oraz inhibitora proteasomu o nazwie karfilzomib. Daratumumab jest lekiem o zupełnie nowym mechanizmie działania, daje dobre efekty nawet u chorych po wielu wcześniejszych liniach leczenia. Karfilzomib to nowa generacja inhibitorów proteasomu; jest znacznie skuteczniejszy niż jego poprzednik o nazwie bortezomib.

- Wiemy, że nowe leki są drogie. Jednak, gdy lek wchodzi do systemu refundacji, to jego cena podlega różnymi mechanizmom regulującym cenę - są to tzw. instrumenty dzielenia ryzyka. Wszystko zależy od tego, jak producent umawia się z resortem zdrowia na refundację danego produktu - tłumaczył dr Sielicki. Przypomniał, że do tych mechanizmów zalicza się również tzw. płacenie za efekt. Oznacza to, że płatnik finansuje terapię tylko wówczas, gdy uda się uzyskać określony efekt leczenia.

Dr Dytfeld podkreślił, że grupa chorych na szpiczaka potrzebujących co roku dostępu do nowych terapii liczy ok. 300 osób. Są to m.in. młodzi ludzie z szybką i agresywną wznową szpiczaka. Dodał, że u wielu tych pacjentów dzięki nowym lekom możliwe jest takie opanowanie choroby, by mogli wrócić do pracy i do normalnego życia, a to przyniosłoby zmniejszenie kosztów pośrednich choroby.

Dr Sielicki zaznaczył, że taki efekt zaobserwowano w Polsce m.in. w przypadku stwardnienia rozsianego (SM). Z raportów Uczelni Łazarskiego wynika, że od kiedy zwiększył się dostęp chorych na SM do nowoczesnych leków zaczęła maleć ich absencja chorobowa, co dało ok. 40 mln zł oszczędności rocznie. - To oznacza, że można by znaleźć pieniądze również na nowoczesne leczenie chorych na szpiczaka - powiedział.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum