• PARTNER SERWISUpartner serwisu

Cukrzyca nie wyklucza sportu. Diabetyk może uprawiać każdą dyscyplinę. Nawet kolarstwo zawodowe

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia08 sierpnia 2022 09:40

Każdy, kto daje radę, odnosi sukces, a ma cukrzycę typu 1, jest przykładem dla wszystkich innych diabetyków. Kiedyś dziecko słyszało od lekarza, że zakazuje mu uprawiać sport. Dzisiaj lekarze do tego wręcz zachęcają – mówi prof. Maciej Małecki.

Cukrzyca nie wyklucza sportu. Diabetyk może uprawiać każdą dyscyplinę. Nawet kolarstwo zawodowe
Novo Nordisk Team - drużyna zawodowych kolarzy chorych na cukrzycę typu 1 Fot. LJ
  • Prof. Maciej Małecki: Kiedyś dziecko słyszało od lekarza, że zakazuje mu uprawiać sport. Dzisiaj lekarze do tego wręcz zachęcają. Właściwie naszym celem jako osób leczących jest to, żeby pacjenci przeżyli normalne życie. Oni nie żyją po to, żeby się leczyć, tylko leczą się po to, żeby jak najnormalniej żyć
  • Te wszystkie urządzenia, którymi posługują się diabetycy, czyli systemy do monitorowania glikemii, osobiste pomocy insulinowe, pozwalają im funkcjonować tak, by jak najmniej myśleli o swojej cukrzycy
  • Jednak same urządzenia to nie wszystko. One nie zwalniają diabetyka z myślenia. Szczególnie przy tak dużym wysiłku fizycznym, kiedy muszą wyliczyć na przykład, ile jednostek insuliny sobie wstrzyknąć
  • Firma Novo Nordisk zajmuje się cukrzycą już blisko 100 lat, bo w 2023 roku minie 100 lat od jej założenia. Powstała po to, żeby zacząć produkować insulinę w Europie. Obecnie dostarcza 40 procent insuliny na świecie

Przykłady dla wszystkich diabetyków

W tegorocznym 79. Tour de Pologne, obok takich teamów jak Movistar, Quick-Step czy Jumbo-Visma, jest też ekipa kolarzy z Novo Nordisk Team. To co odróżnia ich od pozostałych zawodowych kolarzy to fakt, że wszyscy mają cukrzycę typu 1.

5 sierpnia 2022 roku, kiedy kolarze zmierzali do mety na krakowskich Błoniach, specjaliści i zawodnicy z teamu Novo Nordisk opowiadali o swoich planach i pasjach, pokazując, choroba nie zamyka drogi do realizacji własnych ambicji i marzeń. Bo poza sportową walką o wyniki, celem udziału w zespole jest też zachęcenie ludzi z cukrzycą do aktywności.

- Każdy, kto daje radę, odnosi sukces, a ma cukrzycę typu 1, jest przykładem dla wszystkich innych diabetyków. W Polsce mamy ok. 200 tys. pacjentów z cukrzycą typu 1 i prawie 3 mln osób z cukrzycą typu 2, z tego kilkaset tysięcy na intensywnej insulinoterapii. Kiedy widzą, że osoba z cukrzycą typu 1 znakomicie sobie radzi, nie odpuszcza koła, to przykład, że też mogą – mówił prof. Maciej Małecki, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Metabolicznych UJCM, podczas konferencji w ramach kampanii społeczno-edukacyjnej "Razem ścigamy się z cukrzycą".

Co nie znaczy, że jest łatwo. Na początku przygody z kolarstwem zawodnicy spotkali się przede wszystkim z odradzaniem im tego pomysłu.

Przemysław Kotulski, kolarz Teamu Novo Nordisk Development, u którego zdiagnozowano chorobę w wieku 3 lat. Kiedy na poważnie zaczął traktować kolarstwo w wieku 13-14 lat, spotkał się z niezbyt przychylnym przyjęciem: - Lekarz i wiele osób odradzało mi uprawiania tego sportu. Ale były i zachęcające głosy.

Członkiem drużyny Novo Nordisk Team jest też Mateusz Rudyk, kolarz torowy, medalista mistrzostw świata i Europy, aktualnie jeden z najlepszych sprinterów na świecie. – Mnie też odradzano profesjonalne kolarstwo. Pukano się w czoło. Słyszałem: „chcesz jechać 6 godzin na rowerze? Jeść tylko żele energetyczne? Nie zjesz obiadu? Nie wstrzykniesz insuliny?” Mówiono, że się nie da. 15 lat temu lekarze, z którymi miałem do czynienia, nie wyobrażali sobie, że da się przejechać 5-6.godzinny wyścig bądź odbyć trening czy w ogóle wykonać wysiłek fizyczny, bez jedzenia głównych, dużych posiłków, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Teraz jest inaczej. Lekarze, którzy wtedy byli przeciwko, teraz zmienili zdanie – przyznał.

Skąd ta zmiana w podejściu? - Te zmiany nie przychodzą z dnia na dzień czy nawet z roku na rok. To jest pewnego rodzaju proces, który się dostrzega, kiedy człowiek obejrzy się wstecz i zobaczy dłuższą perspektywę, która trwa 10, 20 lat. Całe moje zawodowe życie w sensie jego długości jest tożsame z życiem osoby z cukrzycą typu 1. Zaczynałem życie zawodowe i w tym samym mniej więcej okresie zachorowałem. Cały ten okres ponad 30 lat to czas mojego osobistego i zawodowego dochodzenia do tego, że mimo choroby można robić wszystko, pod warunkiem, że jest to robione w sposób przemyślany, pod pewną kontrolą. Ostatnie kilka dekad to są nowe leki, nowe insuliny, nowe systemy do monitorowania glikemii, nowe podejście do sportu – dodał prof. Małecki.

- Kiedyś dziecko słyszało od lekarza, że zakazuje mu uprawiać sport. Dzisiaj lekarze do tego wręcz zachęcają. Bo nie ma żadnego powodu, żeby pozbawiać zdrowia tych, którzy żyją z cukrzycą, czy to typu 1 czy 2. Dzisiaj mówi się ludziom z cukrzycą, że powinni uprawiać sport. Właściwie naszym celem jako osób leczących jest to, żeby pacjenci przeżyli normalne życie. Oni nie żyją po to, żeby się leczyć, tylko leczą się po to, żeby jak najnormalniej żyć. Mają wszystkie szanse i dane na to, żeby zrealizować to, co sobie w życiu zamarzyli. Więc zachęcamy do uprawiania sportu – dodał.

Dr hab. n. med. inż. Bartłomiej Matejko, adiunkt Katedry Chorób Metabolicznych UJCM przypomniał zalecenia Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, które wskazują, że aktywność fizyczna jest niezbędnym elementem leczenia praktycznie każdego typu cukrzycy, w każdym wieku: – W tych zaleceniach jest takie rozróżnienie, że osoby młodsze, poniżej 65 roku życia, powinny być zachęcane do dużej aktywności i uprawiania sportu. Widzimy, że czasem to pacjenci szukają lekarza, który orientuje się w zaleceniach.

Osoby z cukrzycą trzeba leczyć całościowo

Dodał, że oczywiście wyzwań u osoby chorej na cukrzycę jest zdecydowanie więcej. - Jest większe ryzyko niedocukrzenia albo wysokiego poziomu cukru, kwasicy ketonowej, utraty przyjemności. Tu rozwiązaniem jest indywidualna edukacja. Kiedy pacjent przychodzi do mnie i chce specjalizować się w jakiejś dyscyplinie sportu, to staramy się znaleźć nić porozumienia. To pacjent jest ekspertem w swojej cukrzycy. Tym bardziej osoba zawodowo uprawiająca sport i chcąca osiągać wynik sportowy, ma świadomość, że bez wyrównania cukru jest to trudne. Ważne jest dzielenie się swoimi doświadczeniami, bo czasami nie ma jednej drogi do idealnej kontroli glikemii. Sami pacjenci mają bardzo dobre pomysły, a rolą lekarza jest ocenić, czy można przy nich zostać czy ewentualnie skorygować i wdrożyć lepsze metody osiągania celu.

Kolejnym problemem, z jakim muszą zmierzyć się kolarze-diabetycy, są objawy bólowe w obrębie narządów ruchu.

- Cukrzyca zwiększa ryzyko wystąpienia incydentu bólowego dolnego odcinka pleców o ponad 30 procent. Jest więc jednym z kolejnych czynników do wzięcia pod uwagę z punktu widzenia fizjoterapii. Wszystkie te czynniki musimy zebrać razem i obrać skuteczną, odpowiednią strategię postępowania czy leczenia – podkreślał fizjoterapeuta i diagnosta funkcjonalny Dominik Omiotek.

- Wiem, że osoba z cukrzycą często skarży się na dolegliwości układu pokarmowego. Nasz organizm będzie budował w okolicach tego układu napięcia. Ale będzie starał się te istotne do przetrwania narządy oszczędzić, więc napięcia będzie przekładał na struktury bardziej zewnętrzne. Zatem lecząc zawodników z bólami dolnego odcinka pleców, raczej będziemy myśleli o rozwiązywaniu napięć na przedniej stronie ciała. Kolarze mają jeszcze trudniej, bo wbrew pozorom mało się ruszają. Szybko się przemieszczają, ale kolarz ruchu praktycznie nie ma wcale. To kolejny czynnik do wzięcia pod uwagę -wyjaśniał ekspert.

Dlatego – jak mówił - pomagając kolarzom w dolegliwościach bólowych nie można ograniczać się tylko do pracy w obszarze bólu: - Istotne jest też to, żeby kolarze ćwiczyli nadgarstki, łokcie i kolana. Przykładowo koszykarze czy siatkarze mają dodatkowe problemy w obszarze kostek i stawów, co wymaga zaplanowania odpowiedniej strategii leczenia. Pracując z osobami z cukrzycą trzeba to brać pod uwagę i leczyć je całościowo.

Pacjent ekspertem swojej cukrzycy

- Myślę, że każdy kolarz, sportowiec, który żyje z cukrzycą ma swój model, który stosuje przed wyścigami. Każdy kolarz jest ekspertem od swojej cukrzycy – potwierdził Przemysław Kotulski.

Ale zawodnicy czasem zderzają się z sytuacjami nie do przewidzenia. - Kiedyś startowaliśmy w Wyścigu Solidarności i nagle zobaczyłem, że cukier mi spada. Zjadłem żel energetyczny. Jednocześnie dyrektor zatrzymał wyścig – jak się okazało na okres godziny. Cukier poszybował mi w górę na maksymalne wykresy. W takiej sytuacji trudno było mi zadziałać. Nie mogłem brać za dużo insuliny, bo jeśli wystartujemy, cukier poleci na dół. Próbowałem małymi krokami dawkować cukier, ale kiedy był ponowny start, spadł do poziomu 50. Nie ukończyłem tego wyścigu – opowiadał Przemysław Kotulski.

O tym, jak doszedł do etapu radzenia sobie w różnych warunkach, opowiadał też Mateusz Rudyk. – To wiele lat nauki – przyznał. Przykładowo w dniu zawodów, który zaczyna się od 7 rana rozgrzewką i trwa do 22.00, gdzie średnio co 30 minut jest start, zawodnik tak musi kontrolować swój poziom cukru i podawać insulinę, żeby ten poziom cukru był stale w akceptowalnych normach.

- Sprinter w dniu zawodów jest zmuszony kilka razy w ciągu dnia pojechać "bardzo mocno". To są eliminacje, półfinały, finały. Bo o ile trening średnio trwa 3 godziny i w każdym momencie mogę powiedzieć trenerowi: „stop, muszę sprawdzić sobie poziom cukru”, to na zawodach typu puchar świata czy mistrzostwa świata, gdzie rywalizuję z zawodnikami bez cukrzycy, nie mogę sobie pozwolić na spadek cukru czy za wysoki cukier. Nie podejdę do sędziego i nie powiem: „cukier mi spadł, musimy poczekać 30 minut, bo inaczej nie mogę przystąpić do wyścigu”.

- Żyć z cukrzycą i uprawiać ten sportu jest trudne, ale jest do nauczenia. Inna jest też dzisiejsza świadomość cukrzycy, bo 5-10 lat temu wyglądało to całkowicie inaczej – dodaje.

Pewnie się teraz niektórzy z czytelników zastanawiają, jak to jest możliwe zmierzyć sobie cukier i podać insulinę, jadąc na rowerze.

- Można sobie podać insulinę podczas wyścigu. Jestem na pompie insulinowej. To bardzo ułatwia podanie. Dodatkowo wynik poziomu cukru wyświetla się na liczniku rowerowym. Nie ma już nawet potrzeby wozić ze sobą telefonów i innych urządzeń monitorujących poziom cukru – wyjaśniał Przemysław Kotulski.

Drugim ogromnym ułatwieniem dla sportowców są systemy ciągłego monitorowania glikemii. Jak przyznaje zawodnik teamu Novo Nordisk, bez tego systemu było trudniej „utrafić”: – Czasem myślałem, że cukier mi spada, a okazywało się, że jestem po prostu bardzo zmęczony. Jadłem żel energetyczny i okazywało się, że nawet po wysiłku ten cukier jest bardzo wysoki.

Na złożoność reakcji organizmu diabetyka przy wysiłku fizycznym i rolę systemu ciągłego monitorowania glikemii pokazywał też Mateusz Rudyk, który używa tego systemu od 2019 roku: - Podczas wysiłku poziom cukru skacze, nawet od 100 do 200, jest wyrzut hormonów. Mam treningi siłowe, wytrzymałościowe i szybkościowe - na każdy rodzaj treningu moja cukrzyca inaczej reaguje. Nieraz cukier spada, nieraz rośnie, czasem stoi. Wcześniej podczas 3.godzinnego treningu potrafiłem 15 razy mierzyć poziom cukru glukometrem, żeby nauczyć się, w którym momencie rośnie, a w którym spada.

- Teraz nie muszę się kłuć, patrzę tylko w komórkę na wynik. Jest tam nawet pokazany trend poziomu cukru - czy zamierza rosną, czy spadać, czy będzie stagnacja. To bardzo pomaga i dzisiaj nie wyobrażam sobie treningu bez tego systemu. Dzięki temu moje poziomy cukru są w normach, co przekłada się na lepszy poziom sportowy. Poza tym wysoki poziom cukru jest niezdrowy dla organizmu, który szybciej się zakwasza, przez co mięśnie szybciej się męczą – wyjaśniał.

Jednak same urządzenia to nie wszystko. One nie zwalniają diabetyka z myślenia. Szczególnie przy tak dużym wysiłku fizycznym, kiedy muszą wyliczyć, ile jednostek insuliny sobie wstrzyknąć. - Ważne jest, by myśleć do przodu, co się może stać, kiedy zjem. Muszę myśleć, o której godzinie zjem śniadanie przed treningiem. Wtedy odpowiednio zmniejszam dawkę insuliny, żeby przy wysiłku nie musieć od razu dostarczać węglowodanów, żeby cukier nie zaczął spadać – mówił Przemysław Kotulski.

- To pokazuje, że cukrzyca typu 1 to przypadłość dla osób inteligentnych, która rozwija inteligencję. Ona zmusza do myślenia. Bardzo ważnych decyzji, bo pozwalających na codzienne funkcjonowanie i niosących bardzo poważne konsekwencje, pacjent podejmuje dziennie cały szereg. Trzeba myśleć do przodu, ile sobie podam insuliny, ile zjem, jaki podejmę wysiłek fizyczny i jakie to będzie miało konsekwencje za godzinę czy za dwie. Ta choroba uczy odpowiedzialności. Zamiast rozwiązywać zagadki i krzyżówki, chorzy rozwiązują równania z wieloma niewiadomymi i robią to dla swojego zdrowia - podkreślał prof. Małecki.

Automatyzacja procesu

Jak dodał, dzisiaj idziemy w stronę tego, żeby osobom z cukrzycą typu 1 żyło się lepiej. Te wszystkie urządzenia, którymi się posługują, czyli systemy do monitorowania glikemii, osobiste pomocy insulinowe, pozwalają im funkcjonować tak, by jak najmniej myśleli o swojej cukrzycy.

- Myślę, że w perspektywie 5-10 lat większość chorych z cukrzycą typu 1 będzie funkcjonowała z osobistymi pompami insulinowymi, które nie będą wymagały ingerencji pacjentów i ich decyzyjności. Mam nadzieję, że sprzężenie systemu do monitorowania glikemii a pompą będzie tak idealne, żeby oba te urządzenia będą to "załatwiały" między sobą.

Zresztą – jak mówił prof. Małecki - tego typu pompy są już rejestrowane. - Idziemy więc w kierunku pełnej automatyzacji. Jak patrzę na dzisiejsze pokolenie osób z cukrzycą typu 1, to za parę lat będą mogli o tej chorobie zapomnieć o tyle, że ich głównym obowiązkiem będzie napełnić zbiorniczek insuliną, ustawić parametry i żyć w miarę normalnym życiem.

Podobnie doc. Matejko widzi przyszłość w automatyzacji urządzeń. To co wymaga poprawy, to m.in. obszar wysiłku fizycznego.

- Okazuje się, że te rozwiązania najgorzej sobie radzą z wysiłkiem fizycznym. Jest bardzo wiele zmiennych i wiele czynników, które wpływają na poziom glikemii, a wysiłek fizyczny sam w sobie jest skomplikowany. Wiemy, że jest wysiłek tlenowy, beztlenowy. Duże znaczenie ma też poziom wydolności fizycznej. Okazuje się, że osoby bardziej wytrenowane mają niższe wahania poziomów glikemii. Na tym etapie automatyzm nie jest może jeszcze taki doskonały, ale trwają badania w tym zakresie.

W klinice chorób metabolicznych UJCM trwa aktualnie badanie ponad 600 pacjentów z cukrzycą typu 1. - Zbieramy dane z różnych poziomów, które być może będą uwzględniane w tworzeniu automatycznego zestawu przyszłości. Mam nadzieję, że wysiłek fizyczny będzie dużo łatwiejszy niż obecnie – mówił doc. Matejko.

Jakie dziedziny sportu są bardziej dla diabetyków wskazane, które mniej? – Diabetyk może uprawiać każdą dyscyplinę sportu, chociaż można je podzielić na mniej lub bardziej zalecane. Wśród tych pierwszych są te, które stwarzają większe ryzyko niedocukrzenia, czyli sporty motorowe, wodne, lotnicze, wspinaczkowe. Ale z naszego doświadczenia w klinice z zawodowymi sportowcami wynika, że każda dziedzina sportu jest możliwa do zarządzania pod kątem kontroli glikemii. Czasem sami uczymy się od pacjentów. Nie wiedzieliśmy na przykład, że podczas nurkowania jest możliwość przyjęcia węglowodanów i wtedy ryzyko niedocukrzenia jest dużo niższe – mówi doc. Matejko.

Co z osobami chorymi na cukrzycę, które chcą uprawiać kolarstwo amatorsko? - Taka osoba powinna uzyskać pozytywną opinię prowadzącego lekarza diabetologa. W pewnych sytuacjach, gdy podejrzewamy, że pacjent ma powikłania oczne, to uzasadniona jest konsultacja okulistyczna. Może być też wskazana konsultacja kardiologiczna, nefrologiczna czy neurologiczna - wyjaśniał doc. Matejko.

- Przeciwwskazaniem jest sytuacja, gdy mamy pacjenta, u którego średnia hemoglobina glikowana jest powyżej 8,5 procent, gdy pacjent miał w ciągu ostatniego roku epizod utraty przytomności, kwasicy ketonowej, który nie kontroluje regularnie cukru przynajmniej 6 razy na dobę. Jeżeli nie ma powikłań, pacjent jest wyedukowany, wie, jak wysiłek fizyczny wpływa na jego organizm, na poziom glukozy, z czasem podejmuje rozsądniejsze decyzje, to może podejmować aktywność fizyczną.

- Na początku starajmy się bardzo delikatnie wchodzić do tego wysiłku, czyli zdecydowanie większy posiłek przed aktywnością i niższa dawka insuliny, którą można zredukować o 25 do 75 procent. Obserwujmy co się dzieje, po kolejnym wysiłku, po intensywności wysiłku, monitorujmy, co się dzieje i dostosowujmy dawkę – radził specjalista.

Globalny program Cities Changing Diabetes

Podczas konferencji oficjalną premierę w Polsce miał film dokumentalny o zespole Novo Nordisk Team – "Ride for your life". Firma Novo Nordisk, sponsor drużyny kolarskiej, prowadzi też globalny program Cities Changing Diabetes, którego celem jest zatrzymanie epidemicznego wzrostu zachorowań na cukrzycę.

- Kampania została zainicjowana 8 lat temu. Kraków i Warszawa są dwoma miastami z Polski, które w niej uczestniczą. Na świecie uczestniczy w niej w tej chwili ponad 40 miast. Ma za zadanie obniżyć częstość zachorowania na cukrzycę typu 2 i otyłość. Każde z miast ma swój odrębny plan działania. W Polsce zdecydowano, że najważniejszym celem tej aktywności powinno być zwrócenie uwagi młodemu pokoleniu, że styl i tryb życia, w tym aktywność fizyczna, mają wpływ na życie i ryzyko wystąpienia cukrzycy typu 2, otyłość i nadwagę - mówił Wojciech Gryta, Senior Director Patient Access and Public Affairs Novo Nordisk.

Firma Novo Nordisk zajmuje się cukrzycą już blisko 100 lat, bo w 2023 roku minie 100 lat od założenia firmy. Powstała po to, żeby zacząć produkować insulinę w Europie.

- Obecnie firma dostarcza 40 procent insuliny na świecie, więc jesteśmy liderem. Firma ma zatem ogromny wkład w postęp w rozwoju leczenia cukrzycy. Ten postęp oznacza pojawianie się nowych, coraz lepszych insulin i metod leczenia. Jest to efektem prac badawczych firmy Novo Nordisk i innych podmiotów, działających w tym obszarze. Jesteśmy bardzo blisko opracowania insuliny długodziałającej, która będzie podawana raz na tydzień. Można jej się spodziewa najpóźniej za półtora roku - podkreślał dyrektor.

Rozstrzygnięto również konkurs plastyczny „Rowerowy wyścig z cukrzycą – wymarzone miejsce” skierowanego do dzieci i młodzieży chorujących na cukrzycę. Nagrodami głównymi były oczywiście rowery.

Organizatorami wydarzenia były: Ogólnopolska Federacja Diabetyków oraz Novo Nordisk – sponsor tytularny Team Novo Nordisk.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum