Sieć, ryczałt, zmiany wycen. Czy od tego długi szpitali będą mniejsze?

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 23 listopada 2017 16:37

Zapłata za nadwykonania, przyczyny zadłużenia publicznych szpitali i możliwości redukcji tych zobowiązań. Te dwie kwestie zdominowały przebieg czwartkowego (23 listopada) posiedzenia sejmowej komisji zdrowia, która jednogłośnie przyjęła projekt zmiany planu finansowego NFZ na 2017 rok.

FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Jak już informowaliśmy, zgodnie z przyjętym projektem wydatki na świadczenia zdrowotne w tym roku zostaną zwiększone o 259 mln 558 tys. zł. Ta kwota zostanie rozdysponowana według algorytmu podziału środków między poszczególnymi oddziałami wojewódzkimi NFZ.

Pytania o zobowiązania
Przyjęcie przez aklamację tej korekty planu finansowego Funduszu poprzedziła dyskusja dotycząca sytuacji ekonomicznej publicznych szpitali.

Wiceprzewodniczący komisji, poseł Marek Ruciński (Nowoczesna) pytał przedstawiciela resortu zdrowia o rzeczywisty stan zadłużenia SPZOZ-ów, uwzględniający także zobowiązania NFZ wobec lecznic.

Wiceminister zdrowia Piotr Gryza poinformował, że łączne zobowiązania Funduszu w stosunku do świadczeniodawców na koniec 2016 r. sięgały 5,6 mld zł. Przypomniał też, że stan zobowiązań ogółem SPZOZ-ów wynosił wówczas 11 mld zł.

Z kolei posłanka Józefa Hrynkiewicz (PiS) chciała wiedzieć, czy oraz w jaki sposób z dodatkowych prawie 259,6 mln zł na ten rok, skorzystają pacjenci, a także czy resort zdrowia przeprowadził analizę mechanizmów i przyczyn zadłużania się publicznych szpitali.

Piotra Gryza zaznaczył, że kwota wynikająca z korekty tegorocznego planu finansowego NFZ przeznaczona będzie na pokrycie kosztów świadczeń wykonanych ponad limity określone w dotychczasowych umowach z NFZ.

Odpowiadając na pytanie o analizę zadłużenia szpitali, wiceminister zdrowia przywołał przepisy, które mają w najbliższej przyszłości zapobiegać temu zjawisku. Wskazał m.in. na rozporządzenie do ustawy o działalności leczniczej, które zawiera wskaźniki mające pomagać zarządzającym lecznicami i ich organom prowadzącym (np. samorządom) w ocenie efektywności finansowej placówek.

Wyceny w dół, wyceny w górę
- Z drugiej strony jest ustawa wprowadzająca tzw. sieć szpitali, która opiera ryczałtowe finansowanie podmiotów na podstawie wykonań świadczeń z 2015 r. Ma to spowodować, że cały system stanie się bardziej wydolny, gdyż koncentrujemy się mniejszej liczbie podmiotów, ale działających efektywniej finansowo - mówił Gryza.

Wiceminister zdrowia podkreślał, że dalszemu zadłużaniu się szpitali zapobiegać ma też sposób zmiany wycen świadczeń zdrowotnych.

- To przede wszystkim zadanie Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Możliwe jest więc podnoszenie wycen świadczeń dotąd niedoszacowanych. Z drugiej strony - jak np. dzieje się w kardiologii interwencyjnej - obniżane są wyceny niektórych procedur, między dlatego, że wyceniane były wiele lat temu, kiedy koszty niektórych materiałów medycznych były znacznie wyższe niż obecnie - tłumaczył Piotr Gryza.

Miliard rocznie na obsługę zadłużenia SPOZ-ów
Wątpliwości nie rozwiał. Dr Jan Kowalczuk z zarządu mazowieckiego regionu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) przypomniał, że zadłużenie publicznych szpitali od 2010 r. pozostaje na podobnym poziomie.

- Co więcej, według najnowszych danych resortu zdrowia, to zadłużenie jest większe niż 11 mld zł wskazane przez pana ministra Gryzę, bo wynosi już ok. 13 mld zł. Trzeba też pamiętać, że rocznie ok. 1 mld zł pochłaniają same koszty obsługi zadłużenia, m.in. sądowe. To pieniądze de facto wyprowadzane z systemu ochrony zdrowia, zabierane pacjentom - podkreślał dr Kowalczuk.

Podobnie jak posłanka Hrynkiewicz, także przedstawiciel OZZL wskazywał na potrzebę dokładnej analizy przyczyn ciągłego zadłużania się SPZOZ-ów.

Natomiast Andrzej Sośnierz, poseł z klubu PiS, były prezes NFZ, zwracał uwagę, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby przesądzać, czy wprowadzane ostatnio zmiany (w tym sieć szpitali, ich ryczałtowe finansowanie i zmiany wycen niektórych świadczeń) przyniosą „trwały, pozytywny skutek, czy okażą się jedynie działaniami doraźnymi”.

- W dyskusjach o zadłużeniu szpitali biorą udział już od lat 90. ubiegłego wieku, kiedy byłem lekarzem wojewódzkim. Obawiam się, że decydenci cały czas popełniają te same błędy. Z tej powtarzalności politycy nie wyciągają żadnych wniosków - uważa Sośnierz.

Jego zdaniem różnego rodzaju programy oddłużeniowe nie są dobrym pomysłem: - Z doświadczenia wiemy, że jak tylko pojawia się zapowiedź takiego programu, od razu wzrasta zadłużenie publicznych szpitali. Potem, wskutek oddłużania, spada, a następnie wraca do niechlubnej normy - dodaje.

- Jest to u nas, niestety, zjawisko trwałe. Jego dogłębną analizą oraz przyczynami powinni zająć się ekonomiści. Natomiast politycy muszą skupić na realnych, systemowych zmianach m.in. dotyczących funkcjonowania szpitali - zaznaczył Sośnierz.

Wracając do zmiany planu finansowego NFZ
Do kwoty, o jaką mają być zwiększone tegoroczne wydatki NFZ na leczenie zastrzeżenia zgłosiła w trakcie dyskusji podczas posiedzenia komisji prof. Alicja Chybicka, posłanka z listy PO.

- 259 mln zł to kropla w morzu potrzeb. Wystarczy zaledwie na zapłatę nadwykonań w jednym dużym województwie. Jest to suma znacznie mniejsza niż pierwotne zapowiadano. Mówiło się bowiem o zwiększeniu tegorocznego budżetu NFZ o ponad 500 mln zł, a nawet o 1 mld zł - podkreślała posłanka.

W odpowiedzi na jej wątpliwości wiceminister zdrowia Piotr Gryza wskazywał, że nie jest to jedyne zwiększenie tegorocznych wydatków NFZ, które będą przeznaczone na zapłatę świadczeń (w tym ponadlimitowych) wykonanych w 2017 r.

- Wcześniej uruchomiony został fundusz zapasowy, natomiast w Sejmie jest już procedowany rządowy projekt zwiększający pulę środków NFZ - stwierdził wiceminister zdrowia, przypominając o 1 mld zł dotacji dla Narodowego Funduszu Zdrowia na finansowanie świadczeń gwarantowanych, w tym świadczeń wysokospecjalistycznych.

Taką dotację dla NFZ przewiduje projekt nowelizacji ustawy okołobudżetowej na ten rok przyjęty we wtorek (21 listopada) przez rząd.

Pożegnamy nadwykonania?
Z kolei Maciej Miłkowski, wiceprezes NFZ ds. finansowych zwracał uwagę, że ze wspomnianego przez wiceministra Gryzę funduszu zapasowego na nadwykonania przeznaczono już w tym roku 572 mln zł.

- Łącznie więc na zapłatę nadwykonań mamy kwotę ok. 1,85 mld zł, co pozwoli „wyczyścić” wszystkie bieżące sprawy sądowe i komornicze dotyczące zaległych płatności podmiotów leczniczych. Dzięki temu nie będą też rosły koszty obsługi zadłużenia - wyjaśniał Maciej Miłkowski.

Dodał: - Po raz pierwszy dysponujemy tak znaczną sumą, którą możemy przeznaczyć na zapłatę za świadczenia ponadlimitowe. Na dzień 30 września 2017 r. opiewają one na kwotę 3 mld zł - poinformował wiceprezes NFZ ds. finansowych.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum