Ostry spór o no-fault w rządzie. Resort sprawiedliwości stanowczo: koliduje z Konstytucją

Autor: MCD • Źródło: Rynek Zdrowia24 maja 2022 17:30

"Jest sprzeczny z interesem publicznym, koliduje z wynikającym z Konstytucji prawem do ochrony życia i zdrowia". Tak resort sprawiedliwości komentuje zaproponowane przez Ministerstwo Zdrowia przepisy wprowadzające system no-fault. Przekonuje, że pokrzywdzeni muszą mieć możliwość dochodzenia  odszkodowania i zadośćuczynienia w sądzie.

Ostry spór o no-fault w rządzie. Resort sprawiedliwości stanowczo: koliduje z Konstytucją
Wprowadzenia zasady no fault domagają się lekarze. Nie chcą ponosić odpowiedzialności karnej za błędy medyczne Fot. Shutterstock
  • Wprowadzenia zasady no-fault domagają się lekarze. Nie chcą ponosić odpowiedzialności karnej za błędy medyczne, które często są skutkiem złej organizacji systemu ochrony zdrowia 
  • Regulować tę kwestię ma złożony w minionym roku projekt ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta, który utknął na etapie konsultacji 
  • Choć stanowi zaledwie zalążek tego, czego oczekują lekarze, to i tak spotkał się ze sprzeciwem resortu sprawiedliwości
  • Zdaniem ministerstwa wyłączenie odpowiedzialności lekarzy i innych osób wchodzących w skład personelu medycznego za zawinione błędy koliduje z wynikającym z art. 68 ust. 1 Konstytucji prawem do ochrony życia i zdrowia

Spór o no fault. Resort sprawiedliwości jest stanowczo na nie. "Koliduje z Konstytucją"

Na drodze do przeforsowania projektu ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta stoi Ministerstwo Sprawiedliwości. Sprzeciw resortu budzą zwłaszcza zapisy odnoszące się do systemu no-fault.

W dużym uproszczeniu chodzi o zdjęcie z medyków odpowiedzialności za nieumyślnie popełnione błędy medyczne. Takie rozwiązanie sprawdza się w krajach skandynawskich. 

Od lat domagają się go także polscy lekarze. Jak tłumaczą, jeśli pacjent szybko i sprawnie otrzyma zadośćuczynienie, a no fault zdejmie z lekarza odpowiedzialność karną i pozwoli mu nadal leczyć, to system ochrony zdrowia tylko na tym zyska. Miałoby to bowiem nakłonić medyków do nagłaśniania błędów, aby w przyszłości mogli ich uniknąć, a w konsekwencji  poprawić standardy leczenia. 

Choć zaproponowana przez Ministerstwo Zdrowia ustawa o jakości w opiece zdrowotnej stanowi zaledwie zalążek tego, czego oczekują lekarze, to i tak spotkała się ze sprzeciwem resortu sprawiedliwości. 

Oficjalne stanowisko ministerstwa kierowanego przez Zbigniewa Ziobrę jako pierwszy opublikował portal termedia.pl.

- Wyłączenie odpowiedzialności lekarzy i innych przedstawicieli personelu medycznego za zawinione błędy powodujące negatywne, niekiedy ciężkie skutki dla pacjenta, koliduje z wynikającym z art. 68 ust. 1 konstytucji prawem do ochrony życia i zdrowia - czytamy w przesłanym stanowisku resortu. 

Zdaniem ministerstwa uniemożliwia to poszkodowanemu pacjentowi również realizację gwarantowanego przez ustawę zasadniczą prawa do rozpatrzenia jego sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.  

"Ustawa znosi tylko odpowiedzialność". Co proponuje Ministerstwo Zdrowia?

Nowe, zaproponowane przez resort zdrowia przepisy, wprowadzić miałyby m.in. rejestr zdarzeń niepożądanych, które zgłaszać powinni medycy (również anonimowo), a także nową ścieżkę odszkodowawczą, która zastąpiłaby obowiązującą procedurę przed wojewódzkimi komisjami ds. orzekania o zdarzeniach medycznych.

W myśl zapisów projektu ustawy powołany zostałby specjalny fundusz kompensacyjny dla poszkodowanych pacjentów. Pacjenci mogliby dochodzić rekompensaty w wysokości 200 tys. zł, które przyznawałby Rzecznik Praw Pacjenta.

Samo zgłoszenie zdarzenia niepożądanego nie stanowiłoby natomiast podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego ani postępowania o wykroczenie lub karnego. Pod warunkiem, że w wyniku analizy przyczyn źródłowych zdarzenie nie okaże się czynem popełnionym umyślnie. 

Lekarze są zdania, że zaproponowane w takim kształcie przepisy nie zabezpieczają ich. Nie zmieniają bowiem regulacji kodeksu karnego, ani nie podkreślają wyraźnie uchylenia karalności medyków, a jedynie ograniczają odpowiedzialność zgłaszających, podczas gdy za popełnieniem błędu stoi często cały zespół.  

- No-fault to system bez orzekania o winie. Tymczasem ustawa proponuje orzeczenie o winie, znosi tylko odpowiedzialność (...) Protestujemy przeciwko nazywaniu tego zapisu systemem no-fault. To jest po prostu system zgłaszania zdarzeń niepożądanych - tłumaczył podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Łukasz Jankowski, obecnie szef Naczelnej Rady Lekarskiej.

Ministerstwo Sprawiedliwości woli podnosić kary. W Sejmie nowelizacja Kodeksu Karnego

 Projekt, nawet w niedoskonałej, złagodzonej wersji Ministra Zdrowia, nie zyskał aprobaty resortu sprawiedliwości. Jego zdaniem, zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami, nikt nie może być pociągnięty do odpowiedzialności za niezawiniony błąd. - Wina jest bowiem warunkiem odpowiedzialności karnej - tłumaczy w oświadczeniu resort sprawiedliwości.

W ministerstwie są przekonani, że "w przedstawionym projekcie chodzi o uchylenie odpowiedzialności za zachowania zawinione, będące skutkiem niedbalstwa".

- Oznacza to, że interes osoby dopuszczającej się takiego niedbalstwa stawiany byłby ponad dobrem pacjenta. Z tych przyczyn zaproponowane rozwiązanie w ocenie Ministerstwa Sprawiedliwości pozostaje w sprzeczności z interesem publicznym, a tym samym nie może zostać zaakceptowane – podsumowują.

Mało tego, w Sejmie procedowana jest aktualnie nowelizacja Kodeksu Karnego, która przewiduje m.in. podniesienie maksymalnego wymiaru kary za nieumyślne spowodowanie śmierci z 5 do 8 lat pozbawienia wolności.

Zdaniem lekarzy, jeśli proponowane przepisy wejdą w życie, sądy będą mogły stosować surowsze kary także wobec medyków, którzy popełnili błąd. Mówił o tym podczas ostatniego posiedzenia sejmowej podkomisji Michał Kozik, radca prawny reprezentujący Naczelną Izbę Lekarską. 

- Nie da się ukryć, że zmiana artykułu 155 pogarsza również położenie prawne lekarzy i lekarzy dentystów, którzy podejmują się wykonywania trudnych, ryzykownych działań, szczególnie na odcinkach szpitalnych i na oddziałach zabiegowych - zwrócił uwagę prawnik.

Jak przypomniał, skutki tego są takie, że już teraz coraz trudniej zachęcić lekarzy do wyboru specjalizacji zabiegowych. - Młody lekarz, który ma zdecydować o swojej karierze zawodowej, kieruje się również takimi względami, jak ryzyko zawodowe, które będzie ponosił - tłumaczył.



Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum