Horban: jest różnica między tym, co wyobrażają sobie lekarze i epidemiolodzy, a tym, co robi rząd

Autor: Katarzyna Mieczkowska • Źródło: TVN24, Rynek Zdrowia26 października 2021 10:55

- Różnych metod próbowaliśmy, łącznie z próbą uruchomienia Kościoła, bo wydawało nam się, że to jest ważne - przyznał prof. Andrzej Horban, członek Rady Medycznej ds. COVID-19 przy premierze. Jednak - jak zauważył - mieszkańcy niektórych regionów Polski wciąż nie chcą się szczepić.

Prof. Andrzej Horban Fot. PAP/Leszek Szymański
  • Zamknięcie w domach i maseczki na początku pandemii spowodowały, że zakażeń było mało - zauważył profesor Andrzej Horban
  • Rada Medyczna chce zaostrzenia działań w kierunku egzekwowania noszenia maseczek
  • Rząd chce uniknąć lockdownu, ale nie wie, jak przekonać ludzi do szczepień. Dotychczasowe metody nie działają dostatecznie dobrze

Na antenie TVN24 prof. Andrzej Horban odniósł się do rządowych zaniechań w kwestii przygotowań do czwartej fali pandemii.

- Myślę, że istnieje pewnego rodzaju różnica pomiędzy tym, co sobie wyobrażają lekarze i epidemiolodzy, a pomiędzy tym, co robi rząd. To są jednak inne kalkulacje, jak w starym systemie: my doradzamy, rząd rządzi - mówił profesor.

"Załóż, chłopie, maskę"

Horban zaznaczył, że Rada Medyczna przy premierze wyraża chęć zaostrzenia działań w kierunku przestrzegania podstawowych zasad: noszenia maseczek i zachowywania dystansu.

Specjalista przyznał, że jeśli chodzi o nieprzestrzeganie tych wytycznych, wciąż zdarzają się takie "pojedyncze sztuki". Wskazał, że "policjantem", który miałby nadzorować reżim sanitarny, są obywatele.

- To byłoby ideałem w państwie totalitarnym, żeby na każdego obywatela przypadał jeden policjant, który go trzącha i mówi: "załóż chłopie, maskę". Otóż nie: to musi być reakcja społeczeństwa - podkreślił prof. Horban. - W metrze jednak większość ludzi potrafi zwrócić uwagę temu dżentelmenowi lub damie, którzy nie używają masek.

Profesor dodał, że społeczeństwo powinno przyjąć do wiadomości, że "jedyną formą, poza oczywiście szczepieniami, jest noszenie masek i trzymanie dystansu".

- Na wiosnę 2020 roku, kiedy nie było szczepionek, wszyscy grzecznie siedzieli w domu, nosili maski i tych zakażeń było bardzo mało - więc to działa - podsumował.

Brakuje konsekwencji w egzekwowaniu zasad

Profesor podkreślił, że lockdown jest rozwiązaniem, którego rząd chce uniknąć. Dodał, że rozwiązania na wzór m.in. Francji - jak możliwość przebywania w restauracjach po okazaniu paszportu covidowego - "zaczynają działać" również w Polsce, ale wciąż na tym polu brakuje konsekwencji. Przypomniał o limicie metrów kwadratowych na osobę podczas wydarzeń publicznych.

- Nikt już tego przepisu nie pamięta - zauważył. 

Zobacz również: Powrót na naukę zdalną? Czarnek przyznał: niebezpieczeństwo zawsze istnieje

Szułdrzyński: większość Rady Medycznej jest za wprowadzeniem rozwiązań francuskich

Rząd nie wie, dlaczego ludzie się nie szczepią. I Kościół nie pomógł

Odsetek zaszczepionych dorosłych w kraju wynosi ok. 60 procent, jednak profesor zaznaczył, że "w części Polski odsetek zaszczepionych jest większy". W ocenie specjalisty problem leży gdzie indziej.

- Niezaszczepienie, czy walka ze szczepieniami i niechęć do szczepień dotyczy pasa wschodniego - podkreślił Horban. - Naprawdę, nie wiadomo dlaczego, a trochę żeśmy na ten temat rozmawiali - dodał.

 - To jest zastanawiające. Różnych metod próbowaliśmy, łącznie z próbą uruchomienia Kościoła, bo wydawało nam się, że to jest ważne - kontynuował profesor.

Zdaniem profesora przy każdej wizycie u lekarza, niezależnie od problemu, pacjent powinien zostać zapytany, czy przyjął szczepienie. - Jeżeli nie, to proszę się zaszczepić. Jeżeli jest zdecydowana odmowa, wpisujemy do dokumentacji, że pacjent się nie szczepi - proponował Horban.

- To jest bardzo trudne, bo w tej chwili mamy pacjentów, którzy właściwie w całej swojej masie są niezaszczepieni. To są trudne rozmowy, bo pytamy człowieka, który jest w ciężkim stanie bądź umierający: dlaczego pani się nie szczepiła? Odpowiedź: "a co, ja choruję na COVID?". To jest pierwsza rzecz, bo trudno po 1,5 roku nie zauważyć, że jest taka choroba. "Nie, bo nie" – taka jest druga odpowiedź. "Myślałam, że mi nic nie będzie". Trudno jest rozmawiać z ludźmi, którzy myślą, że im nic nie będzie - podsumował profesor.

Czytaj też: EMA: trzecia dawka szczepionki Moderna dla osób pełnoletnich 

Paszport covidowy warunkiem przyjęcia do szpitala? Kraska: opracowaliśmy standardy

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum