Ekspert Deloitte o wyzwaniach ochrony zdrowia w pandemii

Autor: JJ • Źródło: Rynek Zdrowia17 września 2021 12:15

Niedawno opublikowaliśmy na portalu Rynek Zdrowia raport firmy Deloitte pt. „Menedżerowie opieki zdrowotnej o wyzwaniach w zarządzaniu w czasach pandemii”. Dzisiaj rozmawiamy o zarządzaniu w ochronie zdrowia w Polsce w dobie pandemii z Krzysztofem Wilkiem, partnerem w Deloitte, ekspertem z niemal 20-letnim doświadczeniem w dziale podatków pośrednich oraz liderem sektora Life Sciences & Healthcare.

Zdaniem eksperta graniczeniem prorozwojowej polityki w ochronie zdrowia może okazać się niedostatek personelu medycznego. Fot Shutterstock
  • Według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wydatki na jednego pacjenta w Polsce w 2019 r. wyniosły ok. 2 230 USD, podczas gdy średnia w krajach OECD w roku 2019 wynosiła ok. 4 200 USD.
  • Założenia tzw. Nowego Ładu wskazują, że nakłady na publiczną służbę zdrowia mają w najbliższym czasie rosnąć w oparciu o wzrost wpływów ze składki zdrowotnej, ale szczegóły rozwiązań tzw. Nowego Ładu wciąż nie są znane.
  • Ograniczeniem prorozwojowej polityki w ochronie zdrowia może okazać się niedostatek personelu medycznego.
  • Można się spodziewać, że w zakresie rozwoju usług świadczonych komercyjnie, coraz większe znaczenie będą zyskiwały usługi w formie ubezpieczenia zdrowotnego czy te, płatne indywidualnie – zauważa Krzysztof Wilk, liderem sektora Life Sciences & Healthcare w Deloitte.

Rynek Zdrowia: - Na obecnym etapie pandemii i ciągle dużej niepewności finansowej podmiotów medycznych – związanych z reformą szpitalnictwa i tzw. Nowym Ładem – placówki ochrony zdrowia będą zmieniały swoją strategię. Czy zastąpią strategię zachowawczą na prorozwojową? W jakiej perspektywie może to nastąpić?

Krzysztof Wilk: - Ministerstwo Zdrowia zakłada w najbliższych latach mocny rozwój publicznej służby zdrowia, zarówno w kontekście infrastruktury, jak i jej zasobów kadrowych. Resort wskazuje, że w najbliższych 8-9 latach rozwój będzie dotyczyć opieki dziennej, domowej oraz innowacyjnych form opieki. Duże inwestycje planowane są również w zakresie psychiatrii. Warto podkreślić, że według Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w 2019 r. wydatki na jednego pacjenta w Polsce wyniosły ok. 2 230 USD, podczas gdy średnia w krajach OECD w roku 2019 wynosiła ok. 4 200 USD. To pokazuje, że nadal jest to obszar do poprawy.

Założenia tzw. Nowego Ładu wskazują, że nakłady na publiczną służbę zdrowia w najbliższym czasie będą rosnąć. Zapowiadane są również nakłady na technologię czy telemedycynę. Założenia te oparte są przede wszystkim na wzroście wpływów ze składki zdrowotnej. Chociaż szczegóły rozwiązań tzw. Nowego Ładu wciąż nie są znane, należy spodziewać się wzrostu dofinansowania lecznictwa publicznego w Polsce w najbliższych latach.

Ponadto polityka kontraktowania i wycena koszyka usług przez NFZ, na przykład profilaktyka kardiologiczna i neurologiczna, mogą mieć wpływ na odciążenie służby zdrowia. Ostatecznym ograniczeniem prorozwojowej polityki może okazać się niedostatek personelu medycznego, aczkolwiek regularnie uruchamiane są inicjatywy rządowe, nastawione np. na wzrost liczby studentów medycyny.

Zwiększenie nakładów na służbę zdrowia może także skutkować zakontraktowaniem poradni specjalistycznych w podmiotach prywatnych. W konsekwencji tego, może pojawić się w przyszłości duże prawdopodobieństwo zwiększenia zapotrzebowania na badania diagnostyczne w podmiotach niepublicznych.  

Rynek Zdrowia: - Czas pandemii spowodował tzw. dług zdrowotny, z jednej strony ze względu na unikanie przez pacjentów wizyt u specjalistów i hospitalizacji, ale także systemowe wstrzymanie realizacji wielu świadczeń przez płatnika (NFZ). Pewnej części tego „długu zdrowotnego" zapewne nie da się nadrobić, ale starania w tym zakresie spowodują wzrost zapotrzebowania na świadczenia. Czy system jest w stanie to zapotrzebowanie zrealizować?  

Krzysztof Wilk: - Należy spodziewać się, że w przypadku pacjentów z chorobami przewlekłymi nastąpi jedynie częściowa realizacja „długu zdrowotnego” ze względu na wciąż ograniczoną wydolność systemu. Warto też zwrócić uwagę na to, że pandemia wygenerowała dodatkowe szkody na zdrowiu psychicznym czy kondycji układu oddechowego. Są to kolejne obciążenia dla służby zdrowia.

Rynek Zdrowia: - W czasie pandemii w ochronie zdrowia w jakich dziedzinach został odnotowany największy wzrost wydatków?

Krzysztof Wilk: - Poza środkami ochrony indywidualnej i kosztem wynagrodzeń, zauważamy w ostatnim czasie zwiększenie ilości inwestycji przede wszystkim w systemy informatyczne i telemedyczne. 

Rynek Zdrowia: - W jakich obszarach menedżerowie ochrony zdrowia w okresie mniejszej agresywności wirusa i nazwijmy to czasie „post pandemicznym" będą szukać wzrostu dochodu dla swoich placówek?

Krzysztof Wilk: - Można się spodziewać, że w zakresie rozwoju usług świadczonych komercyjnie, coraz większe znaczenie będą zyskiwały usługi w formie ubezpieczenia zdrowotnego czy te, płatne indywidualnie. Poza tym, w ofercie ubezpieczycieli coraz częściej zaczynają pojawiać się zdrowotne dodatki do polis życiowych. 

Na rynku komercyjnym dostrzegamy postępującą konsolidację i wzrost znaczenia głównych graczy. Ich oferta zaczyna wykraczać poza obszar tradycyjnego zdrowia, uwzględniając fitness czy well-being. W przypadku podmiotów mniejszych czy nowych na rynku, obserwujemy natomiast większą aktywność w dotarciu do pacjenta i świadczeniu wybranych usług poprzez Internet (w tym aplikacje na smartfony).  

Rynek Zdrowia: - Raport wspomina o wzroście efektywności kosztowej w placówkach ochrony zdrowia. Jakimi środkami i metodami można to osiągnąć w polskich warunkach?

Krzysztof Wilk: - Jednym z kierunków może być wytypowanie usług, które nie muszą być świadczone stacjonarnie z udziałem lekarza, jak e-recepta, e-zwolnienie czy drobne niedomaganie pacjenta. Dla nich należałoby zapewnić pacjentom dostęp zdalny do lekarza, na przykład poprzez portale medyczne czy teleporady, przy zapewnieniu ich należytej jakości i profesjonalizmu.

Inną szansą na wzrost efektywności może być sam proces umawiania czy przygotowywanie się do wizyty u lekarza. Na początku pacjent zostałby odpytany przez aplikację mobilną z symptomów. Wówczas albo wizyta okazałaby się niekonieczna albo możliwa do realizacji w modelu zdalnym.

Jeśli jednak do niej dojdzie, to lekarz na swoim urządzaniu miałby nie tylko symptomy, ale też wstępną diagnozę, co skróciłoby czas takiej wizyty. Potencjał oszczędności dostrzegalny jest również w diagnostyce zdalnej, jak chociażby poprzez wykorzystanie zdalnego stetoskopu, holtera czy zdjęć zrobionych smartfonem.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum