SMA: terapia genowa daje dobre wyniki. Trwają starania, by była w Polsce refundowana

Autor: oprac. LJ • Źródło: Rynek Zdrowia/Mat. prasowe06 lipca 2022 15:00

Obecnie zarejestrowane są trzy terapie w rdzeniowym zaniku mięśni (SMA). W Polsce refundowana jest tylko jedna z nich. Od kilku miesięcy trwają starania, by do tego grona dołączyła również terapia genowa.

SMA: terapia genowa daje dobre wyniki. Trwają starania, by była w Polsce refundowana
Trwają starania, by terapia genowa w SMA była w Polsce refundowana. Fot. Shutterstock
  • SMA jest chorobą jednogenową występującą w wyniku jednego wadliwego lub brakującego genu
  • Obecnie zarejestrowane są trzy terapie w rdzeniowym zaniku mięśni (SMA)
  • Trwają starania, by terapia genowa była w Polsce refundowana

Sześcioletnie doświadczenie z terapią genową

- Zarejestrowane są trzy terapie w SMA i chcielibyśmy je mieć do dyspozycji – mówiła prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, ordynator Kliniki Neurologii Rozwojowej, UCK GUMed, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych (PTND), podczas spotkania prasowego Fundacji SMA i PTND (pt."Między nadzieją a rzeczywistością: Jak terapia genowa zmienia życie pacjentów z SMA").

Jak przypomniała, terapia jest już jakiś czas na rynku i możemy mówić o 6-letnich doświadczeniach dotyczących efektów terapii. Dowodem są już nie tylko badania rejestracyjne, ale również te pochodzące z praktyki klinicznej, a przede wszystkim informacje od rodziców dzieci, które otrzymały terapię.

SMA jest chorobą jednogenową występującą w wyniku jednego wadliwego lub brakującego genu. Choroby jednogenowe są idealnymi celami w zastępczej terapii genowej, która ma na celu ukierunkowanie na zasadniczą przyczynę choroby - gen, który nie działa prawidłowo - poprzez dostarczenie nowej działającej kopii genu. Ten nowy gen zawiera instrukcje dotyczące wytwarzania białka, którego organizm nie mógł wcześniej wytwarzać. Przykładowo nowy gen może produkować białko potrzebne do prawidłowego funkcjonowania komórek.

Po wyprodukowaniu białka w tych komórkach możliwe jest zahamowanie progresji choroby. Czas ma w tym przypadku kluczowe znaczenie. Gdy komórki tracą zdolność do prawidłowego funkcjonowania, mogą nie zostać naprawione, a wszelkie uszkodzenia, które powstały już w organizmie mogą okazać się nieodwracalne.

W laboratorium tworzy się nową działającą kopię genu. Zostaje on umieszczony wewnątrz nośnika, zwanego wektorem. Jednym z typów wektora jest wirus związany z adenowirusem AAV, który nie wywołuje chorób u ludzi i jest w stanie przemieszczać się w organizmie, aby celować w wiele różnych rodzajów komórek. Gdy wektor AAV dotrze do jądra komórkowego, uwalnia działającą kopię genu.

W tego rodzaju zastępczej terapii genowej gen występuje obok DNA pacjenta wewnątrz jądra komórkowego. Gen zaczyna działać, produkując białko, którego organizm potrzebuje do prawidłowej pracy.

Im młodsze dziecko, tym lepszy efekt

- Badanie SPR1NT wykonane dla terapii genowej w grupie pacjentów przedobjawowych, czyli dzieci identyfikowanych już w ramach przesiewu, pokazuje, że 100 procent pacjentów pozostaje przy życiu i nie wymaga stałej wentylacji. To jest populacja z dwoma i trzema kopiami genu SMN2, więc potencjalnie pacjenci najciężej chorzy. Podobnie - 100 proc. pacjentów nie wymaga wsparcia oddechowego oraz wsparcia żywieniowego, a u 97 proc., czyli u 28 na 29 pacjentów, utrzymywano prawidłową masę ciała dla wieku i dla płci – podawała wyniki badań prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska.

Jak podkreślała specjalistka, pacjenci z 2 kopiami genu SMN2 to najbardziej wrażliwa populacja pacjentów, ocenianych historycznie jako chorzy, którzy nigdy samodzielnie nie usiądą. Tymczasem 100 procent pacjentów po terapii genowej zastosowanej w okresie przedobjawowym osiągnęła kamień milowy w postaci samodzielnego siedzenia, z czego 11 na 14 w oknie rozwojowym. 79 proc. pacjentów stoi samodzielnie, z czego 7 na 11 w oknie rozwojowym, a 64 proc. chodzi samodzielnie przed ukończeniem 18 miesiąca życia, z czego aż 5 w oknie rozwojowym.

Z kolei w populacji pacjentów z 3 kopiami SMN2, będących w nieco lepszej sytuacji niż dzieci z dwoma kopiami (może będą chodzić, ale to chodzenie z czasem utracą), żadne dziecko nie wymagało jakiegokolwiek wspomagania oddechowego i żywieniowego, z poprawą funkcji opuszkowych.

- To osiągnięcie odpowiednich dla wieku kluczowych etapów rozwoju ruchowego nieosiągalnych dla pacjentów nieleczonych jest kluczowe. Terapia polega na podaniu terapii w jednorazowym wlewie dożylnym trwającym około godziny. To jednorazowe jest magicznym słowem dla terapii genowej, bo każdy z nas, jakby miał wybierać jakikolwiek lek na chorobę, to chciałby wziąć lek raz i móc zapomnieć o swojej chorobie. Mam nadzieję, że do takiej rzeczywistości dojdziemy, bo to hasło: „tak dla terapii genowej” jest niebywale istotne – dodała prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska.

Prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak, kierownik Kliniki Neurologii i Epileptologii Centrum Zdrowia Dziecka, przedstawiła z kolei wyniki wieloośrodkowego badania obserwacyjnego z udziałem 76 pacjentów z SMA z 18 pediatrycznych ośrodków chorób nerwowo-mięśniowych w Niemczech i Austrii.

- Ale to badanie ma pewne ograniczenia: większość pacjentów była leczona terapią genową stosunkowo późno, już po wystąpieniu objawów choroby. Tych przedobjawowych pacjentów było sześcioro, pozostali są objawowi, w większości z typem 1 SMA (51 osób), z typem 2 – 19 chorych.

Dodatkowo 18 pacjentów otrzymało terapię genową jako pierwszy lek, zaś 58 to chorzy leczeni wcześniej nusinersenem. Najczęściej powodem zmiany terapii był brak oczekiwanego efektu, jakim była poprawa. Różny był również czas obserwacji pacjentów – najkrótszy okres obserwacji to 2 miesiące, niektórzy byli w tym badaniu przez rok.

- Najistotniejsze jest wskazanie zależności między wiekiem dziecka, w którym podano mu terapię genową, a uzyskanym wynikiem. Im młodsze dziecko, tym lepszy efekt. Według skali filadelfijskiej, poprawę, którą uważa się za istotną, wycenia się na 4 punkty. W grupie najmłodszych dzieci, poniżej 8 miesiąca życia w momencie podania terapii genowej, ta poprawa wynosiła średnio prawie 14 punktów. Wśród pacjentów w wieku 8 miesięcy - dwa lata, poprawa wyniosła niecałe 8 punktów. Stan pacjentów powyżej 2 lat nie poprawiał się w znaczący sposób. Ponad połowa pacjentów po otrzymaniu terapii genowej osiągnęła chociaż jeden kamień milowy rozwojowy: samodzielne siadanie, wstawanie z podparciem, samodzielne wstawanie, czworakowanie, chodzenie z podparciem i samodzielne chodzenie. To bardzo duże osiągnięcie rozwojowe dla dzieci – wymieniała ekspert CZD.

Jak dodała, u młodszych pacjentów, nie tylko skuteczność jest większa, ale również bezpieczeństwo: - Im dziecko młodsze, tym terapia genowa wiąże się z mniejszym ryzykiem działań niepożądanych.

Od przesiewu do refundacji terapią genową?

Od kwietnia tego roku przesiewem noworodków objęta jest już cała Polska i każde nowo narodzone dziecko może mieć postawione rozpoznanie w oparciu o badanie genetyczne. Program działa bardzo sprawnie i czas otrzymania informacji o nieprawidłowościach to średnio 11 doba życia. Dzięki temu możliwe jest szybkie podanie terapii, zanim wystąpią objawy.

- Skoro powiedziało się „A” dla przesiewu, dzięki czemu rodzice dostają informację w 8-11 dniu życia dziecka, że ma ono chorobę śmiertelną, to nie widzę powodu dla braku refundacji terapii genowej, choćby na początek dla grupy pacjentów, którzy są identyfikowani w przesiewie – mówiła prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska.

W niepełnym roku przesiew zidentyfikował 35 dzieci. Specjaliści szacują, że rocznie będzie wyłaniał ok. 50 pacjentów rocznie, z tego 30-35 przedobjawowych.

- Pacjent dostaje lek raz i praktycznie przestaje być obciążeniem dla systemu. Chciałabym też podkreślić, że jak będą wszystkie trzy terapie dostępne w Polsce, to będzie jedna terapia dla jednego pacjenta. Nie możemy myśleć o tym w ten sposób, że pacjent będzie dostawał wszystkie trzy leki naraz. Efekt działania tych terapii jest dokładnie ten sam. Mają tylko inny mechanizm działania.

Dzieci wyłonione w przesiewie, jeszcze przed wystąpieniem objawów, to idealni pacjenci do leczenia, bowiem odniosą z niego najlepsze efekty. W Polsce terapia genowa nie jest jeszcze refundowana. Dzieci miały możliwość skorzystania z niej w ramach badań klinicznych prowadzonych za granicą bądź za pieniądze zbierane przez rodziców w zbiórkach społecznych.

Przed erą przesiewu, choroba dziecka była zaskoczeniem, a jej diagnozowanie trwało, prowadząc do nieodwracalnych zmian. Paradoksalnie moment pojawienia się kolejnego dziecka, dawał szansę na diagnostykę i szybsze wdrożenie leczenia.

Gdyby nie leczenie, byłby już dzieckiem leżącym

Takie doświadczenie mają na przykład Olga i Sebastian Pańczyk, rodzice Jaśminy i Antka. Chłopczyk urodził się w 2010 roku, z typem 1 SMA, od stycznia 2018 roku został włączony do programu leczenia spinrazą. Z uwagi na chorobę synka, rodzice jeszcze w okresie prenatalnym wiedzieli, że Jaśminka też jest obciążana wadą genetyczną.

 – Jaśmina została włączona do badań klinicznych terapii genowej w USA, jak tylko się urodziła – opowiadała mama.

Dzięki temu rodzice mogli obserwować dwie terapie: jedną podaną jeszcze przed wystąpieniem objawów i tą, która została zastosowana już w momencie objawowym.

- Po trzech miesiącach od podania leku wziąłem ją na ręce. Wyprostowała się w taki sposób, jakby nie była chora. Czułem, że jest mocna, silna, sama usiadła, sama stanęła. Nie spodziewaliśmy się, że wróci ze Stanów na własnych nogach. Jest aktywna, jeździ na hulajnodze, chodzi do przedszkola. Rozwija się prawie jak zdrowe dziecko. Jest może trochę słabsza, ale to nie przeszkadza jej w normalnym funkcjonowaniu. W życiu codziennym czasami zapominamy, że ma SMA – opowiadał tata Jaśminki.

Z kolei Kacper w momencie rozpoznania był już dzieckiem objawowym. Pierwsze podejrzenia choroby pojawiły się ok. 9-10 miesiąca życia. - W 10 miesiącu życia samodzielnie usiadł, ale wyraźnie miał obniżone napięcie mięśniowe. Była pierwsza wizyta u neurologa, odsyłanie na kolejne badania. W międzyczasie chłopiec utracił umiejętność samodzielnego siadania, przewracał się. Jego stan ulegał pogorszeniu – opowiadała Iga, mama Kacpra.

Zbiórka pieniędzy na leczenie przebiegła bardzo szybko. Diagnoza była postawiona przed Świętami Bożego Narodzenia 2019, a zbiórka zakończyła się w marcu 2020. Miesiąc później chłopczyk dostał lek.

Dotychczas terapia genowa była podawana polskim dzieciom w USA. W tym przypadku na bieg zdarzeń wpłynęła pandemia COVID-19 i podanie odbyło się w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Lublinie. To było pierwsze podanie leku w Polsce.

O efektach działania terapii genowej opowiadała mama chłopca: - Od września Kacper idzie do przedszkola, świetnie sobie radzi, dobrze funkcjonuje wśród rówieśników. Po podaniu terapii genowej widocznie się wzmocnił. Wróciła umiejętność samodzielnego siadania. Potem zaczął chodzić na czworakach, samodzielnie wstawać, uczy się chodzić z chodzikiem. Dziś ma prawie 4 lata, porusza się sprawnie na wózku. Jest też już gotowy, żeby stawiać pierwsze kroki z chodzikiem. Efekty są oszałamiające. Gdyby nie leczenie, pewnie byłby już dzieckiem leżącym – opowiadała mama chłopca.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum