Zadłużenie szpitali: co przyniesie ustawa dekomercjalizacyjna?

Autor: RR, PW, KL/Rynek Zdrowia • • 23 czerwca 2016 05:50

Skierowana właśnie do prezydenckiego podpisu nowelizacja ustawy o działalności leczniczej od początku była nazywana ustawą dekomercjalizacyjną, bo tak określono jej główny cel. Dlatego, jak sądzą eksperci, wprowadzone nią zmiany nie będą miały istotnego wpływu na poziom zadłużenia szpitali.

Zadłużenie wymagalne szpitali w Polsce wynosi ok. 3 mld zł; FOT. Arch. RZ

Jak się wydaje, systemowe rozwiązanie problemu zadłużenia szpitali zostało odsunięte na plan dalszy - wraz z oczekiwanym zwiększeniem finansowania ochrony zdrowia.

Przy okazji prac nad ustawą dekomercjalizacyjną minister zdrowia Konstanty Radziwiłł podkreślał, że wielkim problemem jakie kierownictwo resortu otrzymało w spadku po poprzednikach jest wynoszące na koniec 2015 r. prawie 14 mld zł zadłużenie szpitali (dotyczy razem SPZOZ-ów, instytutów nadzorowanych przez MZ i MON oraz spółek samorządowych - przyp. red.), z czego prawie 3 mld zł to zadłużenie wymagalne.

Jak uznał minister, plan komercjalizacji służby zdrowia nie przeciwdziałał zadłużaniu się szpitali. - Szpitale przekształcone w spółki wcale nie radzą sobie lepiej od SPZOZ-ów. W wielu przypadkach ich sytuacja jest gorsza, co widać po kolejnych próbach sprzedaży skomercjalizowanych placówek - stwierdził Radziwiłł.

Według ministra, w szpitalach, szczególnie sprywatyzowanych, widać dzielenie pacjentów. - Zamiast oddłużenia placówek wprowadzono chaos owocujący segregacją pacjentów na tych, których się leczyć opłaca i nie opłaca. Robimy zdecydowany odwrót od takiej polityki - mówił twardo.

Nadzór - czy będzie egzekwowany?
Ustawa o działalności leczniczej obowiązywała od 1 lipca 2011 r. Wprowadzała zasadę, że samorządy muszą pokryć ujemny wynik finansowy SPZOZ w ciągu 3 miesięcy od upływu terminu zatwierdzenia sprawozdania finansowego. Jeśli samorząd by tego nie zrobił, musiał zlikwidować szpital. Alternatywą było przekształcenie szpitala w spółkę, co pozwalało na umorzenie zobowiązań uzyskane w formie państwowej dotacji.

Znowelizowana ustawa o działalności leczniczej (czeka na podpis prezydenta - red.) likwiduje przymus przekształcenia, ale już nie wskazuje na dotacje, jako sposób na oddłużenie szpitala. Ma natomiast wmontowane mechanizmy, które mają przeciwdziałać przyrostowi zadłużenia szpitali.

Jak zauważa Marek Wójcik, ekspert Związku Powiatów Polskich i Związku Miast Polskich, były wiceminister cyfryzacji i były doradca ministra zdrowia w zakresie restrukturyzacji szpitali, generalnie można by oczekiwać, że instrumenty zarządcze zawarte w znowelizowanej ustawie o działalności leczniczej mogą wpłynąć korzystnie na nadzór i pomogą podmiotom tworzącym kontrolować to co się dzieje w szpitalach.

Ustawa wprowadza m.in. obowiązek przygotowania wieloletniego planu naprawczego, jeżeli pojawi się ujemny wynik finansowy oraz obowiązek składania co roku sprawozdania o sytuacji finansowej podmiotowi tworzącemu.

Instrumenty nadzorcze zostały teraz dookreślone bardziej szczegółowo. - Ale pozostaje pytanie czy wymagania nadzorcze będą egzekwowane. Podejrzewam, że nie będą - mówi Marek Wójcik.

Straty były, ale...
Przypomina argumenty, jakie podały ze strony zwolenników nowelizacji ustawy, gdy jeszcze toczyła się dyskusja nad kształtem tejże nowelizacji: "Przecież instrumenty nadzoru podobnie działały, nie korzystano z nich, poza tym nie likwidowano podmiotów pomimo straty". Nasz rozmówca przyznaje, że to prawda.

Część SPZOZ-ów tkwiła w zadłużeniu. Program dotacji w ramach ustawy o działalności leczniczej dla przekształcanych szpitali obowiązywał do 2013 roku. Z pieniędzy przeznaczonych na ten cel wykorzystana została tylko połowa. Nie było chętnych. Zostało wydanych łącznie ok. 750 mln zł, a czekało ok. półtora miliarda.

Istniał mechanizm wsparcia, który wymuszał przekształcanie SPZOZ-ów w spółki, by pozbyć się zadłużenia. Ale boomu nie było, choć nad niebilansującymi się szpitalami, przy braku zaangażowania finansowego ze strony samorządu, teoretycznie wisiała groźba likwidacji.

Były wiceminister zdrowia Jakub Szulc komentując nowelizację ustawy o działalności leczniczej uważa, że za zmianą w ustawie nie stoją argumenty merytoryczne.

- Jeżeli czytam, że mamy powstrzymać komercjalizację, to pytam o twarde dane. I co się okazuje? Mamy ok. 800 szpitali posiadających więcej niż 50 łóżek, z których sprywatyzowano zaledwie 36. Podjęto zatem inicjatywę ustawodawczą i zrobiono wielkie halo wokół czegoś, co jest zupełnym marginesem - przekonuje.

- Rzecz w tym, że samorządy starały się omijać obowiązek pokrywania straty jak tylko mogły i z tego powodu nic się działo - mówi nam Marek Wójcik.

Jak straszak
Dr Adam Kozierkiewicz, ekspert ochrony zdrowia, potwierdza, że obowiązek przekształcenia SPZOZ-ów w przypadku niepokrycia straty przez samorząd, zapisany w poprzedniej wersji ustawy, nie był realizowany. - Działał jako pewnego rodzaju straszak - zaznacza ekspert.

Znowelizowana ustawa precyzuje, że samorządy będą miały więcej czasu na pokrycie straty netto - 9 miesięcy (aktualnie są to 3 miesiące). - Dotychczas samorządy nie wywiązywały się z obowiązków pokrycia strat i nie widzę powodu by miało się to zmienić - mówi nam dr Kozierkiewicz.

Uważa też, że wprowadzone przez ustawę coroczne raportowanie sytuacji finansowej SPZOZ-ów nie poprawi znacząco nadzoru: - Podmiot tworzący może zażądać dowolnych sprawozdań. Nie wynika to z regulacji tylko chęci i aktywności sprawowania zarządu. Zatem taka zmiana niewiele wnosi, co najwyżej jest podpowiedzią, ale do tego nie trzeba było ustawy.

Jak dodaje dr Kozierkiewicz, pojawia się komunikat ze strony władz państwowych, że przekształcenia nie są zalecane, a w szczególności nie są zalecane wobec placówek zadłużających się, ale jednocześnie nie ma także zakazu przekształceń. - Samorządy i tak będą decydowały samodzielnie - ocenia.

Nie tylko zarządzanie
Jak potwierdza poseł Tomasz Latos, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, nowelizacja ustawy o działalności leczniczej nie przełoży się znacząco na sytuację zadłużonych placówek ochrony zdrowia, chociaż nie oznacza to, że nie  będzie miała na nią wpływu. - Z pewnością ustawa nie będzie napędzała szybkiego zadłużania się, a może ten proces wyhamować - komentuje.

- Myślę, że nowelizacja przepisów wymusi większą dyscyplinę finansową szpitali, a także skuteczniejszą kontrolę organów zarządzających nad finansami tych podmiotów. A taki wzmocniony nadzór zawsze pomaga pilnować budżetu. Dziś zaś z tą kontrolą, jak wiemy, bywa różnie - mówi poseł.

Przyznaje, że doprecyzowane w ustawie instrumenty nadzoru oczywiście nie muszą się przekładać na lepsze efekty ekonomiczne lecznic, bo zwiększona dyscyplina nie pokryje długów szpitali. - Wiemy przecież, że główną bolączką systemu ochrony zdrowia są tak naprawdę zbyt niskie nakłady finansowe - stwierdza w rozmowie z Rynkiem Zdrowia.

I według Marka Wójcika doprecyzowane nowelą ustawy o działalności leczniczej przepisy dotyczące wzmożenia nadzoru, nawet egzekwowane, nie wpłyną znacząco na obniżenie zobowiązań, gdyż stopień zadłużenia szpitali tylko w części jest uzależniony od zarządzania.

- Poza tym szpitale samorządowe opanowały przyrastanie zadłużenia. Ustabilizował się poziom zobowiązań wymagalnych. Dlatego nie ma głośnego alarmu w tej sprawie - mówi nam ekspert Związku Miast Polskich. Jak dodaje, największa skala zobowiązań wcale nie dotyczy zresztą szpitali samorządowych, ale szpitali resortowych i uniwersyteckich. I choćby dlatego Ministerstwo Zdrowia będzie musiało zastanowić się jak systemowo rozwiązać problem zadłużenia.

Zadłużenie będzie narastać?
Zdaniem Marka Wójcika problem zadłużenia szpitali powróci, bo będzie brakowało w systemie pieniędzy m.in. ze względu na konieczne podwyżki.

- Możemy nie wybronić się przed odtwarzaniem zadłużenia z początku wieku. W kontraktowaniu, co wynika z proponowanych rozwiązań kompleksowych i kryteriów, będą preferowane duże podmioty. To się musi odbyć czyimś kosztem. Według mnie ruszą zobowiązania w małych podmiotach, a my w samorządach będziemy utrzymywali te podmioty, mimo że będą generowały straty - prognozuje ekspert Związku Miast Polskich.

Jakie mechanizmy wprowadzać, by przerwać historyczny już serial zadłużania szpitali?

- Oczywiście, nie proste, klasyczne oddłużenie, ale takie polegające na podaniu wędki. Potrzebny jest mechanizm prawny faktycznie wspierający procesy wychodzenia z długów, jak np. wspieranie SPZOZ przez emisję obligacji, które nie obciążają wskaźników zadłużenia powiatu lub możliwość spłacania części kredytu na obsługę zadłużenia poprzez inwestowanie w przedsięwzięcia rozwojowe - poddają pomysły pod dyskusję samorządowcy.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł mówi o konieczności przyjęcia mapy drogowej, o randze ustawy, która będzie nas zbliżać do celu, jakim jest finansowanie służby zdrowia na poziomie 6 proc. PKB.

W takim modelu ochrona zdrowia byłaby finansowana z państwowego funduszu celowego. Zapewnia, że będzie on zabezpieczony, żeby nie można było z niego wyjmować pieniędzy na inne cele. Takie rozwiązanie dawałoby nadzieję nie tylko na poprawę dostępności, ale i przerwanie narastania systemowo generowanego zadłużenia szpitali.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum