Nowe konkursy czy aneksowanie - szpitale poza siecią drżą o przyszłość

Autor: Wojciech Kuta/Rynek Zdrowia • • 27 lipca 2017 05:49

Resort zdrowia zapewnia, że niezakwalifikowanie szpitala do sieci nie pozbawia go możliwości udzielania świadczeń w ramach kontraktu z NFZ. Mimo uspokajających deklaracji ministerstwa, szefowie "niesieciowych" lecznic, z którymi rozmawialiśmy, obawiają się o budżety swoich placówek.

Nowe konkursy na umowy z NFZ czy aneksowanie - oto jest pytanie; FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

Poczucie niepewności wzmagają pojawiające w mediach informacje, że zamiast nowych konkursów dla świadczeniodawców, którzy nie znaleźli się w tzw. sieci szpitali, NFZ rozważa aneksowanie umów.

- Decyzja dyrektorów oddziałów wojewódzkich Funduszu dotycząca podpisania, bądź aneksowania umów będzie zależała od zidentyfikowanych potrzeb w zakresie zapewnienia dostępności do świadczeń w danym województwie - informuje nas Biuro Komunikacji Społecznej NFZ.

Z kolei w komunikacie z 25 lipca resort zdrowia podaje, że dyrektor oddziału NFZ - na podstawie porównania planu zakupu świadczeń zdrowotnych ze świadczeniami wykonywanymi przez świadczeniodawców w ramach tzw. sieci szpitali - "przeprowadzi konkursy ofert na świadczenia, w zakresie których potrzeby zdrowotne na terenie danego województwa nie będą właściwie zaspokojone".

Jak mamy planować naszą działalność?
- Owszem, ogłoszono konkurs na fizjoterapię ambulatoryjną, do którego oczywiście przystąpiliśmy. Niestety, na razie to wszystko - mówi nam Krystyna Walendowicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego w Zakopanem.

Dodaje: - Nowe konkursy byłyby dla nas zdecydowanie bardziej korzystne, bo pozwalają zaplanować przychody w dłuższej perspektywie, natomiast aneksy są zawierana tylko do 6 miesięcy. Tymczasem szpitale będące w sieci mają zapewnione finansowanie na 4 lata.

- Wciąż nie wiemy, w jakich zakresach będą ogłoszone ewentualne nowe konkursy. Jeśli chodzi o specjalistykę, w tym np. poradnię logopedyczną czy neurologiczną, mamy umowy do czerwca 2018 r. Co będzie dalej, trudno powiedzieć - przyznaje dyr. Walendowicz.

- Aneksowanie umów w zakresie rehabilitacji stacjonarnej na dotychczasowych warunkach oznaczałoby, że nie zmieni się wycena punktu. To dla na poważne zagrożenie, gdyż w międzyczasie wzrosły chociażby koszty pracy i mediów - dodaje.

Pozasieciowe szpitale chcą wiedzieć, na czym stoją, czyli jakie będą ich przychody w najbliższych latach. - Szpitale będące w sieci będą znały swoje budżety na najbliższe cztery lata. Niestety, my nie mamy takiej perspektywy, pozwalającej dobrze planować działalność - podkreśla Krystyna Walendowicz.

Może kiedyś też wejdziemy do sieci?
Zakopiański szpital ma od kilku lat dzienny ośrodek rehabilitacji ogólnoustrojowej - jedyną tego rodzaju placówkę w powiecie tatrzańskim. Dyr. Walendowicz wskazuje, że to opłacalna forma świadczeń, ponieważ umożliwia zmniejszenie liczby osób kierowanych na bardziej kosztowną rehabilitację stacjonarną.

- Takie rozwiązanie jest korzystne zarówno dla pacjentów, jak i systemu. Szkopuł w tym, że wciąż nie wiem, czy na tę dzienną rehabilitację będą mogła podpisać umowę z NFZ - dodaje.

Walendowicz ma nadzieję, że jeśli Wojewódzkiemu Szpitalowi Rehabilitacyjnemu w Zakopanem uda się jednak zawrzeć kilkuletnie kontrakty, w trakcie ich realizacji placówki świadczące rehabilitację leczniczą z czasem zostaną włączone do ryczałtowego finansowania w ramach sieci.

Lecznice rehabilitacyjne znikną z mapy szpitali?
Optymizmu w tej materii nie podziela dr Zbigniew Eysymontt, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu, przewodniczący Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Przypomina, że ustroński szpital realizuje świadczenia obejmujące m.in. rehabilitację pacjentów po zawałach serca i operacjach kardiochirurgicznych "znacznie ponad niewielki kontrakt z NFZ". - Rocznie wartość naszych nadwykonań w tym zakresie sięga ok. 1,5 mln zł - informuje.

Zdaniem szefa lecznicy w Ustroniu, po wejściu w życie przepisów o systemie szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (PSZ), przyszłość szpitali rehabilitacyjnych stanęła pod bardzo dużym znakiem zapytania.

- Ich wyłączenie z sieci byłoby uzasadnione, gdyby wprowadzono mechanizmy gwarantujące ich dalsze funkcjonowanie. Tak się nie stało - podkreśla dyrektor Eysymontt. Zwraca uwagę, że nie określono, na jaką pulę środków mogą liczyć szpitale pozasieciowe, w tym rehabilitacyjne.

- Z przepisów regulujących podstawowe szpitalne zabezpieczenie świadczeń (PSZ) oraz wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia pośrednio wynika, że świadczenia w zakresie rehabilitacji leczniczej mają zapewnić oddziały szpitale wchodzące do sieci - mówi w rozmowie z Rynkiem Zdrowia dr Zbigniew Eysymontt.

Zaznacza, że taki kierunek jest bardzo niepokojący, ponieważ większość szpitali wielospecjalistycznych nie dysponuje odpowiednio liczną kadrą specjalistów w zakresie rehabilitacji.

- Biorąc pod uwagę liczbę osób bezwzględnie wymagających rehabilitacji, m.in. po udarach, zawałach czy wypadkach, nie ma żadnych szans, aby właściwą opiekę zapewniły tym pacjentom wyłącznie oddziały szpitali sieciowych - podkreśla dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji w Ustroniu.

Konkursy, czyli podwójna konkurencja
Nasi rozmówcy przypominają, że niektóre oddziały w szpitalach sieciowych nie zostały objęte finansowaniem ryczałtowym w PSZ. Będą one mogły przystępować do konkursów w ramach tej samej puli środków, stanowiąc dodatkową konkurencją w postępowaniach konkursowych dla placówek spoza sieci, w tym dużej liczby jednostek niepublicznych.

- Zachodzi obawa, czy wystarczy środków na zapewnienie pacjentom przynajmniej dotychczasowej dostępności świadczeń. Ponadto publiczne szpitale uniwersyteckie będą korzystać z wyższego niż inne placówki przelicznika wyceny procedur, wynoszącego 1,2 - mówi dr Tomasz Ludyga, właściciel Szpitala EuroMedic w Katowicach.

Jego zdaniem nie jest więc wykluczone, że na kontraktowanie dla „niesieciowych” jednostek w ramach konkursów będzie de facto mniej pieniędzy niż w ubiegłym roku.

- Najbardziej zagrozi to szpitalom niepublicznym, gdyż wiele z nich może w ogóle nie otrzymać kontraktów. Konsekwencją takiego niedofinansowania będzie istotne pogorszenie dostępu pacjentów do niektórych świadczeń - stwierdza.

- Zawsze uczestniczyliśmy postępowaniach konkursowych. Jesteśmy do nich przygotowani. Nie widzimy w tej materii większego zagrożenia, oczywiście jeżeli środki finansowe w poszczególnych zakresach świadczeń, m.in. w chirurgii, w trybie hospitalizacji planowej czy też jednodniowej, pozostaną przynajmniej na dotychczasowym poziomie - informuje nas dr Ludyga.

Pracujemy w otoczeniu gospodarczym
Dodaje: - Właśnie ogłoszony został konkurs dotyczący programów lekowych, w tym w zakresie leczenie AMD. Przystąpimy do tego postępowania. Niepokój budzi natomiast fakt, że wciąż nie wiemy, kiedy będą ogłoszone konkursy na pełną hospitalizację, między innymi w chirurgii naczyń oraz na jakie finansowanie w tym zakresie mogą liczyć placówki, które znalazły się poza tzw. siecią szpitali.

W opinii Ludygi ograniczenie liczby szpitali oraz oddziałów mających zapewnione finansowanie ze środków publicznych skutkować będzie wydłużeniem kolejek do szpitali funkcjonujących w ramach sieci, gdyż będą musiały wykonywać obecnymi siłami znacznie większą liczbę procedur.

- Nakładają się na to poważne problemy kadrowe w wielu specjalizacjach, a także fakt, że w ostatnim czasie wzrosły koszty funkcjonowania szpitali. Tym bardziej niepokoi nas brak szczegółowych informacji o kolejnych konkursach - ich zakresach, warunkach i terminach - zaznacza.

- Pracujemy przecież w określonym otoczeniu gospodarczym, musimy planować przychody i koszty, rozliczać się m.in. dostawcami leków czy materiałów medycznych. Tymczasem zbliża się koniec lipca, a my wciąż nie wiemy, na jakie finansowanie możemy liczyć - podsumowuje dr Ludyga.

NFZ: ogłoszenia o konkursach i aneksach - w najbliższych dniach
Jak poinformowano nas w Śląskim Oddziale Wojewódzkim NFZ, "trwa szczegółowa analiza dotycząca postępowań konkursowych oraz aneksów". - O tym, co zostanie ogłoszone w formie konkursu, a co aneksowane w województwie śląskim, będzie wiadomo najwcześniej pod koniec tego tygodnia - podaje Biuro Prasowe Śląskiego OW NFZ.

Z kolei Magdalena Szefernaker z Biura Komunikacji Społecznej NFZ przypomina, że "zgodnie z art. 156 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, dyrektor oddziału wojewódzkiego NFZ może przedłużyć umowę w trybie aneksowania po uzyskaniu zgody Prezesa Funduszu".

- Dyrektor może podjąć decyzję o aneksowaniu w sytuacji, gdy zachodzi ryzyko braku zabezpieczenia udzielania świadczeń opieki zdrowotnej - dodaje. - Wówczas okres obowiązywania umowy może zostać przedłużony maksymalnie do 6 miesięcy

- Decyzja dyrektorów oddziałów Funduszu dotycząca podpisania, bądź aneksowania umów będzie zależała od zidentyfikowanych potrzeb w zakresie zapewnienia dostępności do świadczeń w danym województwie - informuje nas Centrala NFZ.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum