Zagrożenie dla dostępności do leków w Polsce. Jak to widzą ministrowie, a jak branża?

Autor: oprac. ML • Źródło: Rynek Zdrowia06 lipca 2022 19:00

Nie w pandemii i konflikcie zbrojnym na Ukrainie przedstawiciele branży farmaceutycznej - hurtowni, aptek i producentów leków, upatrują głównego zagrożenia bezpieczeństwa lekowego w Polsce. Szalejące ceny, rosnące koszty, w tym kredytów, a do tego niskie ceny leków, moga zachwiać polskim rynkiem farmaceutycznym.

Zagrożenie dla dostępności do leków w Polsce. Jak to widzą ministrowie, a jak branża?
Reprezentanci branży farmaceutycznej, m.in. Marek Tomków z NRA i Michał Byliniak z Infarmy o bezpieczeństwie lekowym w Polsce. Fot. PAP/Tytus Żmijewsk
  •  Na dzisiejszym posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia rozmawiano o bezpieczeństwie lekowym oraz dostępie do innowacyjnych terapii
  • Bezpieczeństwo lekowe traktowane dokładnie tak samo jak bezpieczeństwo militarne - stwierdził jeden z uczestników spotkania
  • Branża farmaceutyczna jest rozgoryczona. - Przedstawione tutaj raporty pokazały pewien obraz rzeczywistości, która działa na komputerze w czasie rzeczywistym czyli krótko mówiąc fotografię tego, co się dzieje. A co dalej? - pytał ministrów Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

O sytuacji z dostępnością do leków w Polsce

Dziś (6 lipca) sejmowa Komisja Zdrowia zajmowała się rozpatrzeniem informacji na temat polskiego rynku farmaceutycznego i dostępności leków, w tym dostępu do innowacyjnych metod leczenia. Na  posiedzeniu pojawili się licznie przedstawiciele branży farmaceutycznej, by wysłuchac ministerialnych informacji i zabrac głos w dyskusji, przekazując swoje uwagi.

Główny Inspektor Farmaceutyczny Ewa Krajewska w swoim wystąpieniu podkreśliła, że  sytuacje kryzysowe, jak pandemia COVID-19 i wojna w Ukrainie pokazały, jak istotne jest analityczne podejście do tematu dostępności lekowej. Referowała, w jaki sposób GIF bada sytuację na rynku leków i jakie są obserwacje.

- Widzimy pewne niepokojące informacje dotyczące wstrzymania przez podmioty odpowiedzialne na przestrzeni ostatnich lat. W okresie przełomu marzec 2019 r. do luty 2020 r. średnia miesięczna liczba wstrzymań wynosi 296. Od marca 2020 roku do marca 2022 to 240. Najnowsze dane z tego roku od lutego do czerwca średnia miesięczna ilość tych wstrzymanie to 284 przypadki na miesiąc – referowała minister Krajewska.

- Tej sytuacji upatrujemy w pandemii COVID. Rynek farmaceutyczny zmierzył się z przerwami sprzedawanymi łańcuchami dostaw, niedoborami pracowników i niewystarczającymi mocami produkcyjnymi. W kontekście konfliktu zbrojnego na Ukrainie poza chwilowymi wzrostami wydań z aptek niektórych grup produktów leczniczych czy określonych pozycji produktowych, jak na przykład antybiotyki, płyny infuzyjne, leki przeciw zapalne i przeciwbólowe, to na przełomie lutego i marca wzrost wydań odnotowaliśmy nawet o 50 procent. Należy uznać że sytuacja dostępności lekowej jest w Polsce na dobrym poziomie.

Leki w aptekach to nie tylko te ddopuszczone przez polski urząd

Prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych Grzegorz Cessak podkreślił, że leki dopuszczone do obrotu w Polsce które mogą być przedmiotem sprzedaży, to nie tylko te, które są dopuszczone w procedurach krajowych, ale także jest procedura centralna, gdzie pozwolenie wydaje Komisja Europejska. Wiceminister Maciej Miłkowski przedstawił sytuację z dostępnością do leków dla pacjenta w ramach refundacji, podając szereg przykładów nowych refundowanych terapii.

- To jest cel główny: ilość pacjentów, którzy oczekują wsparcia w refinansowaniu niektórych technologii lekowych. W zakresie lecznictwa otwartego, aptek ogólnodostępnych mamy zdecydowanie mniej wniosków,  a główne prace i badania kliniczne są realizowane na niezaspokojone potrzeby w węższych grupach pacjentów, w chorobach rzadkich i ultra rzadkich, jak również w onkologii, która w bardzo szybko się rozwija, a w szczególności  hematoonkologii - mówił wiceminister zdrowia, przywołując długą listę nowych leków i terapii refundowanych od 1 lipca w Polsce.

Po wystąpieniach ministrów rozgorzała dyskusja. Do głosu dotarli przedstawiciele branży farmaceutycznej, licznie reprezentowanej na posiedzeniu.

Powaga sytuacji w hurtowniach leków

Andrzej Stachnik, prezes Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych przyznał po wystąpieniach ministrów, że należy  silniejszy nacisk położyć na to, co przed nami. 

- Analizując bieżącą sytuację 10 największych podmiotów gospodarczych, które zajmują się dystrybucją leków, generuje ogromne straty na dystrybucji leków refundowanych. Sięgają dziesiątek milionów złotych. Chcemy unaocznić powagę sytuacji, w których znajdują się polskie hurtownie. 10 podmiotów odpowiada za zaopatrzenie 93-4 procent aptek. Zapasy, które są zgromadzone w hurtowniach, odpowiadają za bezpieczeństwo lekowe w kraju. Dlaczego hurtownie generują straty? Wydaje się, że to jest taki dochodowy biznes – mówił Stachnik.

Uzasadnił, że podstawowy powód to bardzo niska marża,  która w 2014 roku została obniżona w prawie 10 proc. do 5 proc., co spowodowało ubytek w przychodach hurtowni rzędu setek milionów zł.

- Dzisiaj doszły kolejne elementy związane z inflacją i  lawinowym wzrostem kosztów. Dzisiaj koszt finansowy jest prawie ośmiokrotnie wyższy niż jeszcze kilka miesięcy temu. Obsługa linii kredytowych, które sięgają miliardów zł, to dzisiaj niebotyczne pieniądze. Jeżeli banki zaobserwują nasze straty i nam cofną linie kredytowe, znajdziemy się w sytuacji dramatycznej,  której naprawdę nie będzie można przeciwdziałać.

Branża hurtowa dostarcza prawie 50 proc leków refundowanych, za które otrzymuje wynagrodzenie poniżej złotówki.

- Czy można za złotówkę zgodnie z dobrą praktyką dystrybucyjną, pod pełnym nadzorem temperatury wilgotności i jeszcze kilku innych parametrów w zimnym kanale wykonać dystrybucję leków? – pytał przes Stachnik. - Wszystko dobija naszą branżę dystrybucyjną i dlatego apelujemy do pana ministra, aby pilnie znowelizować ustawę refundacyjną i podnieść marżę hurtową do co najmniej 6 procent, aby uratować możliwość kontynuacji działalności bez generowania tych lawinowych strat. Nie możemy czekać pół roku na wprowadzenie ustawy refundacyjnej, nie możemy czekać kolejnych kwartałów, musimy to marże zmienić naprawdę szybko.

Apteki też narzekają. Wysokie koszty, długie terminy zwrotu kosztów

Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, wtórował Stachnikowi. Jak stwierdził, przedstawione przez ministrów raporty pokazały pewien obraz rzeczywistości, która "działa na komputerze w czasie rzeczywistym, czyli krótko mówiąc fotografię tego, co się dzieje".

- Chciałbym zwrócić uwagę na to, co przed nami w ciągu być może kilkudziesięciu tygodni. Jeżeli spojrzymy na koszty, o których tu  wspomniano, marża apteczna przypadku drogich leków, które apteki kupują, dają pacjentom, a następnie czekają na refundację, została już dawno zjedzona nawet przez samą inflację. Już mówimy tutaj o rosnących kosztach działalności czyli wzroście o kilkadziesiąt procent energii - wyjaśniał Tomków.

Wskazał na bardzo niebezpieczną dla pacjentów anomalię: apteki przestają zamawiać drogie refundowane leki, bo najzwyczajniej w świecie nie mają się za co utrzymać. Dwutygodniowy czas oczekiwania na zwrot pieniędzy to za długo.

- W krótkoterminowym rozwiązaniu na pewno będziemy prosili pana ministra o interwencję Narodowego Funduszu, ponieważ przez dwa lata pandemii ta refundacja wypłacana była praktycznie natychmiast czyli 24 godziny po złożeniu zestawienia, w tej chwili mamy już informację z niektórych oddziałów funduszu będzie to trwało nawet do 14 dni kalendarzowych - mówił Tomków.

Grzegorz Rychwalski, Wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego wskazał, że zapewnienie dostępności do energii, do gazu,  że pracownicy fabryk i aptek nie będą podlegać mobilizacji, też jest potrzebne.

- Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Obrony Narodowej, który jest po konsultacjach publicznych, pracownicy produkcji mają podlegać moblizacji. nie będzie kto miał produkować tych leków - alarmował.

Rychwalski również wskazał na zwiększające się koszty produkcji leków w Polsce. W czasie obowiązywania ustawy refundacyjnej ceny leków spadały, a koszty rosły. Dla przykładu wymienił wzrost kosztów energii cieplnej o 20 proc., kosztów energii elektrycznej o 50 proc., wody o 20 proc.,  utylizacji odpadów 150 proc., kosztów wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw według GUS o 52%

- Nasze firmy zapewniają na ponad 50 proc. zapotrzebowania w aptekach. To są dane o których mówimy i zagrożenia, które powinniśmy rozwiązywać jak najszybciej – podsumował.

Uspokajanie: "procent to procent"

W odpowiedzi na te apele przedstawicieli branży farmaceutycznej wiceminister zdrowia Maciej  Miłkowski odparł, że marże są określone procentowo.

- To nie jest tak, że są one zamrożone w złotówkach i inflacja to zżarła. Procent to procent i państwo wiedzą że rynek leków rośnie, podobnie jak wartość leków. Zresztą spotkaliśmy się z państwem i argumenty uważamy za słuszne, że zmiana wysokości powinna nastąpić. Oczywiście wiemy, że wzrost marży w całości będzie konsumowany przez  koszty Narodowego Funduszu Zdrowia. Warto wspomnieć, że apteki czy hurtownie nie mają zakazu sprzedawania innych leków i towarów niż leki refundowane. Państwo mogą również handlować innymi produktami i tam nie ma stałych marż urzędowych - podpowiadał minister Miłkowski. - Rozumiemy, że ta marża powinna się zmienić. Są różne szacowania, co będzie jutro czy 50 czy 10 czy 75 punktów bazowych. Wiemy że to jest sprawa szybka, bo dotyczy nie tylko aptek ale również podmiotów leczniczych.

Terminy płatności, jak odpowiedział minister, w  okresie pandemii COVID-19  były skrócone na polecenie ministra  z prośbą do NFZ, aby dokonywał refundacji jak najszybciej. Apteki składają swoje sprawozdania  2 razy w miesiącu, termin jest określony  2 razy w miesiącu i każda płatność ma termin 14 dni od otrzymania dokumentów. Po pandemii nastąpił powrót do „starego” terminu płatności.

- Oczywiście Narodowy Fundusz zdrowia stara się płacić jak najszybciej, ale są problemy z pracą w Funduszu. Wielokrotnie na Komisji Zdrowia wiele osób mówiło, że koszty pracy Narodowego Funduszu są zdecydowanie najniższe na świecie i personel naprawdę jest bardzo mocno eksploatowany Mamy problemy z personelem, dużą rotację pracowników i staramy się, żeby jak najbardziej usprawnić funcjonowanie Funduszu. Nie można patrzeć na to tylko pod swoim kątem, bo  szpitale też potrzebują pieniędzy. Nie wszystkie szpitale płacą państwu w terminie 14 dni, zdarzają się nawet dłuższe terminy płatności, apteki również nie płacą w terminie 14 dni, zatem nie możemy nakazać ustawowo terminu 14 dni, bo wiele aptek by tego nie wytrzymało, tak jak nie możemy  ustawowo nakazać podmiotom leczniczym płacenia wszystkich faktur w ciągu 14 dni - uzasadniał wiceminister.

Przewodniczący Komisji Tomasz Latos stwierdził, że kwestie marży to jest coś, co zawsze było tematem bardzo gorącym.

- Ilekroć będziemy do tego tematu wracać to to pewnie taka dyskusja będzie. Uważam, że ustawa refundacyjna jest dobrą ustawą, nie twierdzę że idealną. Mam świadomość, że przy przystępowaniu do negocjacji cenowych cena jest daleko wyższa od tego na czym się to kończy. Ostatecznie to właśnie dzieje między innymi dzięki tej ustawie - zaznaczył poseł.

 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum