W Polsce jest za mało farmaceutów. Nie będzie komu świadczyć opieki farmaceutycznej?

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia06 stycznia 2023 12:05

Wkrótce do aptek zacznie wchodzić większa liczba usług w ramach opieki farmaceutycznej. Tymczasem może okazać się, że będzie problem z ich świadczeniem z powodu braku kadr. Farmaceutów jest za mało - podkreślają eksperci.

W Polsce jest za mało farmaceutów. Nie będzie komu świadczyć opieki farmaceutycznej?
Zawód farmaceuty w dzisiejszych czasach jest dla młodych ludzi nieatrakcyjny Fot. ShutterStock
  • Według najnowszych danych GUS za 2021 rok, na terenie Polski działało 11 890 aptek ogólnodostępnych (o 190 mniej niż przed rokiem). W aptekach i punktach aptecznych na terenie kraju pracowało łącznie 26 tys. magistrów farmacji (o 150 mniej niż w 2020) 
  • W ocenie ekspertów, dzisiaj zawód farmaceuty nie jest atrakcyjny, a absolwenci farmacji nie chcą pracować w aptekach
  • Tymczasem do aptek będą wchodzić kolejne serwisy w ramach opieki farmaceutycznej. "Byłoby źle, gdyby program usług farmaceutycznych w Polsce rozbił się o braki kadrowe"

Zawód farmaceuty nie jest dzisiaj atrakcyjny

Według najnowszych danych GUS za 2021 rok, na terenie Polski działało 11 890 aptek ogólnodostępnych (o 190 mniej niż przed rokiem). Na jedną placówkę przypadało przeciętnie 3,2 tys. pacjentów, w tym 2,3 tys. osób w miastach. Lepiej sytuacja wygląda na wsiach - na wsi na 1 aptekę przypadało 9 tys. mieszkańców. Uwzględniając punkty apteczne, liczba ludności wiejskiej przypadającej na aptekę i punkt apteczny wyniosła przeciętnie 5 tysięcy.

W aptekach i punktach aptecznych na terenie kraju pracowało łącznie 26 tys. magistrów farmacji (o 150 mniej niż w 2020) oraz 32,2 tys. techników farmaceutycznych. Przeciętnie w jednej aptece pracowały 2 osoby z tytułem magistra farmacji oraz co najmniej 2 z tytułem technika farmaceutycznego.

Na trend spadku liczby aptek i pracujących w nich farmaceutów oraz powodu tego, że zawód farmaceuty staje się coraz mniej atrakcyjny, zwróciła uwagę Bożena Szymańska, doradca zarządu ds. farmaceutycznych DOZ SA, już podczas Forum Rynku Zdrowia 2022:

– Co roku taka sama liczba farmaceutów kończy studia. Z pozoru nic się nie zmienia. Jednakże farmaceuci mają nowe zadania i uprawnienia wynikające z ustawy o zawodzie farmaceuty. Tymczasem młody człowiek, który trafia do zawodu, nie jest dobrze przygotowany. Program studiów nie zmienia się od dziesięcioleci. Dopiero kosztowne kształcenie podyplomowe "coś daje".

- Program jest taki, jaki był 40 lat temu, kiedy ja kończyłam farmację. Zmieniły się pokolenia wykładowców, zmieniły się pokolenia studentów, a program studiów się nie zmienił. Nie ma zajęć, które uczyłyby interpersonalnej relacji z pacjentem, brakuje zajęć z opieki farmaceutycznej i nowoczesnej farmakologii. Studenci mają na przykład 1000 godzin z chemii (na 5,5 tys. godzin dydaktycznych) i tylko 60 z opieki farmaceutycznej, tak teraz ważnej – dodała.

Spytaliśmy, co o zmianach na rynku aptecznym sądzą inni eksperci.

- Na pewno farmaceutów w aptekach jest za mało, szczególnie w kontekście planów wprowadzania opieki farmaceutycznej. W dużych miejscowościach sytuacja wygląda trochę lepiej, ale w mniejszych miejscowościach farmaceutów brakuje – mówi Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Co trzeba zrobić, żeby zmienić to niekorzystne zjawisko? – Uatrakcyjnić zawód – odpowiada szefowa NRA.

W jej odczuciu zawód farmaceuty w dzisiejszych czasach jest dla młodych ludzi nieatrakcyjny, a większym zainteresowaniem cieszy się diagnostyka laboratoryjna bądź pielęgniarstwo. Wystarczy spojrzeć, jak obecnie wygląda nabór na wydziały farmaceutyczne, ile osób zaczyna te studia i jaka jest punktacja, która pozwala studiować farmację.

Studiowanie farmacji oferuje dzisiaj kilkanaście uczelni. Nawet jeśli rokrocznie oferują stały limit miejsc, to zauważalne jest obniżanie progów na farmację. Zdarza się, że jeśli uczelnia ma problem z zapełnieniem miejsc, to jeszcze bardziej obniża liczbę punktów umożliwiających dostanie się na farmację. Przez to kierunek staje się coraz mniej prestiżowy.

Marża na leki jest niższa niż inflacja

Dodatkowo nawet ci, którzy skończą farmację, nie wybierają pracy w aptece.

- Nasz zawód powinien być zawodem medycznym, który potrafi dostosować się do współczesnych wyzwań - podkreśla.

Nie tylko do wydawania leków, ale do innych czynności w aptece, jak to się dzieje w innych krajach Europy. One idą w kierunku zwiększania kompetencji różnych zawodów medycznych.

Farmaceutom chodzi przede wszystkim o umożliwienie sprawowania większej liczby serwisów w ramach opieki farmaceutycznej w aptekach. To już zaczyna się dziać, ale zbyt wolno. Jak mówi szefowa NRA – stale trzeba udowadniać, że zawód farmaceuty jest potrzebny systemowi:

- Będziemy mogli mówić o rozwoju zawodowym i atrakcyjności zawodu, gdy stworzymy możliwość wykorzystania umiejętności i kwalifikacji farmaceuty w aptece nie tylko w zakresie wydawania leków, ale do stosowania farmakoterapii i serwisów związanych z opieką farmaceutyczną, takich jak wykonywanie szczepień przeciwko grypie, COVID-19, pneumokokom i innym.

Po drugie, bardzo ważną kwestią jest obecna sytuacja ekonomiczna aptek. Dzisiaj z tego powodu apteki są zamykane. Nie mają żadnych ulg związanych z rosnącymi kosztami prądu czy gazu. Działająca od 10 lat ustawa refundacyjna daje bardzo niską marżowość na leki refundowane – marża jest niższa niż inflacja. Jeśli apteki są w tak ciężkiej sytuacji ekonomicznej, to nie stać ich na zatrudnienie dodatkowego personelu.

Jeśli jest ruch na rynku, to w drugą stronę - apteki raczej się zamykają niż powstają nowe. O liczbie aptek decydują czynniki ekonomiczne i liczba farmaceutów. Jeżeli jest za mało farmaceutów, a obowiązkiem apteki jest posiadanie odpowiedniej liczby personelu, to bez magistrów farmacji nie można otworzyć apteki.

Prezes NRA podkreśla, że to system naczyń połączonych. Standard kształcenia przeddyplomowego, możliwości rozwoju zawodowego farmaceutów po studiach oraz sytuacja ekonomiczna aptek. Jeżeli jeden z tych elementów źle działa, to ma wpływ na pozostałe.

Bez farmaceutów nie będzie opieki farmaceutycznej

–  W Polsce liczba farmaceutów pracujących bezpośrednio z pacjentem spada i jest to bardzo niepokojące zjawisko – mówi Marcin Piskorski, prezes Związku Pracodawców Aptecznych PharmaNET.

– Pomimo, że liczba praktykujących farmaceutów w Polsce jest zbliżona do średniej w państwach OECD, coraz częściej wybierają oni inne ścieżki kariery niż praca w aptece ogólnodostępnej. Najnowsze dane GUS opublikowane kilka dni temu pokazują, że na ponad 37 tys. farmaceutów uprawnionych do wykonywania zawodu w Polsce, tylko 26 tys. wybiera pracę w aptekach ogólnodostępnych i punktach aptecznych. Nie możemy dopuścić do dziury pokoleniowej, którą mamy dziś na rynku lekarskim i pielęgniarskim, do odpływu farmaceutów za granicę czy do innych zawodów. Byłoby to fatalne, szczególnie w sytuacji, kiedy zmienia się rola apteki i farmaceuty - z dostarczania leków w stronę placówki, w której dba się o zdrowie i świadczy usługi opieki farmaceutycznej – mówi szef PharmaNET.

– Jak pokazuje przykład państw, gdzie z powodzeniem wdraża się opiekę farmaceutyczną, to właśnie usługi prozdrowotne świadczone w aptece są przyszłością tego zawodu – dodaje.

Ten proces już się zaczął. Katalizatorem była pandemia, kiedy nagle okazało się, że w aptekach można robić dużo więcej niż przez lata się wydawało. – W czasie pandemii zaczął się zmieniać sposób patrzenia na aptekę. Powstało 2 tysiące aptecznych punktów szczepień, mamy 2 mln podanych dawek w aptekach. Teraz jest dyskusja o wystawianiu recepty przez farmaceutę na szczepienie przeciwko grypie. To ruch w dobrą stronę, ale musi spotkać się z odpowiednią liczbą osób zatrudnionych w aptekach. Byłoby źle, gdyby program usług farmaceutycznych w Polsce rozbił się o braki kadrowe. Bez farmaceutów tych usług się nie da wprowadzić. To byłoby nieszczęście – podkreśla.

Tym bardziej, że duża część farmaceutów czeka na te zmiany. – Praca sprzedawcy w aptece starego modelu jest szczególnie dla młodych farmaceutów średnio atrakcyjna. Jest różnica między sprzedawcą leków a byciem doradcą pacjenta w dbaniu o zdrowie. Widzieliśmy entuzjazm naszych pracowników, kiedy wprowadzaliśmy do aptek szczepienia przeciw COVID-19. Mam nadzieję, że rozwój usług, które zmieniają sposób działania apteki i podnoszą prestiż zawodu spowodują, że młodzi ludzie wrócą do pracy bezpośrednio z pacjentem.

Kolejną kwestią, na którą zwraca uwagę, jest jakość nauczania na studiach farmaceutycznych: –  O zmianach w programie kształcenia mówi się od pewnego czasu. Ten obecny jest dostosowany do pracy apteki sprzed kilkudziesięciu lat. Potrzebne są tutaj działania państwa. Program musi być dostosowany do nowego modelu funkcjonowania apteki, jaki powoli obserwujemy w Polsce, a zatem do kształcenia w kierunku świadczenia pacjentom prostych usług.

Na jedną aptekę powinno przypadać 3,5-4 farmaceutów

- Liczba aptek w Polsce jest wciąż za wysoka w stosunku do średniej unijnej. Powinna oscylować między 9 a 10 tysięcy. Zdecydowanie mamy za dużo aptek w miastach i zdecydowanie za mało na terenach wiejskich – mówi Marcin Wiśniewski, prezes Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek.

- Dzisiaj na jedną aptekę przypada ok. 2,8 tys. osób, dla porównania w UE to ok. 4,3 tys. mieszkańców. To się przekłada na mały obrót jednej apteki, które nie radzą sobie ekonomicznie i wypadają z rynku – dodaje.

- Problemem w naszym kraju jest przede wszystkim to, że ubywa farmaceutów z aptek oraz że apteki przestają być atrakcyjnym miejscem pracy dla farmaceutów – mówi szef ZAPPA i podaje przyczyny:

- Dzieje się tak dlatego, że farmaceuci coraz częściej czują się przedstawicielami zawodu zaufania publicznego, czują się ważni w systemie opieki zdrowotnej, natomiast komercyjny, sieciowy system apteczny nie pasuje do tego profilu zawodowego. Farmaceuta, który ceni sobie wiedzę, swoją rolę w opiece nad pacjentem, nie pasuje do apteki sieciowej, która wymusza działania w celu podnoszenia zysków. Dlatego farmaceuci nie są zainteresowani pracą w aptekach. Nawet jeśli chcieliby prowadzić swoje własne placówki, nie mają szans na ich otwarcie i przetrwanie na rynku – nie poradzą sobie przy rozwoju sieci aptek.

- Spada też zainteresowanie studiami farmaceutycznymi. A to jest z kolei pokłosie niskich pensji. Apteki są obecnie w bardzo złej sytuacji finansowej i to nie mogą zaproponować odpowiedniego wynagrodzenia. Jest ono na poziomie wynagrodzenia magazyniera. Nie dziwi mnie, że magistrzy farmacji nie chcą pracować w aptece za takie stawki – podkreśla Marcin Wiśniewski.

W sytuacji gdy na rynek pracy nie wchodzą młodzi farmaceuci, może być problem z zastępowaniem pracowników aptek odchodzących z zawodu z powodu wieku. Nasz rozmówca przytacza wyniki jednego z badań przeprowadzonych wśród studentów farmacji: tylko około 12 procent jest zainteresowanych pracą w aptece.

W 2019 roku liczba farmaceutów przypadających na 100 tys. mieszkańców była zbliżona do średniej europejskiej - ok. 50 na 100 tysięcy ludności. W ocenie szefa Związku, nawet jeżeli spadnie liczba aptek, a na obecnym poziomie utrzyma się liczba farmaceutów na rynku, ewentualnie nieco wzrośnie, to jest miejsce na nowych.

- Przy obecnych 26 tysiącach farmaceutów pracujących w aptekach, na jedną przypada około dwóch. Tymczasem według danych unijnych, na jedną aptekę powinno przypadać 3,5-4 farmaceutów. To zapewnia bezpieczeństwo prowadzenia placówki. Choroba lub urlop jednego farmaceuty nie powoduje konieczności zamknięcia apteki. Apteka jest zdatna do prowadzenia dyżurów, mogąc zapewnić odpowiednią obsadę. Zapewnia też lepszą opiekę nad pacjentami. Korzystniejszą jest sytuacja, gdy mamy mniejszą liczbę aptek, ale zatrudniających większą liczbę farmaceutów. Wtedy też rośnie obrót apteki, która może mieć na stanie więcej asortymentu i więcej opakowań z danego asortymentu. Ma po prostu wtedy większą zdolność ekonomiczną – przekonuje Marcin Wiśniewski.

Dodaje: - Uregulowanie zasad działania aptek na rynku należy do państwa, bo to ono odpowiada za dystrybucję leków. To nie jest wolny biznes, tylko rynek regulowany. W interesie państwa są stabilne finansowo apteki, bo bez tego nie będzie ani leków, ani personelu, nie będzie też komu robić usług farmaceutycznych. Tymczasem od 2001 roku w Polsce praktycznie nie ma nadzoru państwa nad rynkiem aptecznym.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum