Świat zaopatruje się w substancje czynne w Polpharmie. Lista klientów jest długa

Autor: Luiza Jakubiak • Źródło: Rynek Zdrowia30 czerwca 2022 17:30

Od 2020 roku Polpharma przyjęła strategię, w której własne generyki będą stanowiły jedną z nóg, a drugą będzie stanowiła rozwój i produkcja kontraktowa API (substancji czynnych), m.in. dla tych, którzy rozwijają nowe produkty - wyjaśnia Bogdan Maślanek z Polpharmy.

Świat zaopatruje się w substancje czynne w Polpharmie. Lista klientów jest długa
Polpharma stawia na produkcje kontraktową substancji aktywnych (API) Fot. LJ
  • Zbudowaliśmy organizację, która może rozwijać substancje czynne. Jeszcze do niedawna rozwijaliśmy API prawie tylko i wyłącznie dla siebie. Ale od 2020 roku mamy strategię, w której własne generyki będą stanowiły jedną z nóg, a drugą będzie stanowiła rozwój i produkcja kontraktowa API - mówi Bogdan Maślanek z Polpharmy
  • Wielcy gracze mają swoje wybrane firmy i w tych firmach lokują kolejne etapy rozwoju. Dostać się tam nie jest łatwo. Obecnie budujemy sobie znaczącą pozycję, by być dla nich takim partnerem - podkreśla
  • W ubiegłym miesiącu dostaliśmy 25 zapytań z rynku od różnych firm do oceny: czy jesteśmy w stanie zrobić dla nich wybraną molekułę lub zoptymalizować technologię - dodaje

Nie jest łatwo odtworzyć lek oryginalny

Fabryka leków w Starogardzie Gdańskim przeszła na przestrzeni kilkudziesięciu lat ogromną transformację, z wielkotonażowego, ale jednak siermiężnego wytwórcy leków z czasów PRL, do podmiotu, który podejmuje bardziej wysublimowane aktywności. Choć nadal jest to największy zakład farmaceutyczny w Polsce, który może wytwarzać 1000 ton różnych produktów rocznie, to jednocześnie postawił na badania i rozwój substancji aktywnych drugiej generacji.

- Na świecie rejestruje się rocznie ok. 30-40 oryginalnych, nowych, pierwszy raz wprowadzonych na rynek molekuł. Gdyby wyznaczyć innowacyjność przemysłu farmaceutycznego tylko i wyłącznie poprzez pryzmat tych oryginalnych molekuł, to okazało by się, że przemysł farmaceutyczny jest jednym z najmniej wynalazczych w porównaniu do innych branż, które mają o wiele więcej nowych wdrożeń – mówi Krzysztof Kurowski, dyrektor ds. projektów strategicznych R&D Grupy Polpharma.

Fakt, że rocznie rejestrowane są setki leków to efekt tego, że po wygaśnięciu ochrony patentowej, zaczynają je produkować inne podmioty.

Niewiele firm na świecie jest w stanie opracować innowacyjne molekuły. Mogą sobie na to pozwolić największe globalne koncerny, a i tak robią to we współpracy ze środowiskiem naukowym i innymi zewnętrznymi podmiotami.

Taka innowacja jest nagradzana patentem. Firma wprowadzająca dany lek na rynek ma pozycję monopolisty, który może korzystać z benefitów należnych wynalazcy. Czasem firmy próbują ten monopol przedłużać lub patentować wszystko, co jest związane z rozwojem leku, np. formę produktu. Oprócz patentu, który obowiązuje przez 20 lat na oryginalną molekułę, wytwórca może jeszcze uzyskać tzw. dodatkowe świadectwo ochronne na kolejne 5 lat. W efekcie w Europie molekuły mają po 30-40 patentów, a rekordzista ma ich 1300.

Ale spółce, która jako pierwsza zarejestrowała lek oryginalny, depczą po piętach firmy, które są w stanie go odtworzyć i wprowadzić na rynek jako produkt drugiej generacji. Im bliżej momentu wygaśnięcia patentu, tym bardziej innowator czuje oddech konkurencji na plecach.

Poza podstawową korzyścią pojawienia się generycznej konkurencji w postaci obniżenia kosztów terapii, wprowadzenie danej molekuły wytworzonej po latach niesie też dodatkową korzyść: w międzyczasie powstają nowe metody technologiczne. Zatem dzięki lekom odtwórczym nie tylko przedłuża się życie produktu, ale też pozwala wytwarzać dany lek zoptymalizowany kosztowo, czasem lepszy jakościowo, w technologiach bardziej sprzyjających środowisku, ale nadal tak samo skuteczny.

Jednak tę tańszą metodę wytwarzania API firma musi opracować sama.

- Nie jest łatwo odtworzyć lek oryginalny i stworzyć produkt kolejnej generacji - potrzebni są naukowcy, infrastruktura i kilkuletni proces rozwoju, bo do pokonania są trudności zawarte w patentach procesowych. Część substancji aktywnych wykorzystywanych w lekach sami produkujemy i nawet one potrafią różnić się między sobą właściwościami fizyko-chemicznymi - opowiada Krzysztof Kurowski.

- Robimy tabletkę z daną substancją i okazuje się, że nie spełnimy wymagań biorównoważności, bo na przykład nasza substancja ma różny rozkład wielkości cząstek, różne formy polimorficzne. Liczba parametrów, które należy wziąć pod uwagę w procesie rozwoju jest ogromna, rozpoczynając od samej API, po substancje pomocnicze, ich wzajemne proporcje, wchodzenie w interakcje - dodaje.

Konkurencja puka do drzwi Polpharmy

Cały proces zaczyna się od decyzji o rozwinięciu danej molekuły. Typuje się substancję czynną atrakcyjną komercyjnie.

- Ponieważ molekuła już jest opatentowana, więc szukamy ścieżki obejścia – takiej alternatywnej ścieżki syntezy. Służy temu cały proces. Wpierw technolodzy przeszukują bazy danych. Potem zaczyna się praca w laboratorium i próby potwierdzenia koncepcji badawczej. W dodatku ta innowacyjna ścieżka syntezy musi być jeszcze kosztowo efektywna w porównaniu z innowatorem. Inaczej byśmy nie weszli na rynek – opowiada Bogdan Maślanek, dyrektor operacyjny JB API Zakładów Farmaceutycznych Polpharma.

Ważny jest też czas. Firma musi być w stanie opracować nową metodę syntezy i być gotowa do wytwarzania leku, zanim wygaśnie patent na lek oryginalny. A to trwa: od roku do 3 trzech lat zajmuje etap badań i rozwoju, a kolejne 5 lat może upłynąć do momentu, kiedy API jest gotowe do wywarzania w skali komercyjnej. 

- Kiedy na rynku jest opatentowany oryginalny lek, żeby być gotowym do wejścia na rynki konkurencyjne z naszym API, musimy zacząć prace badawczo-rozwojowe na długo jeszcze przed zatwierdzeniem tego leku do obrotu, nawet w III fazie badań klinicznych. Zaczynamy więc bardzo wcześnie. Zamrażany kapitał i czekamy na benefity. Zwrot z inwestycji jest długi, jeśli nie znajdziemy innych możliwości zbytu w okresie, kiedy obowiązuje patent. Ostatnio jest pewien ukłon ze strony UE w postaci zmiany prawa - na 6 miesięcy przed wygaśnięciem patentu możemy wytwarzać lek i sprzedawać go na rynki poza Unią - wyjaśnia dyrektor Maślanek.

Do czasu wygaśnięcia patentu na terenie UE firma nie może oferować swojej substancji w ilościach komercyjnych. Ale może taką substancję przygotować w skali technicznej i oferować do prac badawczych zainteresowanym podmiotom. W momencie wygaśnięcia patentu może już dostarczać API firmom na dużą skalę. To jedyny sposób, żeby wejść szybciej ze swoim produktem.

Poza tym poszukuje też możliwości na innych „specyficznych” rynkach. Przykładowo prawo amerykańskie pozwala na wcześniejsze rozpoczęcie procedury i skomercjalizowanie na bardzo dobrych zasadach. Ale musi być spełniony warunek – innowacyjność w stosunku do innowatora.

- Czasami jesteśmy lepsi od innowatora. Potrafimy w rozwoju leków drugiej generacji znaleźć takie rozwiązanie, które omija patent i dodatkowo oferuje kosztowo efektywną ścieżkę syntezy. Zdarzyło się, że firma produkująca oryginalny lek zapukała do nas wiedząc, że mamy lepszą technologię dotyczącą bifosfonianów, opracowaną razem z naukowcami z Politechniki Gdańskiej. Nasz proces jest na tyle efektywny, że mogliśmy zaoferować go innowatorowi - podkreśla dyrektor Maślanek.

Dodaje: - Innej firmie pokazaliśmy, że jego forma gotowa leków zawiera aktywną substancję, która ma mieszaninę dwóch różnych form polimorficznych. To taki sam związek, o takiej samej strukturze, aczkolwiek fizyczne czy chemiczne parametry może mieć różne, np. jedna forma polimorficzna jest czynna biologicznie, a druga nie. Zaoferowaliśmy mu czystą formę polimorficzną i dzisiaj jesteśmy największym dostawcą i największym graczem na świecie, jeśli chodzi o tę molekułę.

Polpharma stawia na produkcję kontraktową

Głównym elementem leku jest substancja aktywna (API). Kilkadziesiąt lat temu była wytwarzana lokalnie. Jednak z uwagi na trend ograniczania kosztów, produkcja API przenosiła się głównie do Azji. Nastąpiło stopniowe uzależnienie się całego świata od dostaw substancji głównie z Chin i Indii.

Jednak jakiekolwiek problemy z tamtejszą produkcją powodują niedobory substancji w innych częściach świata, co grozi brakiem możliwości wytwarzania leków. Odtworzenie infrastruktury do produkcji API na nowo nie jest takie łatwe. Polpharma też stanęła w pewnym momencie przed wyborem czy zrezygnować z produkcji API i opierać się na wytwarzaniu leków z importowanego tańszego surowca?

Ostatecznie produkcja kilkudziesięciu substancji aktywnych została w Polsce. Dzisiaj Polpharma wytwarza ich ponad 50 i planuje oprzeć swoją strategię rozwoju właśnie na API.

- Zbudowaliśmy organizację, która może rozwijać substancje czynne. Jeszcze do niedawna rozwijaliśmy API prawie tylko i wyłącznie dla siebie. To oczywiście ma tę korzyść, że udział własnego API w formie gotowej jest na tyle niski kosztowo, że firma jest w stanie konkurować z innymi producentami. Tylko część API była dla odbiorców zewnętrznych. Ale od 2020 roku mamy strategię, w której własne generyki będą stanowiły jedną z nóg, a drugą będzie stanowiła rozwój i produkcja kontraktowa API, m.in. dla tych, którzy rozwijają nowe produkty - wyjaśnia Bogdan Maślanek.

- Wielcy gracze mają swoje wybrane firmy i w tych firmach lokują kolejne etapy rozwoju. Dostać się tam nie jest łatwo. Obecnie budujemy sobie znaczącą pozycję, by być dla nich takim partnerem. W ubiegłym miesiącu dostaliśmy 25 zapytań z rynku od różnych firm do oceny: czy jesteśmy w stanie zrobić dla nich wybraną molekułę lub zoptymalizować technologię. Firmy z lekami oryginalnymi szukając kolejnych partnerów widzą co robimy. Są zaskoczeni, że firmie farmaceutycznej w Polsce można zlecić rozwój technologii – opowiada.

Bo we Włoszech takich zakładów wytwarzających API jak Polpharma jest około 80, we Francji też nie ma problemu z ich znalezieniem. Ale w naszej części Europy, nie ma ich zbyt wielu.

W 2021 roku sprzedaż API Polpharmy do produkcji leków własnych stanowiła wartościowo 15 procent. 50 proc. molekuł jest pionowo zintegrowanych z formą gotową leku. Pozostała ilość API jest kierowana na zewnątrz – Polpharma ma już ponad 300 odbiorców, najwięcej w Europie - 47 procent, Ameryce Północnej (USA i Kanada) i Azji (głównie Japonia i Korea) – po 23 procent.

Jedną z najlepszych pozycji na świecie zajmuje baklofen – spółka dostarcza prawie 80 procent globalnego zapotrzebowania. Inne kluczowe produkty z ponad 25 proc. udziałem w światowym rynku to: klopamid (72 procent), molsidomina (72 proc.), ryzedronian sodu (41 proc.), alendronian sodu (39 proc.), aniracetam (28 proc.).

Kolejnym posunięciem firmy jest wejście w nowe obszary. API dzieli się na trzy kategorie: syntetyczne, małe cząsteczki, API biotechnologiczne i high potent therapy, kiedy dawka jest bardzo mała, a efekt bardzo znaczący.

- Jesteśmy skoncentrowani głównie na małych cząsteczkach, aczkolwiek przesuwamy się w kierunku high potent therapy. To już wyższa szkoła jazdy. Potrzebna jest do tego odpowiednia infrastruktura laboratoryjna. Takie laboratorium R&D już powstaje w Starogardzie. Będzie kosztowało w granicach 100 mln zł. W najbliższych 2-3 latach będziemy w stanie robić tam API w najwyższej klasie toksyczności - dodaje dyrektor Maślanek.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum