Andrusiewicz: Nie można straszyć pacjentów, że leków nie ma. Dostawy będą zwiększane

Autor: Katarzyna Mieczkowska • Źródło: Rynek Zdrowia11 lipca 2022 14:45

Zapotrzebowanie na jeden z leków na cukrzycę wzrosło, ponieważ jest on wykorzystywany w odchudzaniu - mówi rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Uspokajał przy tym, że leków ogółem nie zabraknie, a aktualizacja listy antywywozowej to regularna praktyka odbywająca się co dwa miesiące.

Andrusiewicz: Nie można straszyć pacjentów, że leków nie ma. Dostawy będą zwiększane
- Nie można straszyć ludzi, że zabraknie dla nich leków, bo to jest nieprawda - mówi rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Fot. Shutterstock
  • - W przestrzeni publicznej pojawiły się informacje o tym, jakoby w Polsce nagle zabrakło leków: czy to na cukrzycę, czy w zakresie terapii hormonalnej, czy też w zakresie antybiotykoterapii dla dzieci - zauważył podczas poniedziałkowej konferencji rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz
  • Przypomniał, że "mniej więcej co 2 miesiące jest publikowana przez Ministerstwo Zdrowia lista antywywozowa dotycząca leków, których może w kraju brakować"
  • Zaznaczył jednak, że na liście wbrew dość powszechnemu przekonaniu nie ma 215 leków, a jest 215 różnego rodzaju opakowań

Leków nie zabraknie, choć zdarzają się czasowe braki

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz przypomniał, że "mniej więcej co 2 miesiące jest publikowana przez Ministerstwo Zdrowia lista antywywozowa dotycząca leków, których może w kraju brakować".

- To nie jest nic spektakularnego, ponieważ ta lista ukazuje się raz na 2 miesiące. Niektórzy niestety mylnie interpretują, że jest na niej 215 leków. Nieprawda, nie ma na niej 215 leków - jest za 215 różnego rodzaju opakowań - wyjaśnił.

Dodał, że "opakowania czasami dotyczą tego samego leku z różnym nasileniem jego działania". - Na liście znajduje się obecnie niecałe 70 medykamentów. Odnosząc to do liczby leków, które można kupić w Polsce, czyli 16 tysięcy, 70 leków to jest w granicach 0,4 procent - zaznaczył.

- W mediach głównie podkreślane jest, że brakuje leków dla cukrzyków i życie cukrzyków jest zagrożone, że brakuje terapii hormonalnych oraz że brakuje popularnych leków, antybiotyków dla dzieci. Rzeczywiście, czasowe braki - tak jak co 2 miesiące publikujemy - mogą występować. Wiąże się to najczęściej ze zwiększonym zapotrzebowaniem na te medykamenty - wyjaśnił.

Resort w kontakcie z producentami

- W przypadku cukrzycy zapotrzebowanie na jeden z leków, który pojawił się na liście antywywozowej, wzrosło w tym roku pięciokrotnie. Nie oznacza to, że wolumen dostaw spadł, ponieważ producent zadeklarował dostarczenie 35 tys. leków, a tylko do połowy roku trafiło już ich 70 tys., czyli mimo zwiększenia aprowizacji dwukrotnie, producent nadal nie jest w stanie sprostać zapotrzebowaniu rynku. To między innymi z tego powodu, że jeden z tych leków na cukrzycę jest wykorzystywany przy okazji stosowania różnego rodzaju diet odchudzających. Stąd zapotrzebowanie na ten lek wzrosło - tłumaczył rzecznik.

- Co do leków dotyczących terapii hormonalnej, zapotrzebowanie tak bardzo rośnie, że producenci nie są w stanie go zaspokoić. Większym problemem była oczywiście pewna niedostępność antybiotyków dla dzieci, która wiązała się z epidemią - dodał Andrusiewicz. - Kiedy dzieci nie spotykały się ze sobą, mieliśmy nikłą ilość zakażeń, które trzeba było leczyć antybiotykami: stąd też u wielu producentów pojawiła się konieczność utylizacji leków, antybiotyków, natomiast planowanie na ten rok powstało w oparciu o zapotrzebowanie z roku ubiegłego i stąd pojawił się brak - objaśniał dalej rzecznik.

Jak zapewnił Andrusiewicz, resort zdrowia jest "w stałym kontakcie z każdym z producentów'. - Każdy zapewniał Ministerstwo Zdrowia, że zwiększy aprowizację polskiego rynku. W przypadku antybiotykoterapii będzie to o tyle szybciej i sprawniej, że jeden z producentów leków generycznych jest w Polsce, więc rozmowy przebiegają bardzo szybko, ale rozmawiamy z każdym producentem - dodał.

- Dostawy będą zwiększane, ale nie łudźmy się, że pokryją całość zapotrzebowania. Nie jest jednak tak, że nie ma leków zastępczych - kontynuował Andrusiewicz.

Media powinny brać odpowiedzialność za słowo

Rzecznik resortu zdrowia zaapelował również do mediów "o odpowiedzialność za słowo".

- Nie można straszyć ludzi, że zabraknie dla nich leków, bo to jest nieprawda. To, że pojawia się lista antywywozowa, to nie znaczy, że tych leków nie ma - podkreślił.

- To, że my wprowadzamy listę antywywozową znaczy, że musimy zapewnić te leki dla polskich pacjentów i nie można ich wywozić z kraju. Jednocześnie dziś lub jutro będzie zgoda Ministerstwa Zdrowia na import docelowy niektórych leków, czyli hurtownie farmaceutyczne będą mogły się zaopatrzyć w leki za granicą, stąd też uczynimy wszystko, żeby każdy lek, który powinien być dostępny w Polsce, był dostępny dla polskich pacjentów - podsumował rzecznik.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum