Ekspertka: zanieczyszczenie światłem jest problemem globalnym

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 26 maja 2018 14:52

Zanieczyszczenie światłem jest problemem globalnym i dotyczy wszystkich miejsc na Ziemi, do których dotarła elektryfikacja. Nadmiar światła nocą jest szkodliwy dla ludzi - ostrzega biolog prof. Krystyna Skwarło-Sońta.

Nadmiar światła ma zły wpływ na zdrowie, bowiem zaburza funkcjonowanie naszego zegara biologicznego Fot. Archiwum

Pojęcie zanieczyszczenia świetlnego dotyczy obecności światła w niewłaściwych porach lub w ilościach większych niż te, do których zaadaptowane są organizmy zamieszkujące naszą planetę. W ostatnich latach zjawisko to zwiększa się w zastraszającym tempie. Jednym z bardziej widocznych jego efektów jest niemożność obserwowania przez ludzi nocnego nieba - gwiazd czy planet. Jest to widoczne przede wszystkim w miastach, gdzie znajdują się tysiące latarni, a wiele budowli jest dodatkowo iluminowanych.

Krystyna Skwarło-Sońta, emerytowana profesor Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego zastrzegła, że obrońcom nocnego nieba nie zależy na tym, by ludzie żyli w ciemnościach. Ważne jest jednak przestrzeganie zasad związanych z używaniem sztucznego oświetlenia i unikanie błędów. Jednym z nich jest np. stosowanie opraw latarni, które sprawiają, że światło kierowane jest nie tylko na ulice czy chodniki, ale też w stronę nieba i na elewacje budynków.

Naukowcy dysponują obecnie niezbitymi dowodami, że nadmiar światła ma zły wpływ na zdrowie, bowiem zaburza funkcjonowanie naszego zegara biologicznego. Badania prowadzone na dużych grupach osób pracujących zmianowo - głównie na pielęgniarkach i personelu obsługującym linie lotnicze dalekiego zasięgu - wykazały, że osoby te statystycznie częściej zapadają na raka piersi (kobiety) i raka prostaty (mężczyźni).

- Takie zachorowania należy łączyć z nadmiarem światła, a raczej z jego obecnością w niewłaściwej porze doby - uważa badaczka.

Innym dowodem na niekorzystny wpływ nocnego oświetlenia na organizm człowieka są wyniki ankiety przeprowadzonej na grupie ponad 100 tys. kobiet w Wielkiej Brytanii. Ankietowane w szerokim przedziale wieku podawały informacje dotyczące swojego BMI (wskaźnik masy ciała). Okazało się, że im jaśniej było w ich sypialni podczas snu - tym wyższy był ten wskaźnik, co oznacza, że często osoby te miały nadwagę lub były otyłe.

- Osoby, które śpią w jasnych sypialniach lub przed snem korzystają z bardzo popularnych urządzeń elektronicznych emitujących światło (zwłaszcza niebieskie), mają problemy z zasypianiem, a gorsza też jest jakość ich snu - podkreśla profesor. Wśród związanych z tym zaburzeń pojawia się m.in. somnambulizm czyli lunatykowanie. Przypadłość ta nie jest rzadkością w przypadku dzieci, coraz częściej pojawia się jednak również wśród dorosłych, co kojarzone jest nie tyle z nadmiarem światła w nocy, co właśnie z wszechobecnymi smartfonami czy laptopami.

Biolog wskazuje również na inne tzw. choroby cywilizacyjne, jak cukrzyca czy depresja. Do ich powstania również przyczynia się nadmiar sztucznego światła w naszym życiu, który "psuje" nasz wewnętrzny zegar biologiczny - wskazuje profesor.

W ocenie prof. Skwarło-Sońty problem zanieczyszczenia światłem jest poważniejszy, niż problem zanieczyszczenia powietrza i smogu, który wszyscy widzą i szukają sposobów jego ograniczenia. - Niewłaściwie stosowane światło to cichy zabójca. Często sobie z tego nie zdajemy sprawy, bo nie jest ono przecież jednoznacznie złe, a w potocznym rozumieniu raczej ciemność jest źródłem obaw czy potencjalnego niebezpieczeństwa - podkreśla.

Wśród naukowców dyskusja na temat szkodliwości nadmiaru światła rozpoczęła się kilkadziesiąt lat temu. Na problem początkowo zwrócili uwagę astronomowie - zauważając, że coraz mniej jest miejsc na Ziemi, z których można prowadzić obserwacje nocnego nieba. Dopiero później zwrócono uwagę na kwestie dotyczące zdrowia.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum