Badania: maseczkę można uznać za "prymitywną" szczepionkę na koronawirusa

Autor: tvn24.pl/Rynek Zdrowia • • 01 października 2020 10:03

Nie wszyscy wierzą w skuteczność noszenia maseczek, jednak naukowcy z Kalifornii w swoich najnowszych badaniach twierdzą, że noszenie maseczki to najlepszy tymczasowy zastępca szczepionki.

Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

Monica Gandhi, specjalistka chorób zakaźnych Uniwersytetu Kalifornijskiego, uważa, że maseczka może być prymitywną wersją szczepionki na koronawirusa. Jak przekonuje  powszechne noszenie maseczek zmniejsza liczbę nowych infekcji. Badaczka stawiamy hipotezę, że ograniczenie ładunku wirusowego, który trafia do zakażanego, zwiększa możliwość, że nie wystąpią u niego objawy. 

Hipotezę "prymitywnej szczepionki" prof. Monica Gandhi opublikowała w "The New England Journal of Medicine".

Z przeprowadzonych przez nią badań wynika, że koronawirus rozprzestrzenia się najczęściej drogą kropelkową - kiedy zakażający mówi, kaszle lub kicha. Kropelki mogą być duże i zauważalne lub małe. Te większe, które trafiłyby do górnych dróg oddechowych zakażanego, zatrzymywane są przez maseczki chirurgiczne i materiałowe. Mimo to, małe ilości mniejszych kropli mogą przeniknąć do płuc.

Zgodnie z hipotezą amerykańskiej profesor, tak mała ilość cząsteczek wirusa powoduje zakażenie bezobjawowe, ale i produkcję przeciwciał, które chronią przed groźniejszą postacią COVID-19.

Z tym poglądem zgadza się prof. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.  Jak zaznacza w chorobach zakaźnych jest to znany aksjomat, że od dawki zakażającej, co udowodniono w przypadku grypy i odry, zależy przebieg zakażenia. Jeżeli zakazimy się małą dawką koronawrusa najprawdopodobniej przejdziemy go lżej, jeżeli zakażenie będzie masywne, przejdziemy je ciężej. - Maseczki zmniejszają dawkę zakaźną - podkreśla. 

Więcej: tvn24.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum