Ciąć czy nie ciąć? Wytyczne dotyczące "cesarek" są klarowne, ale...

Autor: Katarzyna Rożko/Rynek Zdrowia • • 12 grudnia 2012 17:07

Obecność przy porodzie lekarza prowadzącego ciążę nie wymaga nowych regulacji prawnych. Nie było i nie ma takiego zakazu - stwierdza w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl dr Marek Chowaniec, p.o. ordynatora oddziału patologii ciąży z blokiem porodowym w Samodzielnym Specjalistycznym Zespole Opieki Zdrowotnej nad Matką i Dzieckiem w Opolu.

Ciąć czy nie ciąć? Wytyczne dotyczące "cesarek" są klarowne, ale...

Rynek Zdrowia: Na stronie internetowej szpitala ukazała się informacja, że ''przy porodzie może uczestniczyć lekarz prowadzący ciążę w charakterze osoby towarzyszącej''. Skąd pomysł na wprowadzenie takiego rozwiązania? Czy wymaga ono regulacji prawnych?

Dr Marek Chowaniec: Lekarz może być obecny w charakterze osoby towarzyszącej, tak jak mąż, matka czy inna osoba bliska rodzącej lub położna. Trudno mówić o wprowadzeniu rozwiązania, o zmianie zasad, bo wcześniej nie było żadnego zakazu w tej kwestii. Taką możliwość pacjentki miały cały czas, ale tego nie praktykowano. Sama obecność lekarza prowadzącego ciążę nie wymaga wprowadzenia żadnych regulacji prawnych, gdyż jako osoba z zewnątrz, niebędąca pracownikiem szpitala, nie może wykonywać żadnych czynności medycznych przy pacjentce.

- Jakie zatem jest jego zadanie?
- Ma zwiększyć poczucie bezpieczeństwa rodzącej. Lekarz prowadzący będzie mógł też dostarczyć więcej informacji o pacjentce niż zawiera karta przebiegu ciąży, zasugerować sposób odebrania porodu. Jednak ostateczna decyzja będzie należała do położnika odbierającego poród jako ponoszącego odpowiedzialność.

- Czy nie obawia się pan doktor, że na tym polu może dochodzić do różnicy zdań i konfliktów? Wyobraźmy sobie sytuację, że lekarz prowadzący nalega na wykonanie cięcia cesarskiego, a ginekolog-położnik uważa, że nie ma do niego wskazań. Lub odwrotnie. Do kogo należy ostateczna decyzja? Jak ma się w tej sytuacji odnaleźć pacjentka?

- Z mediów wiemy, że zdarzały się przypadki konfliktów na tym tle np. we Włoszech, gdzie między lekarzami doszło nawet do rękoczynów. W ocenie stanu zdrowia rodzącej liczą się jednak nie tylko informacje o przebiegu ciąży, ale również dotyczące okresu tuż przed rozwiązaniem, dlatego to ginekolog-położnik przyjmujący pacjentkę na oddział i przygotowujący ją do porodu ma najbardziej aktualny obraz sytuacji. Ostateczna decyzja będzie należeć do ginekologa-położnika przyjmującego poród.

- Zapewnia pan doktor, że lekarz prowadzący zawsze mógł być osobą towarzyszącą przy porodzie. Jednak informacja o tym pojawiła się na stronie szpitala dopiero po opisywanej szeroko przez media historii porodu córeczek państwa Bonk. Czy nie obawia się pan, że ciężarne pacjentki odczytają to jako komunikat: ''jeśli chcę bezpiecznie urodzić, muszę przyjść ze swoim lekarzem''?
- To nie tak. Niezależnie od przyjętego systemu czy zwyczajów nasza praca powinna opierać się na zaufaniu, zarówno pacjentek do lekarzy, jak i lekarzy prowadzących pacjentki do lekarzy pracujących w szpitalach. Wymiany informacji nie należy utożsamiać z wtrącaniem się, ale musimy zapewnić wszystkim stronom autonomię, nie zapominając przy tym o odpowiedzialności spoczywającej na poszczególnych lekarzach (ale także na pacjentach).

Jestem przekonany, że jeśli tylko uda się rozwiązać kwestie prawne (regulaminowe, ubezpieczeniowe), będzie można zastosować wszelkie formy współpracy, tak aby spełniać oczekiwania poszczególnych pacjentek (''własna'' położna, pielęgniarka, ''własny'' lekarz położnik, chirurg itd.).

- Czy wytyczne dotyczące cięć cesarskich stosowane w Polsce są klarowne? Czy lekarz wie, kiedy ciąć?

- Cała sztuka polega na tym czy, a jeśli tak, to kiedy ciąć! Wytyczne są bardzo klarowne, ale - pomijając oczywistości - odnoszą się do statystycznego ''przypadku'', co oznacza, że zastosowanie rekomendacji nie zawsze daje oczekiwany, powtarzalny rezultat. Jest tyle zmiennych i nieznanych czynników wpływających przez całą ciążę na stan matki i dziecka, że mechaniczne stosowanie wytycznych może dać efekty nieoczekiwane, trzeba więc korzystać z intuicji, analizować subtelności, a czasem po prostu trzeba mieć szczęście.

EBM - medycyna oparta na dowodach, na podstawie których obecnie są ustalane rekomendacje - usiłuje podać postępowanie najlepiej sprawdzające się u jak największej liczby pacjentów, ale wiadomo, że to samo nie działa tak samo u wszystkich. Dotyczy to również opieki okołoporodowej.

Chciałbym też podkreślić, że choć niepowodzenia są sporadyczne, to w położnictwie szczególnie bolesne. Stale pracujmy nad doskonaleniem tych czynników, na które możemy mieć wpływ, czyli głównie ludzkich i organizacyjnych.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum