Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia | 16-11-2017 06:00

Zmiany systemowe utrudniły przewlekle chorym dostęp do rehabilitacji?

Eksperci alarmują, że pogarsza się sytuacja pacjentów przewlekle chorych, bo świadczenia rehabilitacyjne dla nich są gorzej opłacane. Lecznicom zdecydowania bardziej opłaca się rehabilitować pacjentów po operacjach czy hospitalizacji. Walka o utrzymanie sprawności przewlekle chorych staje się jeszcze trudniejsza.

Walka o utrzymanie sprawności przewlekle chorych staje się jeszcze trudniejsza - wskazują eksperci. Fot. Piotr Waniorek

Zgodnie z najnowszymi danymi Barometru WHC (dane za czerwiec/lipiec 2017), rehabilitacja medyczna jest dziedziną, w której zaobserwowano skrócenie czasu oczekiwania na świadczenia. Kolejka pacjentów na świadczenia z dziedziny rehabilitacji medycznej wynosi 3,5 miesiąca i jest krótszy od ostatnio badanego okresu luty/marzec 2017 r. o 2,4 miesiąca. 

Dla przykładu: poprawę w dostępności do świadczeń odnotowano m.in. w przypadku kobiet ze zdiagnozowanym zwyrodnieniem chrząstki stawu biodrowego - skrócenie czasu oczekiwania o 4 mies. Skróceniu uległ także czas oczekiwania na masaż klasyczny kręgosłupa. Kolejka oczekujących wynosi średnio 5,7 miesiąca. Na rehabilitację po operacji ścięgna Achillesa pacjenci oczekują średnio 2,9 miesiąca. Średnie czasy oczekiwania na rehabilitację po udarze wynoszą 2,5 miesiąca. 

Z takiego obrotu spraw powinien być zadowolony minister zdrowia, który poprawę w dostępie do rehabilitacji zapowiadał na początku roku. Konstanty Radziwiłł wskazywał, że będzie to efekt wejścia w życie ustawy o sieci szpitali. Szef resortu zdrowia zapewnił, że gdy pacjent np. po operacji ortopedycznej będzie wymagał rehabilitacji, to "nie będzie się błąkał po mieście, tylko od razu szpital mu to załatwi".

Zdaniem ekspertów ''poprawa'' w dostępności do świadczeń z zakresu rehabilitacji nie została jednak przewidziana dla przewlekle chorych. Ci - wręcz przeciwnie - mogą się teraz spodziewać większych trudności w dostępie do rehabilitacji.

Kto stracił, by zyskał ktoś...
Jak mówi Rynkowi Zdrowia Krystyna Walendowicz, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Rehabilitacyjnego im. dr. S. Jasińskiego w Zakopanem, ostatnie zmiany systemowe wygenerowały w tym obszarze poważny problem.

- Chodzi o fakt wyższego premiowania opieki nad pacjentami po operacjach i hospitalizacji. W efekcie żadnemu dyrektorowi szpitala nie opłaca się przyjmować na rehabilitację pacjentów przewlekle chorych, bo są oni obecnie zdecydowanie niżej finansowani niż byli przed rokiem - podaje szefowa szpitala w Zakopanem.

W jej opinii bardzo słuszna idea wskazująca, że każdy pacjent po operacji czy hospitalizacji ma mieć płynny dostęp do rehabilitacji uderza rykoszetem w pacjentów przewlekle chorych. Z drugiej strony dyrektor Walendowicz przyznaje, że dochodzi do takich sytuacji, gdzie pacjenci zaczynają trafiać do szpitala na krótkie, trzydniowe hospitalizacje tylko po to, żeby nabyć status, który daje im gwarancję przyjęcia na rehabilitację w terminie do pół roku.

Krystyna Walendowicz przyznaje, że to prowadzi do tego, iż wciąż w tym systemie wszyscy się oszukują.

Czasu cofnąć się nie da
Prof. Maciej Krawczyk, prezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów, kierownik Pracowni Fizjoterapii II Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zwraca uwagę, że w przypadku pacjentów przewlekle chorych, głównym celem działań w tym obszarze jest utrzymanie stanu wypracowanego wcześniej i niedopuszczenie do pogorszenia stanu fizycznego.

Jak podkreślają specjaliści ma to szczególne znaczenie w przypadku chorób przewlekle postępujących  jak: stwardnienie rozsiane, chorobę Parkinsona, chorobę Alzheimera, zaawansowane stadium reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS) czy obrzęku limfatycznego. 

- Przerwanie leczenia na jakimkolwiek etapie ma zazwyczaj negatywne skutki dla stanu zdrowia pacjenta. Często są to skutki nieodwracalne. Celem nadrzędnym jest więc kontynuowanie leczenia. Inaczej przysłowiowo wyrzucamy pieniądze w błoto. Brak dalszej rehabilitacji może prowadzić do cofnięcia poprawy zdrowia i wygenerować nowe schorzenia czy dysfunkcje, które będziemy musieli leczyć, a w przypadku rehabilitacji czasu nie da się cofnąć - mówi prof. Krawczyk.

Dodaje: - Na każdym etapie leczenia, zarówno bezpośrednio po urazie, operacji, nagłej chorobie czy w przewlekłej chorobie konieczne są dobrze zaplanowane i prowadzone fizjoterapia i rehabilitacja. Na różnych etapach leczenia ich cele są inne. W grupie pacjentów bezpośrednio po zaistnieniu incydentu chorobowego (wypadek, operacja, udar mózgu) celem całego procesu rehabilitacji jest maksymalne przywrócenie osoby do pełnienia wcześniejszych ról społecznych w rodzinie, pracy, itp. Wszyscy ci chorzy powinni podlegać procesowi leczenia i rehabilitacji do momentu, w którym nie obserwujemy poprawy.

Istotna jest ciągłość rehabilitacji
W ocenie prof. Macieja Krawczyka zmiany wprowadzone w systemie zróżnicowały świadczenia w zakresie rehabilitacja ogólnoustrojowa w warunkach stacjonarnych, rozdzielając ich wycenę w odniesieniu do dedykowanych grup pacjentów. Kwalifikacja pacjentów odbywa się według określonych przez NFZ warunków.

- Spełnienie określonych warunków, szczególnie terminu, w którym musi rozpocząć się rehabilitacja, faktycznie może ograniczać dostępność do rehabilitacji. Krajowa Izba Fizjoterapeutów informowała o tych zagrożeniach NFZ już jakiś czas temu - przyznaje nasz rozmówca.

We wrześniu br. na stronie internetowej centrali Funduszu opublikowany został projekt zmian, którego celem jest zmiana istniejącego stanu. Izba fizjoterapeutów wnioskowała o zmiany, które ułatwią dostęp do świadczeń rehabilitacyjnych prowadzonych w warunkach stacjonarnych osobom z chorobami przewlekłymi, m.in. z chorobami neurologicznymi oraz reumatoidalnymi.

- Jesteśmy przekonani, że konieczne są zmiany, które zagwarantują ciągłość rehabilitacji - zaznacza prezes KRF.