Zielona Góra: przeszczep mięśni i skóry z uda uratował twarz choremu na raka

Autor: MS/Rynek Zdrowia • • 18 maja 2020 13:12

W Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze przeprowadzono skomplikowaną operację usunięcia guza oczodołu oraz kości twarzoczaszki z jednoczasową rekonstrukcją ubytku twarzy. Pierwszy tego typu zabieg w tej części Polski trwał osiem godzin i zakończył się sukcesem.

Paweł Golusiński. Fot. Archiwum

W operacji brały udział dwa zespoły chirurgów pod kierownictwem prof. Pawła Golusińskiego, kierownika Klinicznego Oddziału Otorynolaryngologii - informuje szpital uniwersytecki. 

Jak wyjaśnia prof. Golusiński, pacjent z Łagowa trafił do szpitala z bardzo zaawansowanym nowotworem skóry powieki górnej, który naciekał gałkę oczną oraz kości twarzy. Jedyną dla niego szansą było leczenie operacyjne, całkowita resekcja guza skóry razem z całą zawartością oczodołu oraz kości z obrębu nosa zewnętrznego i częściowo kości twarzoczaszki.

- Guzy obejmujące oczodoły to wyjątkowo skomplikowana sprawa, jest niewiele ośrodków w kraju, które mają możliwości podjęcia się leczenia operacyjnego takiego schorzenia. Z uwagi na szeroki zakres obejmujący nie tylko gałkę oczną, ale również inne struktury oczodołu, które obejmuje nowotwór, nie jest to domena okulistów - zaznacza prof. Golusiński.

Wyjaśnia też, że pierwszym wyzwaniem jest radykalne usunięcie guza z marginesem zdrowych tkanek, a drugim, zrekonstruowanie masywnego ubytku. Konieczne jest pobranie płata tkanek z innych rejonów ciała, w tym wypadku uda, obejmujących skórę, powięź oraz mięsień wraz z naczyniami krwionośnymi, które unaczyniają ten płat.

- Naczynia te, czyli tętnicę i żyłę, należy następnie połączyć z tętnicą i żyłą na szyi, żeby przeszczepiony płat mógł funkcjonować w nowej lokalizacji. Stosuje się tu mikrozespolenie naczyń o średnicy mniej więcej dwóch milimetrów przy pomocy szwów wielkości ludzkiego włosa - tłumaczy.

Są to operacje, które trwają wiele godzin. Na tę, która miała miejsce w zielonogórskim szpitalu, lekarze poświęcili niemal 8 godzin. Brało w niej udział 14 osób, w tym pięciu, podzielonych na dwa zespoły chirurgów, anestezjolodzy i instrumentariuszki.

Tego typu zabiegi to najwyższa półka, jeśli chodzi o chirurgię onkologiczną głowy i szyi - jak to określił prof. Golusiński.

- Jeżeli decydujemy się na operację, musimy zrobić to radykalnie. Pozostawienie komórek nowotworowych w polu operacyjnym, to gwarantowana wznowa raka. W przypadku rozległych guzów mamy do czynienia ze sporej wielkości ubytkiem w lokalizacji anatomicznej kluczowej dla normalnego funkcjonowania chorego, np. jamy ustnej, gardła czy twarzy. Stąd trzeba pobrać taką tkankę, która będzie miała odpowiednią grubość i właściwości, a przede wszystkim będzie pasować w miejscu ubytku - zaznaczył.

Kluczowe są również pierwsze 24 godziny, kiedy należy obserwować pacjenta w ramach oddziału intensywnej opieki medycznej oraz obserwacja, czy ten przeszczepiony płat jest prawidłowo ukrwiony. Jeśli nie, to lekarze mają zaledwie dwie - trzy godziny, aby to naprawić. Tym razem jednak nie było takiej konieczności, wszystko skończyło się dobrze - mówił lekarz.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum