Żeby medycyna nam nie zaszkodziła, czyli o nadużywaniu leków i nie tylko

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 12 marca 2016 08:01

W zasadzie do początku XX wieku chory, który oddał się w ręce lekarza, pogarszał swoje szanse na wyzdrowienie. Dziś - paradoksalnie - to co pomogło osiągnąć medycynie taki poziom, aby faktycznie pomagała, może szkodzić lub wręcz zabijać - mówi prof. Jan Duława, prorektor ds. nauki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

- Polipragmazja i niepożądane działania leków to dziś, zaraz po nowotworach i chorobach układu krążenia, trzecia przyczyna hospitalizacji i zgonów - powiedział podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach prof. Jan Duława.

O problemach przyjmowania przez pacjentów wielu leków, źródłach błędów jatrogennych i innych zjawiskach związanych głównie z obszarem farmaceutyków eksperci dyskutowali uczestnicy sesji „Polipragmazja i jatrogenia - narastający problem nie tylko medycyny” podczas lutowego Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.

Okiem farmakologa klinicznego
- Polipragmazja i jatrogenia należą niewątpliwie do ograniczeń i zagrożeń medycyny i są jej cechą immanentną - powiedział otwierając sesję prof. Jan Duława.

Genezę problemów próbował zdefiniować prof. Bogusław Okopień, konsultant krajowy w dziedzinie farmakologii klinicznej. - Mamy coraz więcej nowych leków, zaś cele terapeutyczne są coraz bardziej ambitne - mówił profesor. - Chcemy leczyć w miarę szybko, podnosić jakość życia pacjentów i robić to bezpiecznie, a przy tym na ręce patrzą nam ubezpieczyciele.

Mówiąc o działaniach niepożądanych leków krajowy konsultant powołał się na dane Światowego Centrum Monitorowania Leków (UMC). Wynika z nich, że częstość działań niepożądanych wynosi 13% przy dwóch medykamentach, przy czterech - 38%, zaś pacjent przyjmujący jednocześnie siedem leków może być już praktycznie pewny wystąpienia skutków ubocznych.

Profesor przedstawił również podstawowe obszary „definicyjne” omawianych problemów. - W zależności od źródła polipragmazja to z jednej strony przyjmowanie przez chorego wielu leków, z drugiej - ich niewłaściwa ordynacja - tłumaczył. - Czym innym jest natomiast politerapia.

To także przyjmowanie wielu leków, ale zgodnie z zaleceniami lekarza - precyzował Okopień. Odniósł się także do uszkodzeń jatrogennych pochodzących od lekarza. - Są one często utożsamiane w farmakologii z działaniami niepożądanymi leku - mówił.

Powszechna interakcja
Prof. Bogusław Okopień podkreślił, że przy przyjmowaniu wielu leków najczęstsze interakcje występują na bazie wypierania - to aż 78% opisywanych w literaturze światowej przypadków. Jakie zatem leki wypierają, a jakie są wypierane?

- Silne właściwości wypierające mają niesteroidowe leki przeciwzapalne (NLPZ), szczególnie wobec glikozydów nasercowych, doustnych leków przeciwcukrzycowych czy leków przeciwkrzepliwych. Łatwo wówczas o nieszczęście - precyzował profesor.

NLPZ to szeroka grupa leków przeciwzapalnych, przeciwbólowych i przeciwgorączkowych. Krajowy konsultant przestrzegł również przed nieumiejętnym stosowaniem przez osoby starsze popularnych benzodiazepin, które obniżają sprawność psychomotoryczną, co objawia się zwiększonym ryzykiem upadków i złamań. Benzodiazepiny stosowane są powszechnie m.in. do doraźnego leczenia nasilonego lęku, bezsenności, napięcia mięśniowego.

- Reasumując, najbardziej narażeni na interakcje są pacjenci kardiologiczni, bo otrzymują dużo leków - konkludował prof. Okopień.

O suplementach
„Dostało się” także suplementom. Nieco ironizując prof. Okopień zauważył, że Polacy ponoć najlepiej znają się na piłce nożnej i medycynie. Tymczasem według eksperta przeciętny Polak suplementy w zdecydowanej większości przypadków utożsamia z lekami.

- Mało kto wie, że suplement nie ma w ogóle badań potwierdzających działanie, że można go przedawkować. Nie ma też wymogu ciągłego monitorowania pod kątem bezpieczeństwa stosowania suplementów - argumentował konsultant. - Tymczasem w 2014 r. wartość rynku farmaceutyków wynosiła ok. 27 mld zł, z czego aż 11,3 mld stanowiły suplementy - mówił.

- Zapytałem kiedyś wybitnego lekarza, prof. Franciszka Kokota, co sądzi o leczeniu wielolekowym. W odpowiedzi przytoczył historię pacjentki, która przyjmowała 30 leków i zapytana, jak sobie z tym radzi, wytłumaczyła: „To jest bardzo proste. Mam młynek do kawy i zażywam 4 razy dziennie po dwie łyżeczki” - taką anegdotę opowiedział prof. Jan Siewieczek, kierownik Kliniki Geriatrii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Profesor przedstawił najważniejsze problemy polipragmazji i jatrogenii (niekorzystne dla pacjenta postępowanie personelu medycznego) w odniesieniu do osób starszych. Z racji wieku i częstej wielochorobowości ta grupa jest szczególnie narażona na niepożądane działania i leków.

- Nasze systemy edukacji i ochrony zdrowia są przystosowane do kształcenia lekarzy i do opieki nad chorym z pojedynczą jednostką chorobową - tłumaczył profesor.

Odniósł się do przyczyn jatrogenii. - Główne przyczyny to niedostosowanie leczenia do stanu chorego lub jego możliwości finansowych, leczenie objawów (np. zespołów bólowych) bez rozpoznania przyczyny, stosowanie leków o niepotwierdzonej skuteczności czy kontynuacja leczenia mimo istotnych działań niepożądanych - wyliczał geriatra.

Niewłaściwe leczenie kosztuje miliardy
Zwrócił również uwagę na niewłaściwe kojarzenie medykamentów, brak monitorowania działań niepożądanych oraz stosowanie leków, które mogą maskować ważne objawy kliniczne. Wyjaśnił, czym objawia się jatrogenia u osób w podeszłym wieku.

- Typowym geriatrycznym zespołem jatrogennym jest majaczenie wywołane lekiem. To jeden z najczęstszych zespołów geriatrycznych, a zarazem najrzadziej rozpoznawany - tłumaczył.

- Próbowałem oszacować, jaki może być w nadchodzącym roku koszt niewłaściwego leczenia farmakologicznego i koszt leczenia powikłań. Oparłem się na projekcie planu finansowego NFZ i piśmiennictwie, które szacuje, że możliwe do uniknięcia powikłania farmakoterapii są przyczyną od 10 do 20% hospitalizacji i podobnego rzędu odsetka zgonów chorych w starszym wieku - mówił prof. Siewieczek.

- Wyliczyłem na minimalnym poziomie, że to są koszty ok. 10 mld zł rocznie - mniej więcej połowa leży po stronie NFZ, w tym 1,68 mld zł to wydatki na zbędne leki, a 3 mld zł na hospitalizacje związane z powikłaniami polekowymi. Drugą połowę płacą sami pacjenci - podsumował profesor.

Szerokie spojrzenie internisty
Prof. Jan Duława zwrócił uwagę, że najważniejszymi czynnikami działań niepożądanych leków są wiek oraz powszechność stosowania medykamentów.

- Częstość zgłaszanych zdarzeń niepożądanych wynosi od 3 do 25%, zaś przypadki śmiertelne stanowią od 0,01 do 0,1% Jeśli leki zażywa niewielka liczba osób, wówczas takie przypadki będą incydentalne. Skala jednak się zmienia, gdy mamy do czynienia z dziesiątkami czy setkami milionów „konsumentów” - tłumaczył.

Ekspert zwrócił uwagę na brak całościowego spojrzenia na leczenie. - Specjalista leczy tylko to, na czym się zna, a nie widzi innych chorób. Na dodatek brakuje koordynacji leczenia - tłumaczył. Jako działania niekorzystne wymienił również:
• pogłębianie lękotwórczego obrazu własnej choroby
• lekceważenie emocji chorego i tworzenie dystansu między pacjentem a lekarzem
• nadmierne bądź uporczywe leczenie
• uzależnienia od leków
• hospitalizacje i zabiegi chirurgiczne bez wystarczających wskazań
• zalecanie niepotrzebnych dodatkowych badań.

- Wykonując jedno badanie, 5% osób zdrowych będzie miało nieprawidłowe wyniki jakiegoś parametru biochemicznego. Jak ktoś zrobi 10 badań, ma 50% szans, że uzyska niewłaściwy wynik, będąc osobą zdrową - wyjaśnił prof. Duława.

WHO przyczyną jatrogenii?
Taki śmiały wniosek przedstawił prof. Duława. Skąd tak poważny zarzut wobec Światowej Organizacji Zdrowia? - Oskarżam o powód jatrogenii definicję zdrowia WHO. To pełny dobrostan - fizyczny, psychiczny, społeczny i duchowy. Gdy coś szwankuje, szuka się antidotum, tabletki. To jest jakiś absurd, protestuję przeciw tak powszechnemu przymusowi hedonizmu! - grzmiał profesor.

Przytoczył również prognozę dotyczącą „spożycia” leków w roku 2016.

- W tym roku przyjmiemy leki za ponad 30 mld zł, z czego tych bez recepty za prawie 10 mld. Niesamowite jest to, że z tych 10 mld ponad połowę - 5,5 mld - wydaje się na reklamę - mówił prof. Duława.

Pełna relacja i wypowiedzi wszystkich uczestników sesji "Polipragmazja i jatrogenia" - w marcowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 3/2016).

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum