Z pogotowia odeszło 21 ratowników. Karetki bez obsady

Autor: oprac. JKB • Źródło: News Lubuski, Facebook, Rynek Zdrowia02 grudnia 2021 14:25

Z pogotowia ratunkowego w Sulechowie z dniem 1 grudnia odeszło 21 ratowników medycznych, którzy pod koniec sierpnia złożyli wypowiedzenia. Na miejscu pozostało jedynie ośmiu  medyków zatrudnionych na umowie o pracę.

Szpital w Sulechowie stracił 21 ratowników (zdjęcie ilustracyjne). Fot. Shutterstock
  • 25 sierpnia do dyrekcji szpitala w Sulechowie trafiło aż 21 wypowiedzeń od ratowników medycznych będących na kontrakcie
  • Po trzymiesięcznym okresie wypowiedzenia w placówce zostało tylko 8 ratowników, którzy stanowią obsadę dwóch karetek
  • Z powodu problemów z kadrą, do pacjentów z Sulechowa i okolic będą częściej przyjeżdżać strażacy albo karetki z Zielonej Góry/Świebodzina

Czytaj: Pogarsza się sytuacja Szpitala Specjalistycznego. Nie ma lekarzy, pielęgniarek i pieniędzy

NFZ zmienił wyceny. Chodzi o transport sanitarny, szpitale tymczasowe i leczenie na OAiT

Ratownicy odeszli z pracy w pogotowiu

Jak informuje "News Lubuski", 1 grudnia odeszło z pracy w pogotowiu w Sulechowie 21 ratowników medycznych zatrudnionych na kontrakcie.

Złożyli wypowiedzenia jeszcze w sierpniu, a teraz skończył się okres trzymiesięcznego wypowiedzenia. Obecnie w placówce pozostało jedynie 8 ratowników pracujących na umowę o pracę. W związku z tym obsadzenie dwóch karetek staje się problematyczne.

Zgodnie z informacjami, do jakich dotarł "News Lubuski", pacjenci z Sulechowa i okolic mogą częściej być objęci opieką przez straż pożarną albo karetki pogotowia z Zielonej Góry i Świebodzina.

Sprawdź: Ratownicy medyczni: minister nas oszukał. Gdzie jest obiecywany projekt ustawy?

Porozumienie między ratownikami a MZ w praktyce. Masowe zwolnienia lekarskie

Dlaczego ratownicy odeszli z pracy?

Problemy w sulechowskim pogotowiu piętrzyły się od dawna. "News Lubuski" podaje, że tamtejszym ratownikom nie przysługiwały płatne urlopy, a także nie dotyczyły ich limity czasu pracy. Jakby tego było mało, nadgodziny i dyżury nocne wraz ze świątecznymi były wynagradzane tak samo, jak podstawowy czas pracy.

Ratownicy kontraktowi mieli z własnej kieszeni opłacać kursy, szkolenia, ale również odzież roboczą. Nawet po masowych wypowiedzeniach, nie doszło do żadnego porozumienia pomiędzy stronami konfliktu.

- Na nic zdały się próby nawiązania dialogu z dyrekcją szpital będącego dysponentem dwóch ZRM stacjonujących na co dzień w Sulechowie. Na nic spotkanie ze starostą, które miało zażegnać kryzys – napisali ratownicy na Facebooku.

Dodatkowo ratownicy skierowali apel do kolegów i koleżanek, by w poczuciu solidarności nie decydowali się na pracę w szpitalu w Sulechowie.

"Nie jest to Wasza życiowa szansa i nie będzie to wymarzone miejsce pracy. Nie bez powodu zwolniło się stamtąd 3/4 pracowników" – napisali.

 Zobacz też: Ratownicy medyczni coraz mocniej domagają się dodatków covidowych. Przekonają ministra?

Dodatkowe łóżka covidowe w ciechanowskim szpitalu. Będą dostępne od soboty

NFZ zmienił wyceny. Chodzi o transport sanitarny, szpitale tymczasowe i leczenie na OAiT

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum