Zapadł wyrok pozbawienia wolności za napaść na zespół ratownictwa. Czy to będzie przestroga?

Autor: Katarzyna Gubała/Rynek Zdrowia • • 08 listopada 2019 05:55

- W tym roku, do dnia 31 października, odnotowaliśmy 15 takich sytuacji. W latach poprzednich średnio było ich 18-20 rocznie. Każda z nich została przeze mnie zgłoszona do organów ścigania jako wniosek o ściganie sprawcy agresji w stosunku do personelu medycznego oraz do Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, bo tak mówi procedura. Wiele z tych spraw z Bydgoszczy jest już zakończona wyrokiem skazującym. Najczęściej jest to kara pieniężna na rzecz samego poszkodowanego, instytucji - relacjonuje Krzysztof Wiśniewski.

Czas pokaże, czy to działa
Dodaje, że z zadowoleniem obserwuj działania policji i sądu w tych sprawach. Uważa, że wyrok skazujący dla agresora na 5 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności bez zawieszenia - który został dobrze i z nadzieją przyjęty przez ratowników medycznych - powinien odstraszyć potencjalnych sprawców.

- Powinien! Czy tak będzie, czas pokaże - podkreśla kierownik Działu Usług Medycznych i Szkoleń WSPR w Bydgoszczy i wskazuje, że… - Ciągle czekamy na rozstrzygnięcie głośnej sprawy z listopada 2018 roku, kiedy to ratownik medyczny z Bydgoszczy został uderzony przez znanego operatora filmowego Matthew L. Sprawa toczy się w sądzie i mamy nadzieję na jej zakończenie.

W rozmowie z Rynkiem Zdrowia charakteryzuje agresywnych pacjentów, z którymi mają styczność załogi karetek i SOR. Są to głównie pacjenci pod wpływem alkoholu lub środków psychoaktywnych (narkotyków, dopalaczy).

- To pacjenci ''weekendowi'' i ''świąteczni'' - tak ich nazywamy. Wtedy królują wyżej wymienione substancje. Jak wynika z doświadczeń ratowników medycznych, to główne przyczyny agresji. Agresywni są nie tylko pacjenci - również znajomi i rodzina pacjenta. Oczywiście są też pacjenci z chorobami psychicznymi, ale u nich agresja występuje z powodu zaostrzenia choroby, np. schizofrenii, i tu musimy być przygotowani na taką ewentualność. Również hipoglikemia, czyli spadek poziomu glukozy, może wywołać agresję czy inne podobne zachowania u pacjentów, ale tu sytuacja jest zrozumiała dla każdego medyka - wylicza Wiśniewski.

Najbardziej niepokoją go jednak osoby, które są agresywne ''dla samej agresji'', bez powodu - trzeźwe, czyste od dopalaczy.

- Do dziś nie potrafię zrozumieć, że osoby niosące pomoc zostają nagle obrażane, popychane, uderzane, bite, mierzy się do nich z broni! To nie powinno się zdarzać. Nigdzie, ale szczególnie w ratownictwie medycznym. W naszej stacji wszyscy ratownicy medyczni wyposażyli się prywatnie, indywidualnie w gaz pieprzowy. Po co? Żeby czuć się bezpiecznie! Bo policja nie zjawi się natychmiast na miejscu zdarzenia, a sytuacja bywa dynamiczna i zaskakująca. My szkolimy nasz personel nie tylko z procedur medycznych ale już coraz częściej z samoobrony, przymusu bezpośredniego itp. Mamy porozumienia z policją i Służbą Więzienną z Bydgoszczy na szkolenia z tego zakresu - informuje Krzysztof Wiśniewski.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum