Zalecenie na recepcie dla otyłego dziecka: "żadnej kasy na jedzenie i picie"

Autor: KG/Rynek Zdrowia • • 22 października 2016 07:36

Przychodzi rodzic z otyłym dzieckiem do lekarza POZ, a ten ma na wizytę średnio 15 minut. Brzmi jak żart, bo czym jest kwadrans, gdy trzeba zbadać dziecko, wykluczyć inne niż nieodpowiednie żywienie i brak aktywności fizycznej przyczyny otyłości, przekazać i skontrolować zalecenia.

Efekt terapii u dzieci z otyłością zależy od motywacji młodego pacjenta. Fot. Archiwum

Specjalista z Poradni Metabolicznej Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka radzi, jak z korzyścią dla pacjenta i powodzenia terapii najlepiej wykorzystać te kilkanaście minut.

O tym, jak może pomóc młodemu otyłemu pacjentowi dr hab. Paweł Matusik, lekarz pediatra, endokrynolog, adiunkt w Katedrze i Klinice Pediatrii i Endokrynologii Dziecięcej Wydziału Lekarskiego SUM w Katowicach mówił podczas I Konferencji Naukowej Otyłość Wieku Rozwojowego - Od przyczyn do konsekwencji.

Paweł Matusikod 12 lat pracuje także w Poradni Metabolicznej Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka.

W czasie konferencji, która odbyła się we wrześniu w Katowicach, podkreślił znaczenie współpracy z pielęgniarkami, które dokonują pomiarów dziecka przed wejściem do gabinetu lekarskiego oraz skrupulatnie wypełnianej książeczki zdrowia dziecka.

- Równie istotny jest wywiad z rodzicem. Pytamy o masę ciała w ciąży, wagę urodzeniową, dokarmianie i dopajanie, zwracamy uwagę na wzrosty masy ciała w pierwszym roku życia. Przeprowadzamy też wywiad rodzinny w kierunku otyłości, chorób zespołu metabolicznego: cukrzycy, nadciśnienia, zaburzeń lipidowych. Następnie badanie fizykalne ogólnopediatryczne, a w nim m.in. ocenę pokwitania, zmiany skórne (np. rogowacenie ciemne), cechy androgenizacji, anomalie w zakresie układu kostnego - wyliczał pediatra.

Lepiej motywować niż straszyć
Jak podkreślił, efekt terapii u dzieci z otyłością zależy od motywacji młodego pacjenta - ta zaś w znacznej mierze zbudowana jest na dobrej komunikacji.

- Robimy podstawowy błąd mówiąc do dziecka: będziesz miał cukrzycę, nadciśnienie, zawał. Lepiej skupić się na tym, co może dziecko zmotywować do pozbycia się nadwagi. Zadać pytanie dziecku, czy przeszkadza mu to, że masa ciała jest nadmierna. Jeżeli tak - to w jakich sytuacjach. Pokazać mu korzyści jakie osiągnie poprzez poprawę odżywiania i aktywność fizyczną - mówił lekarz.

Zwrócił uwagę, że z uwagi na krótki czas porady lekarz musi być bardzo komunikatywny. Powinien używać krótkich zdań, które może nawet trochę zbulwersują, ale i zapadną w pamięć.

- Jeśli mamy do czynienia z dzieckiem, które może mieć kieszonkowe i samo je wydawać, należy podkreślić, że niestety nie ma ono prawa kupować sobie samo jedzenia i picia. Na recepcie piszę wprost: żadnej kasy na jedzenie i picie. Jeżeli chcemy uzyskać efekt, ustalmy porządek rzeczy i komunikujmy o tym jasno. Nie mówmy: proszę ograniczyć, proszę się starać - zamiast tego ustalmy zasady, np. że słodycze mogą być jedzone 1 raz w tygodniu, nie ma ich w domu, rodzice kupują je na wybrany dzień, dokładnie tyle porcji, ilu jest domowników - wskazywał doc. Matusik.

Rodzice mają też otrzymać jasne instrukcje, że z menu dziecka znikają słodkie napoje, w tym również soki wyciskane z owoców, cukier, a nawet słodzik. 

To nie są zalecenia na chwilę
Doc. Matusik wskazał też, że rozpisując taką receptę lekarz powinien podkreślać, że nie są to zalecenia tymczasowe czy dieta na chwilę, a modyfikacja żywienia, której celem jest uzyskanie poprawy i utrzymanie efektu. Wymienił też najczęstsze błędy żywieniowe, które popełniają rodzice. Wśród nich różna objętość kaloryczna posiłków.

 - Najważniejszym posiłkiem jest pierwsze śniadanie. Możemy na nie podać dziecku płatki, ale te bez czekolady, miodu, cukru. Płynny nabiał tak, ale nie więcej niż szklanka np. jogurtu lub kefiru i to najlepiej w pierwszej połowie dnia. Wprowadzenie odpowiedniej ilości porcji białka, owoców i warzyw. Rezygnacja z białego pieczywa, zwłaszcza tostowego oraz pasztetów, kremów, serków topionych - wyliczał.

Podkreślił, że istotnym pytaniem wywiadu z rodzicem i dzieckiem jest to: kto jest szefem kuchni w domu?

- Często zdarza się, że rodzice zapewniają, że dziecko nie dostaje żadnych słodyczy i je zdrowo, a potem okazuje się, że między szkołą a powrotem do domu rodzinnego, dziecko przebywa u babci czy opiekunki i rodzic nie ma pełnej wiedzy na temat tego, jak to żywienie jest prowadzone - wskazał doc. Matusik.

Stawiajmy na proste rozwiązania
Specjalista z Poradni Metabolicznej Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka podkreślał też znaczenie dzienniczka samokontroli.

- Jeżeli do gabinetu lekarskiego przychodzi pacjent otyły, samo ważenie nie wystarcza, żeby ocenić, czy bierze udział w terapii i stosuje zalecenia. Nie chodzi o liczenie kalorii, kupowanie wag pokazujących kalorie, ale prowadzenie dzienniczka w oparciu o proste miary kuchenne. Pacjenci stosując tego typu metodę, szybko uświadamiają sobie co i w jakich ilościach jedzą, jakie błędy popełniają oraz ile czasu poświęcają na aktywność fizyczną - mówił doktor.

Należy wymagać, żeby 2 tygodnie przed przyjściem do gabinetu pacjent, czy jego rodzice prowadzili dzienniczki. Warto też ustalić, jak wygląda aktywność fizyczna dziecka, czy jakiś sport uprawia/uprawiało, jaki lubi, czy chodzi na lekcje wf.

- Stawiajmy na proste rozwiązania, które nie wymagają dodatkowych nakładów. Umówmy się na przykład, że każdej godzinie przy komputerze odpowiadać będzie godzina aktywności fizycznej i że zaczniemy korzystać z bieżni, czy rowerka stacjonarnego, który stoi gdzieśw kącie i służy za wieszak - doradzał Paweł Matusik.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum