Zainteresowanie testami komercyjnymi na Sars-Cov-2 wzrasta wraz ze wzrostem liczby zakażeń

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 11 października 2020 16:28

Zainteresowanie naszymi testami molekularnymi na koronawirusa wzrasta wraz ze wzrostem liczby zachorowań na Covid-19 - mówi w rozmowie z PAP Agnieszka Staniszewska z firmy Invicta posiadającej punkty pobrań próbek do badań na obecność Sars-Cov-2 w kilku miastach Polski.

Zainteresowanie testami komercyjnymi na Sars-Cov-2 wzrasta wraz ze wzrostem liczby zakażeń
Fot. Invicta/archiwum

Obecnie testy w formie drive-through (bez wysiadania z samochodu - PAP) klinika prowadzi w sześciu miastach w Polsce; jeden z nich znajduje się w Warszawie, w namiocie na błoniach Stadionu Narodowego.

Na test należy przyjechać o wcześniej umówionej godzinie pod specjalny namiot, gdzie zazwyczaj przebywa dwóch pracowników w kombinezonach ochronnych. Wymaz z nosa i gardła jest pobierany patyczkami przez otwarte okno samochodu. Następnie patyczki trafiają do probówki z płynem dezaktywującym wirusa. - Po to, aby osoby, które będą miały później kontakt z próbką nie mogły się zarazić - mówi rzecznik prasowa.

Następnie próbki trafiają do laboratorium. - Przechowywane są w specjalnych pojemnikach, w stabilnej temperaturze i tam przechodzą przez kilka pracowni - wyjaśnia Staniszewska. Oczekiwanie na wynik testu komercyjnego w Invicta trwa - w zależności od miasta, w którym zostało wykonane badanie, od 24 do 36 godzin. Wynik jest odbierany online.

Jak zapewnia klinika, jeżeli wynik testu jest pozytywny, informację o tym otrzymuje nie tylko osoba, która wykonała test, ale również służby sanitarne.

- Testy są wykonywane naszą autorską metodą. To my je opracowaliśmy i to naszym pomysłem jest płyn dezaktywujący wirusa w probówce - mówi Agnieszka Staniszewska z firmy Invicta. I dodaje, że laboratorium w Gdańsku, w którym wykonywane są badania z całego kraju ma przepustowość ok. 8 tys. próbek na dobę.

Staniszewska zaznacza, że liczba chętnych do sprawdzenia, czy nie są chorzy na Covid-19 wzrosła po ostatnich wzrostach liczby zakażonych koronawirusem. Jak dodaje, do punktów pobrań przyjeżdża coraz więcej osób, które miały styczność z kimś, kto się zaraził, ale też pracownicy, którzy na badania są kierowani przez firmy, w których pracują. Badaniami są zainteresowane również osoby wyjeżdżające zagranicę.

Firma zapewnia także, że oprócz testów komercyjnych w cenie 399 zł wykonuje testy na fundusz zdrowia u osób, które są kierowane do punktu pobrań przez lekarzy POZ.

PAP - Marcin Chomiuk

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum