Zagrożenie nie tylko w tropikach. Malaria wraca do Europy?

Autor: Luiza Jakubiak/Rynek Zdrowia • • 04 maja 2013 06:15

To nie drapieżniki stanowią największe zagrożenie dla turysty w kraju tropikalnym, ale komar przenoszący zarodźce malarii.

Zagrożenie nie tylko w tropikach. Malaria wraca do Europy?

W Polsce rocznie rozpoznawanych jest kilkadziesiąt zachorowań na malarię u osób ugryzionych przez owada w trakcie egzotycznej podróży. Śmiertelność z powodu tej pasożytniczej choroby nie przekracza średnio 1 procentu. W Polsce sięga 5 promili.

Malaria jest najczęstszą chorobą pasożytniczą i główną infekcyjną przyczyną śmierci osób podróżujących z naszej strefy klimatycznej do tropików.

W przeszłości oczywiście bywało gorzej. Podczas wypraw eksploracyjnych wielkich rzek afrykańskich w XIX wieku co druga osoba uczestnicząca w wyprawie umierała z powodu malarii. Minęły dwa stulecia lat, dysponujemy skutecznymi narzędziami profilaktycznymi i leczniczymi, a nadal w Polsce zdarzają się zgony podróżnych.

- Według moich badań zaledwie 12 proc. podróżnych jadących z rejony zagrożone stosuje profilaktykę antymalaryczną zgodnie z wytycznymi. U osób, które jej nie stosują, najczęściej mamy do czynienia z przekonaniem o niskim zagrożeniu zdrowotnym związanym z malarią oraz obawami o działania niepożądane leków. Tam gdzie wystąpiły zgony, zawsze występował albo brak profilaktyki albo zbyt późno podjęte leczenie - ocenia dr Agnieszka Wroczyńska z Krajowego Ośrodka Medycyny Tropikalnej w Gdyni.

Częściowy sukces w walce
Nadal nie ma szczepionki przeciwko malarii. Nie ma też zbytniego optymizmu, jeśli chodzi o jej stworzenie, mimo pojawiających się od czasu do czasu doniesień, że taki dzień jest blisko.

W jednym z podręczników z lat 50 pojawiło się zdanie, że jesteśmy o krok od opracowania szczepionki przeciwko malarii. W latach 60. XX wieku w USA wydano nawet znaczek pocztowy świętujący eradykację malarii na świecie. Minęło pół wieku, a nadal rocznie choruje na malarię ok. 200 mln ludzi, z czego 660 tys. umiera.

Jednak sytuacja nie jest beznadziejna. W ostatnich latach świat intensywnie walczy z malarią. Jest to domena głównie organizacji pozarządowych.

- Są efekty: w ciągu 10 ostatnich lat odnotowano spadek liczby zachorowań na malarię na świecie o ponad 25 proc. W samej Zambii liczba zgonów z powodu malarii spadła o 60 proc. Poprawiła się sytuacja, jeśli chodzi o śmiertelność wśród dzieci w Zanzibarze. Ale jest za wcześnie na ogłoszenie sukcesu. Sytuacja w Afryce jest warunkowana przez sytuację polityczną. Każde nowe wybory mogą zmienić sytuację zdrowotną w kraju afrykańskim - zastrzega doktor Wroczyńska.

Po drugie, sukces odnotowany wśród populacji miejscowej nie przekłada się na spadek zagrożenia wśród turystów. Obecnie w badaniach klinicznych znajduje się kilka szczepionek. Jedna z nich jest na zaawansowanym etapie.

- Ta szczepionka wykazuje częściową ochronę przed malarią. Schemat szczepień jest wielodawkowy i wielomiesięczny. Jeśli zostanie wprowadzona do obrotu, najbardziej skorzystają na niej dzieci afrykańskie. Będzie dostępna dla populacji zamieszkującej tereny zagrożone - opisuje specjalista chorób tropikalnych i dodaje:

- Turyści, nawet jeśli nie planują podróży w trybie last minute, do poradni najczęściej zgłaszają się w ostatniej chwili. Uzyskanie odporności w tym czasie jest nierealne. Nie spodziewamy się, że w najbliższych latach będzie dostępna szczepionka, której parametry będą satysfakcjonowały podróżnych. Pozostają inne sposoby profilaktyczne zapobiegające malarii: repelenty, moskitiery, leki oporne na zarodźca malarii (doksycyklina, atowakwon z proguanilem).

Malaria w Polsce?
Ryzyko zachorowania na malarię w czasie podróży do krajów rozwijających się rośnie wraz z długością pobytu. Na początku zazwyczaj pojawia się choroba banalna, ale mogąca skutecznie zepsuć wypoczynek - klątwa faraona, zemsta Montezumy, galop gringo - biegunka podróżnych ma swoją nazwę w każdym miejscu świata. Na tym tle malaria plasuje się wysoko, a zagrożeniem zachorowaniem jest zróżnicowane w poszczególnych częściach świata.

Ponad 40 proc. populacji świata zamieszkuje rejony zagrożone malarią. Występuje w ponad 100 krajach. Najbardziej malarycznym obszarem jest obszar Afryki na południe od Sahary. Wysokie ryzyko zachorowania występuje w krajach Afryki Zachodniej (Ghana, Togo), a także popularnej wśród turystów części wschodniej, jak Kenia i Tanzania. Z Kenii Europejczycy przywożą najbardziej zjadliwy szczep zarodźca malarii tropikalnej. Obszarem zagrożenia są też wyspy Oceanii, Azja, Ameryka Południowa i Środkowa.

Przed wyjazdem w rejon malaryczny należy zasięgać aktualnej porady. Lekarze powinni opierać się na źródłach elektronicznych i bazach danych internetowych; publikacje sprzed kilku lat mogą opisywać sytuacje nieaktualne, gdyż sytuacja epidemiologiczna na świecie zmienia się dynamicznie. W wielu miejscach występują szczepy zarodźca malarii oporne na dotychczasowe leczenie.

Mamy również do czynienia z powrotem malarii do Europy. - W ciągu ostatnich dwóch lat odnotowano około 100 zarażeń w Grecji i przynajmniej jedna trzecia chorych zaraziła się na terenie Grecji. Jest to sytuacja, której nie obserwowaliśmy od co najmniej kilkudziesięciu lat. W Polsce też mieliśmy malarię. Nasz kraj został uznany za wolny od niej w latach 60. XX wieku. Potencjalnie mamy klimat, który sprzyja przenoszeniu się zarodźca malarii. Takie niespodzianki mogą się zdarzyć - dodaje dr Wroczyńska.

Zachwiana ocena sytuacji
Choroba jest wywoływana przez zarodźca malarii. Pięć gatunków tego zarodźca jest chorobotwórczych dla człowieka. Najpopularniejszy jest zarodziec sierpowaty - plasmodium falciparum, który odpowiada za malarię tropikalną, charakteryzującą się najcięższym przebiegiem. Malaria jest chorobą o gwałtownym przebiegu i ogólnoustrojowym charakterze. Opóźnienie leczenia nawet o 24 godziny może przyczynić się do zagrożenia życia.

Kiedy dochodzi do ukłucia przez komara malarycznego, pasożyty zarodźca malarii wnikają do wątroby i przebywają w niej przez kilka dni, nie dając żadnych objawów. Jest to okres utajenia choroby, który trwa około 7 dni. Jeśli ktoś gorączkuje zaraz po przyjeździe do kraju malarycznego, jest to raczej objawem przeziębienia, a nie malarii. Po kilku dniach pasożyty zarodźca są uwalniane do krwi i atakują krwinki czerwone.

Objawami malarii są: gorączka, poczucie rozbicia, bóle mięśni, stawów, głowy i złe samopoczucie. Krążąc z krwią, zarodźce malarii są w stanie dotrzeć do każdego narządu wewnętrznego człowieka, prowadząc do powikłań.

- Malaria była nazywana wielką imitatorką. Obecnie wiemy, że nie ma czegoś takiego, jak objawy charakterystyczne dla malarii. Ataki gorączki co dwa, trzy dni, które najczęściej kojarzą się z malarią, są coraz mniej typowe. Gorączka jest nieregularna. Dlatego w przypadku wszelkich niepokojących objawów występujących nawet kilka miesięcy po powrocie z wycieczki należy przyjąć podejrzenie o zachorowaniu na malarię i wykluczyć ją lub potwierdzić badaniami - radzi dr Wroczyńska.

Z medycznego punktu widzenia malaria tropikalna może przebiegać jako zaburzenia wszystkich narządów wewnętrznych. U dorosłych często jest to malaria mózgowa, przebiegająca z zaburzeniami świadomości, z zaatakowaniem ośrodkowego układu nerwowego, napadami drgawkowymi. Mniej osób kojarzy malarię z ostrą niewydolnością nerek czy niewydolnością oddechową.

- Nasza zdolność oceny sytuacji w przypadku choroby może być zachwiana - dodaje dr Wroczyńska podając przykład opowiedziany przez lekarkę, która pracowała w polskim szpitalu świętego Łukasza w Kifangondo w Angoli i zachorowała na malarię: "Jadę landroverem 100 km na godzinę, a tubylcy na poboczu wyprzedzają mnie pieszo".

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum