PAP/Rynek Zdrowia | 04-03-2021 21:40

Zaczyński: cały czas dzwonią telefony, wzmożony napływ pacjentów zaczął się tydzień temu

Maksymalnie jesteśmy w stanie osiągnąć gotowość tysiąca łóżek; obecnie zajętych jest 180 łóżek, mamy jeszcze zasoby około 40 łóżek gotowych do przyjęcia pacjentów - przekazał szef szpitala tymczasowego na PGE Narodowym w Warszawie Artur Zaczyński.

W tej chwili w Szpitalu Narodowym leży 180 pacjentów. Fot. Szpital Narodowy/Twitter

- Sytuacja jest cały czas zmienna. W tej chwili leży 180 pacjentów, mamy jeszcze zasoby około 40 łóżek gotowych do przyjęcia pacjentów, nikomu nie odmawiamy, leżą pacjenci w stanach ciężkich, średnich, pod respiratorami, pod innymi urządzeniami wspierającymi oddech - powiedział  w czwartek (4 marca) Zaczyński w TVN24.

Dodał, że "cały czas dzwonią telefony". - Infrastruktura tlenowa na górnym poziomie jest już zabezpieczona i gotowa, są miejsca i boksy do wstawienia, wystarczy tylko wstawić łóżka, kardiomonitory i reduktory do tlenu (...). Mamy też w przypadku dramatycznej sytuacji zabezpieczoną możliwość rozwoju i osiągnięcia poziomu wyższego niż 500 gotowych łóżek. Maksymalnie myślę, że jeśli będzie taka potrzeba, jesteśmy w stanie osiągnąć tysiąc łóżek - ocenił Zaczyński.

Jak przyznał, wzmożony napływ pacjentów do Szpitala Narodowego rozpoczął się od zeszłego piątku. - Jeszcze do zeszłego tygodnia liczba pacjentów oscylowała w granicach 40-50. Natomiast czwartek, piątek zeszłego tygodnia, to był nagły wzrost zachorowań, dosyć spory, to było ponad 30 przyjęć w nocy z piątku na sobotę - zaznaczył Zaczyński. Zapewnił jednocześnie, że sytuacja "nadal jest pod kontrolą i cały czas jest zapewniana baza łóżkowa dla pacjentów z koronawirusem".

- Widzimy, że jest inna skala i jest większa zakaźność, też młodsze osoby zaczynają chorować na COVID-19. Jest to w charakterystyce szczepu brytyjskiego - wskazał dyrektor Szpitala Narodowego.

Podkreślił, że - niezależnie od szczepu koronawirusa - "najważniejsze, żebyśmy się nie zarazili, wobec tego szczelnie zakrywali usta i nos, zachowywali dystans i dezynfekowali ręce".