PAP, PW/Rynek Zdrowia | 03-08-2017 20:52

Z wakacji przywozimy nie tylko wspomnienia. Tam grożą nam egzotyczne choroby

W 2015 roku zarejestrowano w Polsce 12 przypadków dengi, a rok później - 41; w 2015 roku zarejestrowano 29 przypadków malarii, a rok później - 38. W tym roku do połowy lipca odnotowano już 43 przypadki zawleczonej malarii. To "pamiątki" z zagranicznych wakacji. Jak ich unikać?

Liczba przypadków chorób przywleczonych zza granicy rośnie, z uwagi na coraz więcej podróży do egzotycznych krajów. Fot. PTWP

Planując egzotyczne wakacje warto przed wyjazdem sprawdzić wymagane szczepienia; odpoczywając przestrzegać zaleceń dot. jedzenia i napojów, a po powrocie w przypadku gorączki czy biegunki koniecznie skontaktować się z lekarzem - przypomnieli eksperci podczas czwartkowej (3 sierpnia) konferencji "Niechciane pamiątki z wakacji, czyli zasady postępowania po powrocie z egzotycznych podróży", zorganizowanej Warszawie.

- To dobra wiadomość, że Polacy są coraz zamożniejsi i coraz bardziej mobilni także w czasie wakacji, ale trzeba mieć świadomość, że oprócz przyjemności egzotyczne podróże niosą także pewne ryzyko - powiedział minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który uczestniczył konferencji.

Zwrócił uwagę, że wyjeżdżając do krajów o niskim poziomie higieny warto zaszczepić się przeciwko chorobom zakaźnym, o których już w Polsce zapomnieliśmy. Dotyczy to szczególnie dzieci, gdyż w razie zarażenia bardzo ciężko przechodzą niektóre choroby.

Gorączka? Nie ma na co czekać
Wiele chorób, które mogą zostać zawleczone do kraju z zagranicznych wojaży ma trudne do zauważenia lub niecharakterystyczne symptomy. Minister przypominał, że część chorób zakaźnych przebiega inaczej niż kiedyś. Na przykład malaria może nie dawać książkowych, klasycznych objawów. Dlatego każdy kto był w tropikach i źle się czuje tuż po przyjeździe do kraju, a nawet 2-3 miesiące po powrocie, powinien zwrócić się do lekarza, szczególnie jeśli gorączkuje, a wokół nie ma epidemii grypy.

Eksperci zgodnie wskazywali, że jeśli po powrocie z egzotycznych wakacji mamy gorączkę, biegunkę, skurczowe bóle brzucha, wysypkę, bóle stawów czy inne objawy grypopochodne trzeba koniecznie udać się do lekarza i poinformować go, że spędziło się wakacje w odległym miejscu.

Liczba przypadków chorób przywleczonych zza granicy rośnie, z uwagi na coraz częstsze podróże turystyczne rodaków do egzotycznych krajów.

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny podaje, że w 2015 roku zarejestrowano w Polsce 12 przypadków dengi, a rok później - 41; w 2015 roku zarejestrowano 29 przypadków malarii, a rok później - 38. W tym roku do połowy lipca odnotowano już 43 przypadki zawleczonej malarii. W Polsce rejestruje się też zachorowania na zawleczone zza granicy: dur brzuszny, WZW typu A, odrę, a także choroby występujące endemicznie w różnych krajach.

Szczepienia - nie da się ich zrobić w ostatniej chwili
Eksperci radzą, by przed wyjazdem wejść na stronę www.polakzagranica.msz.gov.pl i przeczytać informacje m.in. o zalecanych i obowiązkowych szczepieniach w kraju, do którego się wybieramy.

Dobrym pomysłem jest także wizyta u lekarza i omówienie zagadnień związanych z podróżą, najlepiej kilkanaście tygodni przed nią. Wykonywanie szczepień ma bowiem swój reżim czasowy i, jak przypominał zastępca głównego inspektora sanitarnego Grzegorz Hudzik, nie można tego odkładać na ostatnią chwilę.

- Warto zastanowić się, czy mamy podstawowe szczepienia np. przeciwko tężcowi czy WZW B, skorzystać ze szczepień przeciwko wściekliźnie - mówił inspektor Hudzik.

Jeśli obszar, na który się wybieramy jest położony pomiędzy zwrotnikami, to z góry należy założyć, że jest to rejon występowania komarów przenoszących malarię. Istnieje odpowiednia profilaktyka antymalaryczna, ale wymaga ona odpowiedniego reżimu czasowego.

- Są w kraju certyfikowane centra, w których lekarze zakaźnicy doradzą w tym zakresie pacjentowi - podkreślił. Już na miejscu warto się zastanowić się czy wybrać kąpiel rano, czy wieczorem, w zależności od informacji, kiedy w danym regionie najintensywniej żerują samice komarów, które mogą nas pokąsać.

Profilaktyka jest (czasami) prosta, ale kto o tym myśli?
Profilaktyka ma duże znaczenie dla ochrony przed zapadnięciem m.in. na popularną niestety ostatnio u turystów chorobę, którą często przywozimy z Egiptu, zwaną popularnie "zemstą Nilu". - Zastanówmy się w jakiej wodzie myjemy zęby, pijmy konfekcjonowane napoje znanych marek i nigdy napoje schłodzone kostkami lodu produkowanymi na bazie wody nieprzebadanej - mówił Grzegorz Hudzik.

Jak przestrzegał, dochodzi do przypadków, gdy obywatel nie jest zaszczepiony zgodnie z przepisami kraju celu turystycznej podróży, że proponuje mu się albo powrót, albo wykonanie szczepień w antysanitarnych warunkach, co faktycznie niesie z sobą jeszcze większe ryzyko.

Specjaliści rekomendują, by będąc w ciąży rozważyć, czy podróż do egzotycznych krajów jest dobrym pomysłem. Podobnie, jeśli ma się małe dziecko, warto zastanowić się nad "za i przeciw" dalekiemu wojażowaniu z maluchem.

Konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Andrzej Horban wskazywał, że część osób, głównie profesjonalni podróżnicy, udaje się do odległych miejsc "świadomie i rozsądnie". Niestety, jak podkreślał, "część ludzi jeździ pod opieką dziwnych biur podróży lub na własną rękę i nie zawsze ma odpowiednie przygotowanie".

W czasie podróży warto przestrzegać prostych zasad: nie jeść surowych warzyw i owoców, których nie da się obrać ze skórki; pić wyłącznie wodę z pewnego źródła - np. szczelnie zakapslowaną; nie chodzić boso; zrezygnować z lodu w napojach i drinkach; unikać kąpieli w jeziorach i rzekach, które są siedliskiem pasożytów oraz używać repelentów.

Kobiety w ciąży szczególnie zagrożone
Jak przestrzegał konsultant malaria potrafi zabić w ciągu kilkunastu godzi w zdrowych młodych ludzi. Najgroźniejszy patogen daje postać mózgową malarii, szczególnie niebezpieczną dla dzieci.

- Jeśli po powrocie ze strefy zwrotnikowej i równikowej ktoś dostał gorączki 40 stopni i więcej, nie czekając powinien się zgłosić do najbliższego oddziału zakaźnego. Zaczynamy lansować hasło: byłeś na terenach malarycznych i marsz gorączkę, to masz malarię - mówił konsultant.

Jak dodał, na wynik diagnostyczny trzeba co prawda czekać, ale leczenie przeciwmalaryczne jest rutynowo prowadzone jeszcze nim znane są wyniki, zwłaszcza, że posiadamy leki bezpieczne i skuteczne.

Prof. Andrzej Horban podkreślał, że przy podróżach w egzotyczne regiony należy kierować się tyleż niezbędną wiedzą co i zdrowym rozsądkiem.

Dla kobiet w ciąży bardzo niebezpieczny jest wirus zika. - Endemicznie występuje w wielu krajach do których biura podróży wysyłają turystów, od Azji po Wysypy Zielnego Przylądka i Amerykę Południową. Jeśli dojdzie do zakażenia istnieje bardzo duże ryzyko dla płodu. Nie ma leczenia poza profilaktyką i zdrowym rozsądkiem. Niewiele można zrobić, albo doprowadzić do śmierci płodu podając leki ratujące matkę, albo czekać co się będzie działo - przestrzegał profesor.

Bardzo ryzykowne dla kobiet w ciąży są też podróże do Indii i na Cejlon, gdzie na co dzień endemiczne wirusowe zapaleni wątroby typu E może nagle przybierać tam rozmiary epidemii, szerząc się drogą pokarmową. - Ten wirus zabija 1-3 proc. chorych, ale aż 25 proc. kobiet w ciąży - mówił profesor.

Skąd rodacy wracali...
Zwrócił uwagę, że bardzo niebezpieczną chorobą jest wścieklizna, która daje 100 proc. śmiertelność po wystąpieniu pierwszych objawów. Można na nią zapaść w egzotycznych krajach po pogryzieniu głownie przez psy z wałęsających się watach.

Szczepienie, zastosowane nawet już po pogryzieniu przez zwierzę, jest skuteczne, ale pod warunkiem, że przeprowadzi się je w odpowiednim czasie i dobrą szczepionką. Profilaktycznie najlepiej zrobić to w kraju. - Tym bardziej, że są kraje, w których za zaszczepienie przeciwko wściekliźnie żąda się kilka tysięcy dolarów i to szczepionką, która jest niebezpieczna. W kraju mamy mamy dobre szczepionki przeciwko wściekliźnie - mówił profesor, ponownie apelując o zdrowy rozsądek.

Jako tyleż intrygującą co i wstydliwą ciekawostkę eksperci podali informację, że w okresie wakacyjnym wzrasta liczba zarażeń "zagranicznymi" chorobami wenerycznymi.

- W Polsce stwierdzaliśmy rodzimy patogen WZW C o genotypie 1B. Pojawił się u nas genotyp 4. To genotyp egipski. W tym kraju 20 proc. społeczeństwa jest zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu C - informował Grzegorz Hudzik.

Z roku na rok, także za sprawą zagranicznych wojaży rodaków obserwujemy wzrost liczby nowo stwierdzonych przypadków zarażenia HIV. Wiemy skąd są przywożone, gdyż możemy sekwencjonować genotypy. Wcześniej zakażenia w 99 proc. były pochodzenia rodzimego. Potem pojawiły się zakażenia specyficznym genotypem ze wschodu - początkowo z Kaliningradu, Sankt Petersburga...

Grzegorz Hudzik pytany przez dociekliwych dziennikarzy o profilaktykę chorób wenerycznych, dostosowując się do nieco żartobliwego tonu jaki przybrała dyskusja, zalecał głównie szklankę zimnej wody lub kontakty seksualne pomiędzy partnerami o znanym statusie serologicznym, czyli wzajemnie wiernymi. Dodał, że prezerwatywa nie chroni w 100 proc. przed zakażeniami , ale "lepsze to niż nic".