Z respiratorem do domu – to była dobra decyzja

Autor: Jacek Janik • Źródło: Rynek Zdrowia08 czerwca 2021 07:45

Henryk Borek, którego 19 kwietnia wypisano ze Świętokrzyskiego Szpitala Tymczasowego na domową wentylację respiratorem, jest w doskonałej formie fizycznej i psychicznej.

Z respiratorem do domu – to była dobra decyzja
Henryk Borek, wypisany 19 kwietnia z respiratorem do domu czyje się dobrze, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Fot. WSZ Kielce
  • Po ponad 3 tygodniach pobytu w szpitalu tymczasowym, po ciężkim przechorowaniu COVID-19 pacjent został wypisany wraz respiratorem domowym
  • Opuszczając szpital pacjent wymagał 24 -godzinnej tlenoterapii oraz wentylacji respiratorem - dzisiaj respiratora używa tylko w nocy, w dzień oddycha samodzielnie, z niewielką suplementacją tlenu
  • Świętokrzyski Szpital Tymczasowy w poniedziałek opuści ostatni pacjent.

Przypomnijmy, że pacjent, po przechorowaniu Covid-19 wciąż cierpi na izolowaną niewydolność układu oddechowego. Gdy opuszczał szpital wymagał stałej, 24-godzinnej tlenoterapii oraz wentylacji respiratorem.

Respirator i… do domu

Decyzją opiekującego się nim dr n. med. Michała Domagały (specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, medycyny bólu i toksykologii klinicznej) pełniącego funkcję koordynatora intensywnej terapii w szpitalu tymczasowym, Pan Borek został wypisany do domu z respiratorem.

Wcześniej, pacjent przebywał przez ponad trzy tygodnie w szpitalu w Targach Kielce. Początkowo na oddziale zachowawczym, ale w trzeciej dobie, ze względu na pogarszający się stan zdrowia trafił na oddział intensywnej terapii. Wymagał intubacji i wentylacji mechanicznej respiratorem. Jego płuca w 80 procentach były zajęte przez zmiany covidowe.

Po trzech tygodniach intensywnego leczenia, stan kliniczny pacjenta poprawił się na tyle, że sam zaczął spożywać posiłki i wstawać z łóżka. Dalszy pobyt mężczyzny w szpitalu stal się bezcelowy. Stąd decyzja lekarza prowadzącego o zakończeniu hospitalizacji. Jednak z uwagi na izolowaną niewydolność układu oddechowego, pacjent został zakwalifikowany i włączony do programu wentylacji domowej. Było to możliwe również dzięki zaangażowaniu rodziny, która została przeszkolona i podjęła się opieki nad bliskim.

- Do tej pory programem wentylacji domowej byli objęci pacjenci z zupełnie innymi jednostkami chorobowymi, takimi jak przewlekła obturacyjna choroba płuc, astma albo schorzenia neurologiczne: stwardnienie zanikowe boczne, nużliwość mięśni - mówi dr Domagała.

- U dużej liczby pacjentów po przechorowaniu Covid-19 mamy pozostałość w postaci izolowanego uszkodzenia układu oddechowego, nie są w stanie sobie poradzić bez odpowiedniego wsparcia: u części jest to sama tlenoterapia, u innych tlenoterapia wraz z wentylacja nieinwazyjną lub inwazyjną - dodaje lekarz.

Terapia przynosi efekty

Obecnie pan Henryk, po ponad miesiącu pobytu w domu używa respiratora tylko w nocy. W dzień oddycha samodzielnie z niewielką suplementacją tlenu.

Dr Michał Domagała, który nadal opiekuje się Henrykiem Borkiem podkreśla, że zastosowana u niego terapia przynosi powoli efekty.

- Dzisiaj mężczyzna jest zdecydowanie bardziej samodzielny oddechowo, w lepszej formie fizycznej oraz psychicznej. Swobodnie porusza się po domu. Wychodzi także na zewnątrz, a nawet przyjął u siebie pierwszych gości.

Tęskni za swobodną rozmową

Jakie korzyści płyną z tego, że pacjent przebywa w domu, a nie w szpitalu? Jak mówi dr Domagała, istotne jest przede wszystkim to, że śpi we własnym łóżku. Nie jest budzony alarmami z sąsiednich stanowisk na intensywnej terapii, przyjmowaniem nowych pacjentów, bo przecież OIT pracuje 24 godziny na dobę. Mężczyzna spożywa to, co mu przygotuje rodzina, a nie to co oferuje szpitalna stołówka. Do tego, co niezwykle istotne, nie jest narażony na zakażenie wysokoopornymi bakteriami szpitalnymi.

- Pan Borek jest cały czas pod opieką anestezjologa i pielęgniarki anestezjologicznej, którzy monitorują wszystko co związane jest z wentylacją pacjenta. Przyjeżdża do niego dwa razy w tygodniu również fizjoterapeuta, a rodzina systematycznie kontroluje jego parametry życiowe - mówi dr Michał Domagała.

Pan Henryk czyje się dobrze, choć bardzo tęskni za możliwością swobodnego mówienia. Na razie blokuje to rurka tracheostomijna, której jeszcze nie można usunąć.

- Z perspektywy pięciu tygodni, od kiedy pacjent został wypisany do domu, widzimy, że okres jego wentylacji respiratorem skrócił się z 24 do 10-12 godzin na dobę. Potrzebuje też mniej tlenu - początkowo było to 5 litrów na minutę a teraz to 2-3 litry. W pozostałym czasie wymaga wentylacji biernej. Nie jesteśmy jednak dzisiaj w stanie określić, kiedy i czy w ogóle, będzie można mu usunąć rurkę tracheostomijną - mówi dr Michał Domagała.

Ostatni pacjenci

Świętokrzyski Szpital Tymczasowy w Targach Kielce opuszczają ostatni pacjenci, którzy przeszli ciężko Covid-19 i mają za sobą tygodnie hospitalizacji. Są w podobnej sytuacji, jak przed pięcioma tygodniami pan Borek.

W środę szpital opuścił 63 letni pacjent, który jest na tlenoterapii nieinwazyjnej, wentyluje się maską. W jego przypadku płuca zniszczył nie tylko Covid-19, ale również choroba zawodowa - pylica, której nabawił się pracując długie lata w niekorzystnych warunkach na odlewni. Jest po resekcji fragmentu płuca.

Ostatnim pacjentem, który opuści kielecką placówkę tymczasową w poniedziałek, 31 maja jest 74-letni mężczyzna z Kielc, który wymaga respiratora inwazyjnego, ma założoną rurkę tracheostomijną. Zostanie przetransportowany do ośrodka w Konstancinie.

- Znaleźliśmy dla niego miejsce w województwie mazowieckim, bo w świętokrzyskim się nie udało. Musi z tego skorzystać, ponieważ nie ma rodziny, która mogłaby go otoczyć opieką w miejscu zamieszkania - mówi dr Domagała. W innej sytuacji 74-latek mógłby skorzystać we własnym domu z tego samego programu wentylacji respiratorem.

***

W czasie dwóch miesięcy w Świętokrzyskim Szpitalu Tymczasowym było hospitalizowanych ponad 200 pacjentów. Wbrew wcześniejszym założeniom, nie były to tylko osoby z Covid-19. W placówce prowadzono interdyscyplinarne leczenie pacjentów w ciężkich stanach. W szpitalu były 104 łóżka, w tym 20 miejsc tzw. respiratorowych.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum