Wzrok Polaków mają ratować rogówki od czeskich zmarłych. Powinniśmy się cieszyć czy wstydzić?

Autor: Jacek Wykowski/Rynek Zdrowia • • 14 grudnia 2019 07:00

Czechy, podobnie jak wiele innych krajów na świecie, mają więcej rogówek niż chętnych do przeszczepów. Tymczasem w Polsce w kolejce do zabiegu czeka ok. 3 tys. osób. Południowi sąsiedzi chcą pomóc w jej skróceniu, oferując tkanki z ich kraju - ale czy o to nam chodzi? Sami rogówek pobieramy mało i - co ciekawe - nie wynika to z niechęci dawców i ich rodzin.

Wzrok Polaków mają ratować rogówki od czeskich zmarłych. Powinniśmy się cieszyć czy wstydzić?
W Polsce w kolejce do zabiegu przeszczepu rogówki czeka 3 tys. osób. Mimo 1100-1200 operacji rocznie, kolejka nie maleje. Fot. SUM

- Czesi zorientowali się, jak wygląda w Polsce sytuacja, jeśli chodzi o przeszczepy rogówek. A wygląda tak, że w kolejce do zabiegu czeka 3 tys. osób. Przeszczepiamy rocznie 1100-1200 rogówek, mimo to kolejka nie maleje. Takie statystyki plasują nas na ostatnim miejscu w UE w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców - mówi Rynkowi Zdrowia prof. Marek Rękas, szef Kliniki Okulistyki w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie i konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki.

- Czescy sprawcy całego "zamieszania" z pomysłem transferu rogówek monitorują praktycznie wszystkie ośrodki zajmujące się przeszczepami w Europie Środkowo-Wschodniej. To oni wysunęli taką propozycję, a są w szukaniu klientów bardzo dynamiczni, tym bardziej, że przestali napływać medyczni turyści z Polski operujący u nich zaćmę - zauważa z kolei prof. Edward Wylęgała, kierownik Kliniki Okulistyki w Okręgowym Szpitalu Kolejowym w Katowicach. 

To właśnie do niego sąsiedzi z południa zwrócili się z rogówkową ofertą. Profesor zaznacza jednak, że bardzo go taka możliwość... zaniepokoiła. - Transplantologią rogówkową zajmuje się 30 lat, pomogłem zorganizować w Polsce pięć banków tkanek oka - nie po to przecież, żebyśmy teraz importowali rogówki z Czech. Moim zdaniem byłby to objaw desperacji, że 38-milionowy kraj nie może poradzić sobie z pozyskaniem rogówek we własnym zakresie i musi korzystać z pomocy niespełna 11-milionowego sąsiada - ocenia.

Czesi będą impulsem dobrej zmiany?
Jak tłumaczy prof. Rękas, przedstawiciele Národní Centrum Tkání a Buněk w Brnie zaproponowali przekazywanie rogówek za cenę zbliżoną do tej, którą płaci NFZ, czyli ok. 3400 zł. Prof. Wylęgała o opinię zapytał krajowego konsultanta, a ten poinformował Ministerstwo Zdrowia, zwracając się z czeskim pomysłem do wiceministra Miłkowskiego.

- Wiceszef resortu stwierdził, że do czasu poprawienia sytuacji w Polsce byłoby to dobre rozwiązanie. Z tego co wiem, on także prowadził rozmowy z czeskimi partnerami. Potem sprawa stanęła na październikowej Krajowej Radzie Transplantacyjnej, ale póki co nie mamy żadnych rekomendacji resortu. Czekamy - wyjaśnia prof. Rękas.

Specjalista ma nadzieję, że - podobnie jak w przypadku zaćmy - ta sytuacja stanie się motorem zmian w Polsce. Chodzi o szersze, systemowe rozwiązania. - Niezależnie jednak od tego, współpraca z Czechami z perspektywy polskich pacjentów byłaby korzystna już na obecnym etapie - mówi.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum