Wystarczy respektować przepisy ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym

Autor: Bożena Grotowicz/Rynek Zdrowia • • 05 lutego 2012 19:29

Spór o to, kto powinien organizować transport chorych po udarze mózgu lub zawale serca do specjalistycznej placówki, budzi na Podlasiu coraz większe emocje. Dyrektor SP ZOZ w Bielsku Podlaskim, Bożena Grotowicz w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl przyznaje, że rozwiązanie jest proste: wystarczy dostosować się do przepisów ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, i wozić pacjentów z zawałem i udarem, tam gdzie wskazuje prawo - na oddział kardiologii inwazyjnej lub neurologię.

Problem nie jest nowy. Od wielu lat pogotowie ratunkowe na naszym terenie woziło, i wozi chorych z udarem mózgu i zawałem na  oddziały SOR zamiast do specjalistycznych placówek. Konflikt w ostatnim okresie zaostrzył się, ponieważ szpital, którym kieruję, nie chce się godzić na przyjmowanie pacjentów z ewidentnym rozpoznaniem zawału lub udaru, gdyż to wydłuża czas niezbędny na udzielenie takiemu choremu odpowiedniej pomocy medycznej.

Nasz szpital nie ma ani oddziału kardiologii inwazyjnej ani neurologicznego, które są w stanie odpowiednio zaopatrzyć pacjentów o których mowa, zgodnie ze standardami, tzn. w tak zwanej złotej godzinie.

Ponieważ system Państwowego Ratownictwa Medycznego został stworzony po to, by chorzy trafiali, jak najszybciej tam, gdzie zostanie im udzielona najlepsza pomoc, zaczęliśmy walczyć o to, żeby pacjenci udarowi i zawałowi niepotrzebnie nie umierali, a tak się zdarzało.

Art. 45. Ustawy o ratownictwie medycznym, mówi jasno, że pacjent wymagający specjalistycznego leczenia powinien być wieziony od razu do specjalistycznego ośrodka, żeby jak najszybciej móc włączyć odpowiednie leczenie. Tak stanowią standardy, a także wytyczne konsultantów z zakresu neurologii. My nic nowego w tej kwestii nie wymyślamy.

Problem dotyczy zresztą nie tylko naszego szpitala ale też innych placówek w województwie. Brak respektowania przepisów przez pogotowie ratunkowe doprowadził do takiej sytuacji, że pacjent z udarem został pozbawiony możliwości leczenia trombolitycznego.

Chory trafił na nasz SOR. Wykonana przez naszych lekarzy tomografia mózgu potwierdziła wstępne rozpoznanie, które już na wejściu postawili lekarze SOR-u. Chory miał udar.

Badanie wykazało rozległy krwiak i obszary niedokrwienne w mózgu. Własnym transportem przewieźliśmy go do specjalistycznego szpitala w Białymstoku, jednak na trombolizę było już za późno…

Gdyby pogotowie ratunkowe od razu zawiozło pacjenta do specjalistycznego ośrodka chory miałby znacznie większe szanse. Dlatego zdecydowaliśmy się oddać sprawę do zbadania prokuraturze.

Bardzo jednoznaczne stanowisko w tej kwestii prezentuje też NFZ, a to w końcu on jest płatnikiem. Dwa lata temu była przeprowadzana w całym kraju celowana kontrola pogotowia ratunkowego, pod kontem transportu pacjentów. Niestety kontrola wykazała szereg nieprawidłowości w tym zakresie.
W samym naszym województwie jest ok. 30 postępowań prokuratorskich z doniesienia NFZ, odnośnie takich przypadków, kiedy to pacjent z udarem albo zawałem zamiast zostać przewieziony do specjalistycznego ośrodka był wożony miedzy szpitalami albo przetransportowany do szpitala, który nie ma uprawnień do leczenia takiego schorzenia. Nasza sprawa jest więc kolejną, a nie jedyną.

Tymczasem rozwiązanie jest bardzo proste. Służby wojewody odpowiedzialne za państwowy system ratownictwa medycznego i konsultant ds. ratownictwa medycznego powinni wreszcie zająć bardzo jednoznaczne stanowisko w odniesieniu do tych dwóch grup pacjentów i nakazać pogotowiu transportowanie chorych, tam gdzie powinni oni być wożeni czyli albo na kardiologię inwazyjną albo na neurologię. I to sprawę rozwiąże.

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum