Wyjęli drut z serca 5-latka. "Taki przypadek trafia się raz na milion"

Autor: oprac. IB • Źródło: Gazeta Wyborcza, Rynek Zdrowia26 sierpnia 2022 09:00

Kawałek drutu z ogrodzenia trafił w serce 5-letniego chłopca. Z zadaniem jego wyjęcia lekarze z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi poradzili sobie bez problemu, ale - jak podkreślają - obrażenia w takich okolicznościach mogą przytrafić się raz na milion przypadków - informuje Gazeta Wyborcza.

Wyjęli drut z serca 5-latka. "Taki przypadek trafia się raz na milion"
Obrażenia w takich okolicznościach mogą przytrafić się raz na milion przypadków Fot. Shutterstock
  • Kawałek drutu z ogrodzenia trafił w serce 5-letniego chłopca. Z zadaniem jego wyjęcia lekarze z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi poradzili sobie bez problemu, nie ukrywają jednak, że obrażenia w takich okolicznościach mogą przytrafić się raz na milion przypadków
  • Drut był prawdopodobnie kawałkiem siatki ogrodzeniowej, na którą najechała kosiarką matka chłopca. Dziecko znajdowało się w pobliżu
  • Drut nie zniszczył na szczęście tętnicy, aorty ani zastawki. Chłopiec czuje się dobrze i za kilka dni wróci do domu - informują lekarze

Badania wykazały, że w organizmie znajduje się ciało obce

Jak pisze "Gazeta Wyborcza", 18 sierpnia w Łodzi matka chłopca kosiła trawę kosiarką. Gdy dziecko znajdowało się kilka metrów od niej, kosiarka trafiła na kamień, a chłopiec zaczął płakać. Okazało się, że ma niewielkie otarcie z lewej strony w okolicach żeber. Kobieta nakleiła na nie plaster.

Następnie stan chłopca nagle się pogorszył. Zaczął wymiotować i tracić przytomność. Dziecko zostało przetransportowane śmigłowcem LPR do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki, a badania wykazały, że w organizmie znajduje się ciało obce. Z serca 5-latka lekarze wyjęli drut o długości 5-6 centymetrów - prawdopodobnie pozostałość siatki ogrodzeniowej, na którą najechała kosiarka.

"Drut wystrzelił jak pocisk"

Jak wyjaśnił na antenie TVN24 cytowany przez "Gazetę Wyborczą" Marek Kopala, kierownik Kliniki Kardiochirurgii w ICZMP, drut wystrzelił jak pocisk i jak grot strzały przebił lewą komorę serca w dwóch miejscach, na wylot i oparł się na przeponie. Na szczęście nie wbił się pod dużym kątem i nie zrobił dużych otworów. 

Specjalista dodał, że z jednej strony mięsień się obkurczył, a z drugiej wokół drutu zgromadził się skrzep, który był "korkiem" blokującym wypływ krwi do worka osierdziowego.

"Przypadek jeden na milion"

Kardiochirurg ocenił, że operacja była rutynowa - drut nie zniszczył tętnicy, aorty ani zastawki. Chłopiec czuje się dobrze i za kilka dni wróci do domu.

- Przypadek jeden na miliardy, wręcz kuriozum - podsumował Marek Kopala w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".



 

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum