Wstrząsający reportaż "Piżamki". Pilna kontrola Ministerstwa Zdrowia i Rzecznika Praw Pacjenta

Autor: oprac. IB • Źródło: Onet, Rynek Zdrowia23 lipca 2021 13:45

Ministerstwo Zdrowia w trybie pilnym skieruje dwie kontrole do Szpitala Mazowieckiego w Garwolinie. Chodzi o metody stosowane przez personel wobec nieletnich pacjentów oddziału leczenia nerwic.

Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, zapowiedział kontrolę w szpitalu. Foto: Shutterstock
  • Resort zdrowia zapowiedział wysłanie w trybie pilnym do Szpitala Mazowieckiego w Garwolinie dwóch kontroli: konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży oraz Rzecznika Praw Pacjenta
  • To reakcja na reportaż Onetu pt. "Piżamki" o sytuacji młodych pacjentów leczonych tam na oddziale terapii nerwic
  • Dr Agnieszka Dąbrowska, warszawska psychiatra dziecięca, ocenia, że stosowane na oddziale "piżamki” i „wierszyki” przypominają tortury
  • "Poważna sprawa, wymagająca analizy, ale i szybkiego działania. Zespół specjalistów @RzeczPacjenta jest w drodze do ośrodka w Garwolinie. O wnioskach będziemy informować" napisał RPP na Twitterze

Jak informuje Onet.pl, resort zdrowia zapowiedział wysłanie w trybie pilnym do Szpitala Mazowieckiego w Garwolinie dwóch kontroli: konsultanta krajowego w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży oraz Rzecznika Praw Pacjenta.

Pasiasta piżamka ma być przestrogą dla innych

To reakcja na reportaż Janusz Schwertnera, dziennikarza Onetu, pt. "Piżamki"  o sytuacji młodych pacjentów leczonych na oddziale terapii nerwic w Garwolinie. Trafiają tam dzieci i młodzież zmagająca się z problemami psychicznymi, m.in. depresją czy zaburzeniami osobowości. Autor opisuje w nim bulwersujące metody stosowane wobec chorych przez personel.

Pisze m.in. jak traktowane są dzieci, gdy personel wykryje na ich ciele samookaleczenia. Pielęgniarki odbierają im wszystkie ubrania i zostawiają je w samej bieliźnie. Mają prawo chodzić i spać tylko w pasiastej piżamce, co ma być widoczną przestrogą dla innych podopiecznych.

Trzeba "zdać" zadaną lekturę. Nie wolno wychodzić na zewnątrz, ani chodzić do szkoły

Jak wskazuje autor, upokorzenie jest tylko jednym elementem kary. Drugi polega na psychicznym znęcaniu się nad dzieckiem. Pacjent w piżamce otrzymuje grubą książkę. Trzeba ją nie tylko przeczytać, ale także relacjonować jej treść, rozdział po rozdziale, ze szczegółami, w rozmowie z terapeutą. Kara obowiązuje tak długo, aż pacjent zdoła przyswoić całą fabułę.

Dla dzieci cierpiących na depresję i inne choroby, zmagających się z myślami samobójczymi i przyjmujących silne leki, czytanie grubych, wymagających książek jest męczarnią, ale dopóki dziecko nie "zda" lektury, po oddziale chodzi tylko w piżamce.

W tym czasie nie ma także prawa opuszczać szpitala. Personel zakazuje wychodzenia z innymi dziećmi na plac zabaw czy choćby na krótki spacer. Nie wolno też chodzić na lekcje w przyszpitalnej szkole, dlatego powstają zaległości, które trzeba nadrabiać.

"Piżamki” i „wierszyki” przypominają tortury. RPP: to poważna sprawa

Dr Agnieszka Dąbrowska, warszawska psychiatra dziecięca, ocenia, że "piżamki” i „wierszyki” przypominają tortury. Jej zdaniem dziecko wychodzi stamtąd z dwoma przeświadczeniami: aby jak najdalej trzymać się od psychiatrów i psychologów i nigdy więcej nie przyznać się do złego nastoju albo myśli samobójczych. I jakoś radzić sobie samemu.

Do sprawy odniósł się także Rzecznik Praw Pacjenta.

"Poważna sprawa, wymagająca analizy, ale i szybkiego działania. Zespół specjalistów @RzeczPacjenta jest w drodze do ośrodka w Garwolinie. O wnioskach będziemy informować. Dziękujemy @SchwertnerPL za nieocenione wsparcie w walce o lepszą opiekę psychiatryczną dzieci i młodzieży" - czytamy w jego wpisie na Twitterze.

Stan polskiej psychiatrii dziecięcej był już przedmiotem wielu publikacji. Najnowsze dane także nie są optymistyczne:  w 2020 r. skutecznie na swoje życie targnęło się 116 osób poniżej 18. roku życia. Najmłodsze dziecko, które popełniło samobójstwo, miało osiem lat.

Liczba zamachów samobójczych wśród małoletnich w wieku 7 - 18 lat rośnie z roku na rok: z 730 w 2017 r. do 772 w 2018 r., a w I półroczu 2019 r. wyniosła już 485. W latach 2017 - 2019 (I półrocze) na łącznie 1987 zamachów samobójczych, 250 zakończyło się zgonem. W 585 przypadkach przyczyną zamachów samobójczych była choroba psychiczna, a w 374 przypadkach zaburzenia psychiczne - alarmowała NIK w raporcie opublikowanym we wrześniu 2020 r.

 

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum