gazetaprawna.pl/Rynek Zdrowia | 03-03-2019 11:58

Włochy: likwidacja szpitali psychiatrycznych była możliwa

Psychiatryczne placówki zamknięte to przeżytek. Leczenie pozaszpitalne jest o wiele efektywniejsze niż hospitalizacja - przekonuje w rozmowie z Dziennikiem Gazeta Prawna Silvana Galderisi, profesor psychiatrii i dyrektor Instytutu Psychiatrii na Uniwersytecie Kampanii.

Centrum Centrum Psychiatrii w Sosnowcu. Fot. Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego (zdjęcie ilustracyjne)

W jej ocenie pobyt w placówce zamkniętej nie przekłada się na polepszenie jakości niesionej pomocy, szczególnie gdy trwa on długi czas. Dlatego umieszczenie w szpitalu pacjenta z zaburzeniami psychicznymi powinno być ostatecznością, w chwili kryzysu. Później - dość szybko - taka osoba powinna wrócić do naturalnego otoczenia.

Leczenie pozaszpitalne jest o wiele efektywniejsze niż hospitalizacja - podkreśla prof. Galderisi i dodaje, że we Włoszech już praktycznie nie ma szpitali psychiatrycznych. - Ale muszę uczciwie przyznać, że nie był to proces łatwy do przeprowadzenia. Został zapoczątkowany w 1979 r. i trwał ponad 20 lat. Dopiero wtedy zostali wypisani wszyscy pacjenci - informuje.

Wygaszanie szpitali psychiatrycznych trwało długo. Problem polegał na tym, że wielu pacjentów było już w bardzo podeszłym wieku i nie miało ani rodzin, ani krewnych. - Bardzo trudno było im wrócić do normalnego życia, musieliśmy więc zbudować dla nich system, który zapewniały szpitale. Zagwarantowanie opieki medycznej i pielęgniarskiej w nowych domach było bardzo trudne. Co więcej, pacjenci musieli mieć możliwość - w razie zaostrzenia choroby - powrotu do szpitali.

Na uwagę DGP, że przecież zostały one zlikwidowane, Silvana Galderisi odpowiada, że z tego powodu uruchomiono w szpitalach ogólnych oddziały psychiatryczne. - Największym problemem były braki kadrowe, co spowodowało, że na początku cały ciężar opieki nad chorymi spadł na rodziny - wyjaśnia.

Czytaj: gazetaprawna.pl