Wirus z Wuhan będzie miał konsekwencje ekonomiczne
Władze Państwa Środka podjęły decyzję o tym, aby odciąć od świata zewnętrznego Wuhan - 11-milionowy ośrodek w środkowych Chinach. W tym samym dniu restrykcje objęły kolejne dwa miasta, przyległe do stolicy prowincji Hubei: Huanggang zamieszkane przez 7,5 mln osób oraz Ezhou z milionem mieszkańców.

Jak przekonuje Dziennik Gazeta Prawna, zdecydowane działania chińskich władz sprzyjają budowie zaufania Chińczyków, mocno nadszarpniętego podczas kryzysów związanych z epidemią SARS w latach 2002-2003. Przedstawiciele ówczesnej administracji nabrali wówczas wody w usta, a o zagrożeniu zaczęli informować, kiedy wirus już się rozprzestrzenił. Tym razem jest inaczej.
Z niepokojem jednak na rozwój epidemii patrzą ekonomiści. Im dłużej będzie trwała epidemia 2019-nCoV, tym większe będą straty. W trakcie epidemii wywołanej przez SARS (zespół ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej), która w latach 2002–2003 dotknęła ona prawie 8 tys. osób, według Banku Światowego SARS Chiny straciły pół punktu procentowego wzrostu gospodarczego w 2002 r. a jej koszt dla światowej gospodarki eksperci szacowali na 30–50 mld dol.
Zgodnie z szacunkami Banku Światowego epidemia poważniejsza niż SARS niesie ryzyko zmniejszenia globalnego PKB o 570 mld dol. (to mniej więcej tyle, ile wynosi PKB Polski - innymi słowy, to tak jakby cała aktywność gospodarcza nad Wisłą zamarła na rok), czyli mniej więcej o 0,7 proc. Jeśli natomiast przytrafiłoby się nam coś poważniejszego, koszty byłyby znacznie wyższe: światowe PKB skurczyłoby się nawet o 4,3 bln dol., czyli 5 proc. To tak, jakby z mapy świata na rok wymazać Niemcy lub Japonię.
Na razie eksperci uspokajają, że 2019-nCoV nie wydaje się tak zjadliwy jak jego kuzyni z rodziny koronawirusów wywołujący SARS czy MERS. Śmiertelność tego pierwszego wynosiła bowiem nieco ponad 9 proc., zaś w przypadku drugiego była znacznie wyższa (34 proc).
Więcej: serwisy.gazetaprawna.pl
ZOBACZ KOMENTARZE (0)