Większość Polaków z niedosłuchem wstydzi się tego zaburzenia

Autor: Katarzyna Lisowska/Rynek Zdrowia • • 05 maja 2017 05:43

Szacuje się, że niedosłuch dotyka już 16% mieszkańców Polski. W kolejnych latach problem ten będzie narastał. Jednak na noszenie aparatu słuchowego decyduje się jedynie co trzecia osoba cierpiąca na to zaburzenie. Nieleczone, prowadzi do wykluczenia z życia społecznego - ostrzegają specjaliści.

Większość Polaków z niedosłuchem wstydzi się tego zaburzenia
FOT. Shutterstock; zdjęcie ilustracyjne

Na hałas, który obecnie stanowi główny powód uszkodzeń słuchu - jesteśmy narażeni praktycznie wszędzie: w szkole, kinie, środkach lokomocji. Tzw. hałas środowiskowy to codzienność w życiu ponad 70% populacji. Z jego powodu od początku lat 80. aż trzykrotnie wzrosła liczba uszkodzeń słuchu. W Polsce kłopoty takie ma już 6 mln osób. U 900 tys. z nich uszkodzenie słuchu jest poważne.

- Wpływ na dynamicznie rosnący odsetek osób z niedosłuchem mają też zmiany demograficzne związane z rosnącą liczbą seniorów, choroby cywilizacyjne jak cukrzyca czy nadciśnienie, a także nadużywanie antybiotyków - wylicza prof. Andrzej Obrębowski z Katedry i Kliniki Foniatrii i Audiologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Główny winowajca
Dużym problemem jest też upowszechnienie słuchawek dousznych, co odpowiada za narastanie niedosłuchu u osób młodych. - Głównym winowajcą są wyposażone w nie urządzenia do odtwarzania muzyki. Problem ze słuchem u dzieci negatywnie odbija się na ich rozwoju, wynikach w nauce i komunikacji z otoczeniem - wyjaśnia profesor Obrębowski.

Specjaliści prognozują, że w niedalekiej przyszłości aparat słuchowy będzie wśród uczniów tak często spotykany jak okulary. Już dziś szacuje się, że problem niedosłuchu dotyczy w kraju ok. 20% dzieci i młodzieży.

Od 2002 r. realizowany jest program powszechnych badań przesiewowych słuchu u noworodków. Dzięki niemu już w pierwszych dniach życia można potwierdzić bądź wykluczyć uszkodzenie słuchu u dziecka i zacząć odpowiednią terapię. Jak przyznaje Grażyna Greczka z Biura Koordynatora Badań Przesiewowych Słuchu u Noworodków, w Polsce 9% noworodków ma nieprawidłowy wynik badań słuchu.

- To, że dziecko urodziło się z prawidłowo funkcjonującym słuchem, nie jest gwarancją, że w późniejszym okresie nie wystąpi niedosłuch. W przypadku 3,5% noworodków istnieje bowiem ryzyko pogorszenia słuchu w związku z niską masą urodzeniową czy wdrażanym leczeniem - mówi.

Grażyna Greczka zaznacza, że w przypadku niedosłuchu noworodków tylko wdrożenie leczenia do 6. miesiącach życia daje szansę na właściwy rozwój zarówno słuchu, jak i mowy. Prof. Obrębowski wskazuje, że jeśli ten termin nie zostanie zachowany, rzadko zdarza się, żeby potem dziecko samo zaczęło normalnie funkcjonować. Czasem potrzebne jest mu wszczepienie implantu ślimakowego.

Diagnostyka - sporo do poprawienia
- O ile w przypadku noworodków wyławianie niedosłuchu w kraju idzie nam całkiem nieźle, to gorzej wygląda to w przypadku starszych dzieci - przyznaje Joanna Bugaj, prezes Polskiego Stowarzyszenia Protetyków Słuchu i dodaje, że większość problemów ze słuchem u dzieci wynika ze stylu życia, przebytych chorób i doznanych urazów.

Obecnie sprawdzanie słuchu u dzieci starszych odbywa się dopiero w trakcie bilansu 6-latka. - Zazwyczaj pediatra z powodu braku odpowiednich narzędzi sprawdza to metodą szeptu, która nie daje skutecznego rozpoznania co do prawidłowości pracy narządu słuchu. W mojej opinii należałoby w tym momencie włączyć np. badanie audiometryczne - komentuje Joanna Bugaj.

W przypadku niedosłuchu, tak jak i w wielu innych chorobach, wciąż borykamy się z opóźnionym procesem leczenia, co często przekłada się na jego skuteczność. Po aparaty słuchowe sięgają zazwyczaj osoby, które z powodu uszkodzenia słuchu przestają już sobie radzić w normalnym życiu. Często, gdy praktycznie już przestają rozumieć mowę.

- Powoli to się zmienia dzięki postępowi technologicznemu, który sprawił, że aparaty słuchowe stały się mniejsze, więc i mniej widoczne. Dzięki temu osoby je noszące nie czują się stygmatyzowane - przyznaje prof. Edward Hojan, członek Rady Instytutu Akustyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Nie jesteśmy świadomi zagrożenia
Ekspert podkreśla jednak, że zbyt późne założenie aparatu przy głębokim niedosłuchu nie musi przynieść oczekiwanej poprawy. Natomiast protezowanie na odpowiednio wczesnym etapie poprawia ogólne funkcjonowanie pacjentów w relacjach z bliskimi, w pracy, ma też olbrzymi wpływ na kondycję psychiczną. Jak zauważa prof. Hojan często nieleczonemu niedosłuchowi towarzyszy depresja.

- Największą grupę z niedosłuchem w kraju stanowią osoby w wieku powyżej 60 lat i odsetek ten wynosi ponad 70%. Problem dotyka co trzecią osobę po 60. roku życia, a po 70. - już co drugą - informuje prof. Obrębowski.

Dodaje: - Znaczący odsetek tych osób jednak przez długi czas nie jest świadomy tego faktu. Dzieje się tak, ponieważ niedosłuch nie boli. Słuch powoli, z roku na rok się osłabia i najczęściej jest tak, że osoba, która ma niedosłuch tego nie zauważa. Zauważają to bliscy, kiedy z taką wadą słuchu np. prosi o powtórzenie wypowiadanych słów.

Co w ramach refundacji
Specjaliści oceniają, że sytuacja osób z niedosłuchem na tle innych problemów zdrowotnych w Polsce jest całkiem dobra. - Osoby mające problem ze słuchem mogą liczyć na wsparcie NFZ przy zakupie aparatu słuchowego. Refundacja możliwa jest u osób, u których niedosłuch przekroczy wartość 40 decybeli, a w przypadku dzieci - 30 dB - wyjaśnia Joanna Bugaj.

Czytaj też: Po debacie Rynku Zdrowia: MZ o dostępie do aparatów słuchowych

- Od 2014 r. wszystkim pacjentom z obustronnym niedosłuchem przysługuje refundacja dwóch aparatów. Kwota refundacji na dwa aparaty dla osób dorosłych wynosi obecnie 1,4 tys. zł, dla dzieci 2 tys. zł. W przypadku dzieci refundacja przysługuje co 3 lata. Osoby ubezpieczone, powyżej 26. roku życia, o dopłatę na zakup zwykłego aparatu słuchowego mogą się ubiegać raz na pięć lat - przypomina prezes Bugaj.

Dodaje, że oczywiście podniesienie kwoty refundacji w 2014 r. ucieszyło pacjentów. Tym bardziej że rynkowe ceny aparatów wahają się od kilkuset złotych do ok. 10 tys. zł. Prezes Bugaj zwraca też uwagę, że 77% osób z niedosłuchem kupuje aparaty z dofinansowaniem, a pozostałe 23% finansuje je w całości z własnych środków.

Całkiem dobrze wygląda też dobór aparatu w ramach refundacji NFZ. - Dziś protetyk słuchu ma szeroką ofertę urządzeń umożliwiających najlepsze dopasowanie aparatu do potrzeb pacjenta. Są coraz doskonalsze, można je zaprogramować i dostosować do różnych sytuacji życiowych - zaznacza prezes PSPS.

Zadowoleni z jakości aparatów
W efekcie - jak przekonuje Joanna Bugaj, powołując się na badania EuroTrak Polska 2016 - 80% Polaków stosujących aparaty słuchowe jest z nich zadowolonych, zaś aż 96% twierdzi, że poprawiają one jakość ich życia (badanie zostało wykonane na próbie reprezentatywnej 15 344 osób na zlecenie EHIMA - Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Aparatów Słuchowych - red.).

Z drugiej strony badanie wskazuje, że tylko co trzecia osoba ankietowana z wadą słuchu korzysta z aparatu słuchowego. Powodem takiego stanu jest bagatelizowanie ubytków słuchu lub niechęć do ujawniania swojej wady. To przekłada się także na fakt, że od diagnozy niedosłuchu do zakupu aparatu słuchowego w kraju mija średnio 3 lata.

- Wciąż wstydzimy się przyznania do tego problemu, boimy się, że z jego powodu zostaniemy odrzuceni. To błąd. Trzeba pamiętać, że nieleczony niedosłuch ogranicza aktywność zawodową, u osób starszych powoduje wycofanie się z życia społecznego i rodzinnego, niesie poważne skutki psychiczne - komentuje Joanna Bugaj.

W jej opinii, aby zmienić tę sytuację potrzebne są akcje podnoszące poziom wiedzy na temat skali oraz skutków niedosłuchu. Polskie Stowarzyszenie Protetyków Słuchu od kilku lat prowadzi kampanię społeczną "Usłyszeć świat", której celem jest podnoszenie świadomości w tym obszarze (www.slyszymy.pl)

Bariera cenowa
Zdaniem specjalistów barierą przy zakupie aparatów słuchowych może być też ich cena. W przypadku dorosłych wymagany jest 30-procentowy udział własny w kosztach zakupu aparatu w ramach limitu, czyli do 1000 zł. Dodatkowo chory musi pokryć z własnej kieszeni różnicę pomiędzy wartością aparatu a kwotą limitu.

Dlatego dla wielu niedosłyszących tak istotna jest możliwość uzyskania dofinansowania z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Dotyczy to wyłącznie osób, które uzyskały refundację z NFZ, oraz posiadają orzeczenie o niepełnosprawności. Ostatnim warunkiem, który stawia PFRON, jest spełnienie kryterium dochodowego.

Czytaj też: Po debacie Rynku Zdrowia: MRPiPS o dofinansowaniu aparatów słuchowych przez PFRON

Specjaliści zwracają uwagę, że upowszechnienie niedosłuchu i rosnący popyt na protezy słuchu sprawiły, że na rynku pojawiło się sporo niesprawdzonych urządzeń, które sprzedają osoby niekompetentne. Ich stosowanie może nie tylko nie przynieść oczekiwanej poprawy, ale doprowadzić do pogorszenia stanu zdrowia, powodując uraz narządu słuchu.

Wszystkie wypowiedzi zanotowano podczas  debaty Rynku Zdrowia pt. „Niedosłuch w XXI wieku - problem cywilizacyjny i społeczny” (Warszawa, 25 kwietnia 2017 r.). Pełna relacja z debaty już w majowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 5/2017).

 

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum