Warszawskie Hospicjum dla Dzieci: pediatra pilnie poszukiwany

Autor: JJ/Rynek Zdrowia • • 20 kwietnia 2010 06:21

Fundacja Warszawskie Hospicjum dla Dzieci już od dłuższego czasu pilnie poszukuje lekarza pediatry. Na nic zdają się ogłoszenia w mediach czy współpraca z profesjonalną agencją szukającą pracowników. Lekarzy spod i spoza Warszawy nie jest w stanie skusić nawet służbowe mieszkanie. Taka sytuacja obrazuje także ogólny problem związany z brakiem pediatrów w naszym kraju.

– Połowa członków Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego jest na emeryturze, druga połowa ma średnią wieku powyżej pięćdziesiątego roku życia – mówi portalowi rynek zdrowia.pl prof. Alicja Chybicka, prezes PTP.

Luka pokoleniowa
– Powstała luka pokoleniowa, bo następców jest niewielu, a jeśli już się pojawiają, to są to lekarze bardzo młodzi – dodaje prof. Chybicka. – Sytuacja może poprawi się za kilka lat, kiedy do zawodu wejdą osoby, które wybrały rezydentury pediatrów, preferowane według nowych zasad, jako dziedziny deficytowe.

Słowa profesor Chybickiej w pełni potwierdza prezes Fundacji Warszawskie Hospicjum dla Dzieci, doktor Artur Januszaniec. Lekarzy pediatrów po prostu brakuje. Jego zdaniem, w szczególnej sytuacji jest aglomeracja warszawska.

– Już od kilku lat nie możemy znaleźć do pracy w hospicjum lekarza pediatry. Mamy też odpowiednie dla naszej działalności wymagania – szukamy doświadczonego pediatry – mówi Artur Januszaniec.

– Firma head hunterska, z którą współpracujemy już od przeszło pół roku, przeanalizowała rynek pracy w rejonie stolicy i okazało się, że niemal wszyscy pediatrzy z Warszawy mają prywatne praktyki i nie są zainteresowani pracą u nas. Podwarszawscy lekarze też nie wykazują zainteresowania pracą w naszym hospicjum – stwierdza prezes Januszaniec.

Problem nie tkwi w pieniądzach

Współpraca Fundacji z profesjonalną firmą wyszukującą pracowników niezupełnie zakończyła się fiaskiem. Co prawda jak do tej pory pediatry nie udało się znaleźć, ale w hospicjum podejmie pracę anestezjolog, który będzie na trzy tygodnie w miesiącu przyjeżdżał z Gdańska do Warszawy. Wakat na stanowisku pediatry pozostaje jednak nadal.

– Problem polega na tym, że w aglomeracja liczącej ponad 3 miliony mieszkańców, jest ogromna potrzeba otwarcia kolejnego hospicjum. Pieniądze na jego otwarcie mamy, potrzebny sprzęt także jest, pielęgniarki są, samochody mamy – jedyne co nam w tej chwili brakuje to lekarzy... – przyznaje Artur Januszaniec.

Fundacja potrzebuje obecnie trzech lekarzy pediatrów: – Jednego do funkcjonującego hospicjum, gdzie nasz lekarz ma już 65 lat i jest już na emeryturze, oraz dwóch do hospicjum, które chcemy otworzyć. Bez lekarzy, którzy koordynują wszelkie działania, nie ma mowy o otwarciu następnej placówki – mówi doktor Januszaniec.

Kto się interesuje medycyną paliatywną?
Zdaniem profesor Krystyny de Walden-Gałuszko, długoletniego konsultanta krajowego za zakresu medycyny paliatywnej, w tej dziedzinie mamy różnych specjalistów – anestezjologów, internistów, onkologów, psychiatrów, pracowników rehabilitacji, z których każdy ma prawo, i wielu robi specjalizację szczegółową w zakresie medycyny paliatywnej. Natomiast w przypadku pediatrów, którzy są wąską grupą zawodową, nie było nigdy dużego zainteresowania opieką paliatywną.

– Do tej pory, o ile mi wiadomo, wielkich problemów kadrowych z lekarzami w hospicjach nie było. Jednak należy wyraźnie rozdzielić hospicja dla dorosłych od dziecięcych – stwierdza prof. de Walden-Gałuszko. – W przypadku hospicjów dla dorosłych są braki specjalistów, ale nie ma się tu czemu dziwić, bo specjalizacja w zakresie opieki paliatywnej jest stosunkowo nowa. Stopniowo i konsekwentnie ich przybywa. Jeśli chodzi o dzieci był i jest problem. Na to nakłada się brak pediatrów w ogóle.

– Wyłonienie z tak specjalistycznej i wąskiej grupy zawodowej jeszcze takich lekarzy, którzy zajmą się medycyną paliatywną dzieci, będzie problemem trudnym do rozwiązania – podkreśla profesor.

Lepiej poza Warszawą
Prezes Januszaniec przyznaje, że pod względem kadrowym w innych regionach kraju jest dużo lepiej niż w stolicy jest. Realizując program, dzięki któremu otwierane są kolejne hospicja na terenie innych województw, Fundacja Warszawskie Hospicjum dla Dzieci nigdzie nie natrafia się na tak duże problemy kadrowe jak w Warszawie.

– Tym, którzy chcą utworzyć hospicjum oferujemy know how – dajemy pieniądze na utrzymanie etatów, oferujemy sprzęt i samochody. Przez dwa lata finansujemy takie hospicjum, gdzie warunkiem jest stworzenie przez założyciela właściwego stanu osobowego placówki, którego pracownicy szkoleni są przez nas. To udało się w Rzeszowie, Gdańsku, Opolu, Szczecinie, Krakowie, ostatnio w Katowicach – wylicza z dumą prezes Fundacji.

Okazuje się, że w nowo tworzonych placówkach udaje znaleźć się lekarza do niełatwej pracy w hospicjum. Inna sprawa, że po dwóch latach Fundacja już nie wnika w to, w jakim trybie pracują tam lekarze. W Warszawie standardem jest, że lekarz w swoich godzinach pracy jest wyłącznie do dyspozycji pacjentów hospicyjnych. To może stwarzać dodatkowe problemy i przeszkody.

Problemów kadrowych nie ma Hospicjum im. Św. Kaliksta I w Tychach. – Są chętni do pracy, tyle, że muszą zrobić specjalizację z opieki paliatywnej, która jest wymagana przy tego rodzaju zatrudnieniu – potwierdza Ilona Słomian, członek zarządu tyskiego hospicjum.

Specjalne kursy
Podobnie jest w Społecznym Towarzystwie Hospicjum Cordis w Mysłowicach. Kiedyś rzeczywiście problemy kadrowe z lekarzami były, szukano ich poprzez ogłoszenia, ale to na szczęście już przeszłość: – U nas wszyscy lekarze zostali przeszkoleni na specjalnych kursach w zakresie opieki nad dziećmi – mówi Beata Fularska, pielęgniarka oddziałowa mysłowickiego hospicjum.

– Warunkiem bezwzględnym pracy lekarza w hospicjum, który narzuca NFZ, jest ukończenie podstawowego, 40-godzinnego kursu w zakresie opieki paliatywnej. Po jego ukończeniu lekarz ma prawo pracować w hospicjum i ten warunek na ogół lekarze pracujący tam spełniają – mówi prof. Krystyna de Walden-Gałuszko.

Warszawskie Hospicjum dla Dzieci w dalszym ciągu poszukuje pediatrów. Oby jak najszybciej chętnych udało się znaleźć, bo potrzeby Warszawy w opiece hospicyjnej dla dzieci są ogromne.

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum