Warszawa: nie użyli defibrylatora, bo ratownik wiedział lepiej

Autor: tvn24.pl/Rynek Zdrowia • • 13 czerwca 2018 21:22

Warszawski basen pełen ludzi, temperatura plus 30 stopni, a na chodniku mężczyzna, który stracił przytomność. Pilnie potrzebował pomocy. Czemu nie użyto defibrylatora, który był na wyciągnięcie ręki?

Warszawa: nie użyli defibrylatora, bo kierownik wiedział lepiej. Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

TVN wyjaśnia powody. Aneta Iglantowicz, świadek zdarzenia, pobiegła do ratownika, żeby przyniósł defibrylator. Ten odparł, że wie, kiedy tego trzeba użyć i nie zezwolił na skorzystanie ze sprzętu. Ostatecznie ratowniczka z basenu rozpoczęła resuscytację ręczną, bez defibrylatora.

Dlaczego bez, skoro był na wyciągnięcie ręki? Kierownik ośrodka tłumaczy, że pacjent raz oddychał raz nie, więc bali się użyć urządzenia. - Użycie defibrylatora mogłoby mu zaszkodzić - twierdzi Grzegorz Walkiewicz, kierownik ośrodka sportu i rekreacji w dzielnicy Ochota.

Defibrylatorem nie można człowiekowi zaszkodzić, ponieważ jeżeli oddycha, to nie zadziała - wyjaśnia TVN i dodaje, że specjaliści nie mają wątpliwości, że basenowy defibrylator powinien zostać użyty. Po to tam jest. Kiedy nie ma kontaktu z pacjentem, to jest to już wystarczający powód, żeby użyć defibrylatora. Nie trzeba się zastanawiać czy ktoś oddycha, czy nie oddycha.

Kiedy wreszcie przyjechało pogotowie, ratownicy z karetki natychmiast użyli własnego defibrylatora, żeby mężczyźnie przywrócić pracę serca. Pacjent w ciężkim stanie trafił do szpitala.

Czytaj: www.tvn24.pl

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum