Warszawa: konferencja zwieńczyła 9. edycję Światowego Tygodnia Kontynencji

Autor: MAK/Rynek Zdrowia • • 24 czerwca 2019 17:43

Celem dziewiątej edycji Światowego Tygodnia Kontynencji (World Continence Week, WCW, 17-23 czerwca) była popularyzacja wiedzy na temat nietrzymania moczu, które m.in. w związku ze starzejącym się społeczeństwem, występuje coraz powszechniej, nadal uważane jest za temat wstydliwy.

Warszawa: konferencja zwieńczyła 9. edycję Światowego Tygodnia Kontynencji
Podczas kinferencji "NTM 2019 - jak współpracować, aby pomóc?", Warszawa, 24 czerwca 2019 r.; FOT. Materiały prasowe

Inkontynencja (nietrzymanie moczu, NTM) to jeden z bardziej rozpowszechnionych problemów zdrowotnych współczesnego świata. Według kryteriów WHO ma status choroby cywilizacyjnej. Choć brak jednoznacznych danych epidemiologicznych, przyjmuje się, że w krajach rozwiniętych problem NTM dotyczy przynajmniej 4-8 proc. społeczeństwa.

Także dane dotyczące statystyk nietrzymania moczu w Polsce są rozbieżne. Szacuje się, że problem dotyka około 2,5 mln osób, jednak prawdziwe liczby mogą być znacznie wyższe, gdyż intymny charakter schorzenia utrudnia zebranie rzetelnych danych.

Tegoroczne obchody WCW odbywały się pod hasłem "NTM 2019 - jak współpracować, aby pomóc?". Podczas towarzyszącej im konferencji (Warszawa, 24 czerwca 2019 r.) analizie poddane zostały między innymi: polityka państwa wobec osób z chorobami układu moczowo-płciowego i aktualne standardy leczenia NTM. Swoją inaugurację miał również raport „Pacjent z NTM w systemie opieki zdrowotnej 2019” (do pobrania na stronie www.ntm.pl). Jak co roku we wszystkie aktywności związane z WCW włączyło się Stowarzyszenie Osób z NTM "UroConti".

Mimo licznych kampanii prowadzonych przez "UroConti", nietrzymanie moczu ciągle traktowane jest przez wielu pacjentów jako „wstydliwa dolegliwość” lub „oznaka starości”, z którą nie można nic zrobić. Tymczasem NTM to poważne schorzenie, które znacząco wpływa na jakość życia chorych, ogranicza ich aktywność zawodową i życie towarzyskie, może prowadzić do całkowitej izolacji ze społeczeństwa, w skrajnych przypadkach do depresji a nawet do prób samobójczych. Można i trzeba je leczyć!

- Schorzenia związane z kontrolą pęcherza czy oddawaniem moczu nadal, niestety, determinuje bariera źle pojętego wstydu, czy zakłopotania - mówi - opowiada Anna Sarbak, prezes Stowarzyszenia „UroConti”.

- Statystyki są w tej kwestii zatrważające. Mamy XXI wiek, tymczasem po poradę lekarską nadal udaje się tylko 1/3 pacjentów, a dwie trzecie z nich zgłasza się do specjalisty dopiero po ponad dwóch latach od wystąpienia pierwszych objawów choroby! Ryzykują życie rodzinne i zawodowe, bo wstydzą się opowiedzieć o swoich problemach lekarzowi - zaznacza Anna Sarbak.

W rok 2019 członkowie Stowarzyszenia "UroConti" weszli ze względnym optymizmem, bo po ośmiu latach starań udało im się doprowadzić do sytuacji, w której w katalogu świadczeń gwarantowanych w zakresie leczenia szpitalnego umieszczona została procedura neuromodulacji krzyżowej dla pacjentów cierpiących na ciężkie postacie NTM.

- Tu niestety kończą się dobre wiadomości. Nadal nie zmieniła się bowiem sytuacja pacjentów z zespołem pęcherza nadreaktywnego (OAB), którzy na uruchomienie II linii leczenia farmakologicznego czekają od 5 lat. Według danych World Federation of Incontinence Patients (WFIP) większość krajów UE, nie tylko tych bogatych, ale nawet ościennych, jak Czechy, Węgry, Słowacja refunduje nie tylko pierwszą linię leczenia (4-6 leków), ale także drugą - przypomina Anna Sarbak.

- W Polsce w ramach refundacji pierwszej linii dostępne są dwie substancje, a dostępu do drugiej linii nie ma wcale. Kończy się więc tak, że albo pacjenci finansują leczenie z własnych środków, albo nie leczą się w ogóle - podsumowuje prezes "UroConti".

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum