Warszawa: Ukrainka dwie godziny tłumaczyła, dlaczego wzywa pogotowie?

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 15 maja 2017 11:09

Margarita Zhovta, mieszkanka warszawskiej Woli przez dwie godziny próbowała wytłumaczyć dyspozytorom pogotowia, że naprawdę źle się czuję. Karetka przyjechała dopiero po telefonie ochroniarza z bloku. Tego samego dnia kobieta przeszła operację - informuje Gazeta Wyborcza.

Warszawa: Ukrainka dwie godziny tłumaczyła, dlaczego wzywa pogotowie?
FOT. Arch. RZ; zdjęcie ilustracyjne

21-latka pochodzi Kijowa. Do Warszawy przyjechała cztery lata temu na studia. Ma kartę czasowego pobytu, którą musi przedłużać średnio co półtora roku. Dokument daje jej możliwość studiowania i mieszkania w Polsce, nie obejmuje jednak ubezpieczenia zdrowotnego.

Do zdarzenia doszło 18 marca. Rano Ukrainka obudziła się z bólem w okolicy serca. W ciągu dnia dolegliwości nie mijały. Czuła się coraz gorzej. Bardzo bolał ją brzuch. Około godz. 14.30 po raz pierwszy zadzwoniła na numer 112.

Jak wyjaśnia, w trakcie rozmowy proszoną ją o numer PESEL, którego, jako obcokrajowiec, nie posiada. Na pogotowie dzwoniła kilkakrotnie, w czasie jednej z rozmów usłyszała, żeby zdecydowała się, co ją boli i wtedy zadzwoniła.

Z opisem zdarzenia nie zgadza się Elżbieta Weinzieher, koordynatorka zespołów ratownictwa medycznego Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego Meditrans. Twierdzi, że dyspozytorzy nie pytają ani o PESEL, ani o ubezpieczenie. Interesuje ich tylko wywiad medyczny. Podkreśla też, że istnieje możliwość ponownego odsłuchania takiej rozmowy, ale to może potrwać.

Po Ukrainkę przyjechało pogotowie dopiero po telefonie ochroniarza z bloku. Karetka zawiozła chorą do Szpitala na Solcu. Tego samego dnia przeszła operacyjne usunięcie pękniętego jajnika.

Więcej: wyborcza.pl

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum