WPZ odchodzi z PZ: walka o realizację własnego programu czy może ambicje "na szczycie"?

Autor: Daniel Mieczkowski/Rynek Zdrowia • • 07 marca 2011 18:36

Bożena Janicka, prezes Wielkopolskiego Porozumienia Zielonogórskiego podkreśla, że o rozłamie zdecydowało lokalne środowisko medyczne, niezadowolone z kierunku, w jakim poszły działania zarządu. Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie (PZ) przekonuje, że na decyzji WPZ zaważyły indywidualne ambicje prezes Bożeny Janickiej, która jeszcze w maju ub. r. kierowała całą organizacją.

WPZ odchodzi z PZ: walka o realizację własnego programu czy może ambicje "na szczycie"?
6 marca, podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Delegatów, największy ze związków Federacji PZ, Wielkopolskie Porozumienie Zielonogórskie, podjął decyzję o rezygnacji z przynależności do Federacji. W komunikacie prasowym WPZ wyjaśnia, że wyjście z Federacji było nieuchronne.

Negocjacje z MZ i NFZ kością niezgody

– Chodzi głównie o sprawy negocjacji i rozmów prowadzonych przez zarząd Porozumienia Zielonogórskiego z Ministerstwem Zdrowia i NFZ pod koniec ub. r. – tłumaczy w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl Bożena Janicka. Jak podkreśla wielkopolskie środowisko medyczne przekazało swoje uwagi i oczekiwania odnośnie tych negocjacji. Grudniowe rozmowy, zdaniem Janickiej, skupiały się jednak na sprawach finansowych, a dla Wielkopolski najważniejsze jest rozwiązanie spraw organizacji i bezpieczeństwa pracy lekarzy, czy ograniczenie biurokracji.

– Po rozmowach zarządu PZ z Ministerstwem Zdrowia i NFZ wcale nie zniknęły problemy z zawarciem kontraktów w wielu województwach – zauważa Bożena Janicka.

Według niej nadchodzą obecnie kolejne wyzwania dla organizacji związkowych, takie jak procedowanie ustawy związanej z informatyzacją ochrony zdrowia, rządowy pakiet ustaw zdrowotnych, czy rozmowy na temat ustawy koszykowej. 

– Jesteśmy zaniepokojeni brakiem rozmów na temat ustaw i rozporządzeń dotyczących zmian w organizacji ochrony zdrowia – mówi nam Janicka.

Przekonuje, że Federacja Porozumienie Zielonogórskie nie reprezentuje obecnie stanowiska Wielkopolski, nie zajmuje się problemami sygnalizowanymi przez jej środowisko medyczne, dlatego WPZ chce mówić odrębnym głosem, zgodnym ze strategią opracowaną w 2006 r.

Różna ocena relacji z resortem
Bożena Janicka zarzuca obecnemu zarządowi Federacji Porozumienie Zielonogórskie, że podczas grudniowych negocjacji zerwane zostały wszelkie partnerskie relacje z MZ i NFZ, a miejsce merytorycznych negocjacji zajęło zastraszanie. Jej zdaniem konsekwencją takiej polityki są retorsje ze strony MZ – medialne ataki, a ze strony NFZ – złośliwe kontrole i kary, przed którymi Federacja nie umie się bronić, nie broni zatem swoich członków.

– Nie ma większych kontroli ani kar ze strony NFZ. Są takie jak zwykle – twierdzi Jacek Krajewski. Dodaje, że PZ cały czas współdziała z Ministerstwem Zdrowia w zespole ds. zmian w organizacji podstawowej opieki zdrowotnej.
– Jesteśmy stale obecni w negocjacjach, zresztą do tego zespołu Federacja została zaproszona przez minister Ewę Kopacz, więc nie jest prawdą, że stosunki z resortem się popsuły – przekonuje prezes Federacji.

Także Włodzimierz Bołtruczuk prezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców zrzeszonego w Porozumieniu Zielongórskim uważa, że zarzuty prezes Janickiej wobec zarządu Federacji są chybione.

– Sądzę, że wynik negocjacji prowadzonych pod koniec ub. r. z NFZ i z Ministerstwem Zdrowia był dla lekarzy satysfakcjonujący – dodaje Bołtruczuk.

Przypomina, że lekarze rodzinni uzyskali między innymi zapewnienie premiera, zwiększenia nakładów na POZ w miarę możliwości budżetowych, najpóźniej na początku 2012 r. Poza tym opresyjne wobec lekarzy zapisy umieszczone w zarządzeniach prezesa NFZ, dotyczące zwiększenia obowiązków sprawozdawczych, zostały wycofane.

– Wydaje mi się, że partnerskie rozmowy z minister Ewą Kopacz i z premierem Donaldem Tuskiem doprowadziły do zażegnania kryzysu, dzięki czemu możemy teraz spokojnie pracować – ocenia Włodzimierz Bołtruczuk. Dodaje, że jeżeli chodzi o kontrole prowadzone przez NFZ to zawsze były i nie nasiliły się w ostatnim czasie.

Według niego można dyskutować o sposobie przeprowadzania kontroli przez Fundusz i sposobie traktowania świadczeniodawców. Przekonuje, że nie należy narzekać na NFZ, ale interweniować jeżeli coś w trakcie kontroli zostało przeprowadzone w sposób nieuzasadniony. Przypomina też o istnieniu instancji odwoławczych.

– Jeżeli Pani prezes Janicka postrzega działania NFZ jako opresyjne, to znaczy, że nie potrafi działać na tyle skutecznie, żeby takiego traktowania świdczeniodawców nie było – twierdzi Włodzimierz Bołtruczuk.

Jacek Krajewski przypomina natomiast, że  prezes WPZ  uczestniczyła w spotkaniach zarządu w czasie negocjacji w grudniu 2010 r. i nie artykułowała wówczas poważnych obiekcji. Jest zdania, że zarzuty wysuwane przez Bożenę Janicką są tylko szukaniem sztucznych argumentów, które mają tłumaczyć odejście z organizacji.

Indywidualne ambicje?
Przez wypowiedzi członków zarządu Federacji Porozumienie Zielonogórkskie przebija się pogląd, że na decyzjach WPZ zaciążyły indywidualne ambicje prezes Bożeny Janickiej.  Jacek Krajewski mówi wprost:

– Moim zdaniem Wielkoposkie Porozumienie Zielonogórskie odłączyło się ze względów ambicjonalnych pani prezes, która była uprzednio prezesem Federacji i musiała ustąpić ze względu na złe zarządzanie organizacją. Według niego pani prezes przekonała zarząd swojego związku do tego, że należy odejść z Federcji, ponieważ nie mogła się pogodzić z tą sytuacją.

Przypomnijmy, że zgodnie z oficjalnym komunikatem PZ z maja 2010 r. Bożena Janicka, złożyła rezygnację z pełnionej funkcji z przyczyn zdrowotnych.

– W zeszłym roku, w maju zrezygnowałam z fotela prezesa Federacji z powodów zdrowotnych. Była to moja autonomiczna decyzja – mówi nam Bożena Janicka. – Nie zamierzam być prezesem Federacji Porozumienie Zielonogórskie – dodaje. Przekonuje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl, że nie podważa roli zarządu Federacji, a wystąpienie z organizacji oddziału wielkopolskiego to głos lokalnego środowiska medycznego. – Nie można tu mówić o moich osobistych ambicjach – podkreśla.

Adam Tomczyk, prezes Opolskiego Oddziału Porozumienia Zielonogórskiego jest zdania, że po tym, jak rok temu Bożena Janicka straciła stanowisko prezesa Federacji, robiła wiele, żeby Wielkopolskę z Federacji wyprowadzić.

– Przed walnym zgromadzeniem w województwie wielkopolskim osobiście razem z prezesem Krajewskim byłem w Poznaniu na spotkaniu z lekarzami, jednak atmosfera wskazywała na to, że wyjście Wielkopolski z Federacji jest bardzo prawdopodobne – mówi nam Tomczyk.

Według Krzysztofa Radkiewicza, wiceprezesa PZ, już pod koniec ub. r., kiedy zarząd Federacji spotykał się z premierem i z minister zdrowia, prezes Janicka nie działała profederacyjnie i dbała tylko o swoją pozycję.

– 21 grudnia byliśmy na spotkaniu z premierem, które zapoczątkowało możliwość zmiany zarządzenia prezesa NFZ, narzucającego między innymi dodatkowe obowiązki sprawozdawcze na lekarzy POZ. Tymczasem tego samego dnia pani Janicka udzieliła wywiadu, sugerując, że w Federacji istnieje rozłam – mówi nam Radkiewicz.

Nie weszli na walne
Zdaniem Krzysztof Radkiewicza z powodu ambicji osobistych prezes Janickiej osłabiana został wielkopolska organizacja związkowa.

– Szkoda mi ludzi, którzy nie mieli możliwości zapoznania się z oglądem sytuacji od strony zarządu Porozumienia, ponieważ żaden przedstawiciel Federacji nie został zaproszony na walne zgromadzenie delegatów w Wielkopolsce – ocenia Radkiewicz. Uważa też, że wielkopolscy lekarze mogli zapoznać się jedynie z mniej lub bardziej zmanipulowanym obrazem sytuacji przedstawionym przez prezes Bożenę Janicką.

– Zarząd Federacji prosił o możliwość uczestniczenia w walnym zgromadzeniu delegatów w Wielkopolsce. Zresztą jest taki zwyczaj, że w walnym zgromadzeniu wojewodzkim uczestniczy zarząd Federacji, aby członkowie mogli uzyskać pełną informację o sytuacji ogólnopolskiej – dodaje Adam Tomczyk. Z jego relacji wynika, że do zarządu przyszło jedynie oficjalne pismo, iż nikt z kierownictwa Federacji nie powinien się pojawić na walnym zgromadzeniu delegatów związku w Wielkopolsce.

Według Bożeny Janickiej związek z reguły załatwia swoje sprawy na poziomie województwa, jednak przyznaje ona, że dotychczas zwyczajowo na każdym z walnych zgromadzeń delegatów byli przedstawiciele zarządu Federacji.

– W tym roku z racji nadzwyczajności zgromadzenia i w obliczu rozmowy z prezesem Krajewskim( 28 listopada 2010 r.) środowisko medyczne wielkopolski chciało samo zastanowić się nad dalszymi krokami, które trzeba podjąć – przekonuje Bożena Janicka.  Dodaje, że informacja o tym, że odbędzie się takie nadzwyczajne zgromadzenie, została przekazana do zarządu Federacji.

– O wystąpnieniu z Federacji zadecydował nie zarząd, ale zgromadzenie delegatów. Frekwencja na walnym zgromadzeniu 6 marca wyniosła aż 72 proc. To pokazuje, że zaniepokojenie wśród lekarzy było duże – mówi nam Bożena Janicka.

Podkreśla, że w toku blisko 6-godzinnych obrad delegaci zgodzili się, że mimo decyzji o rezygnacji z przynależności do Porozumienia Zielonogórskiego, chcą nadal aktywnie współpracować z wszystkimi organizacjami zrzeszającymi personel medyczny, również z Federacją PZ, jednak chcą też jasno artykułować swoje własne stanowisko, szczególnie na temat pakietów ustaw zdrowotnych i zarządzeń prezesa NFZ.

Jest rozłam czy go nie ma?
WPZ zrezygnowało z przynależności do Federacji Porozumienie Zielonogórskie, a jednocześnie Bożena Janicka twierdzi, że o rozłamie w organizacji związkowej nie można mówić.

– Nie rozchodzimy się definitywnie. Jesteśmy jak najbardziej otwarci na współpracę. Chcemy tylko mieć możliwość mówienia własnym głosem o problemach ochrony zdrowia – przekonuje w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl. – Uważaliśmy i nadal uważamy, że dla dobra pacjentów i dla dobra przyszłości ochrony zdrowia różne środowiska medyczne muszą współdziałać realizując wspólne cele. Nie zatrzaskujemy drzwi – oświadcza Janicka.

Zdaniem Włodzimierza Bołtruczuka, prezesa Podlaskiego Oddziału PZ ruch, który wykonała Bożena Janicka jest nielogiczny i zostanie w krótkim czasie skorygowany, tzn. wielkopolski oddział wojewódzki powróci do Federcji.

Jacek Krajewski także wyraża nadzieję, że lekarze z Wielkopolski tylko na chwilę znaleźli się poza Federacją. – Szkoda mi kolegów, którzy przecież byli z nami od samego początku istnienia Porozumienia, a obecnie, z powodu indywidualnych interesów jednej osoby, są poza organizacją – mówi prezes.

Jednocześnie Jacek Krajewski podkreśla, że odejście wielkopolskiego oddziału nie wpłynie na pozycję negocjacyjną całej Federacji. Przypomina, że PZ skupia organizacje związkowe z 14 województw, zrzesza około 14 tys. osób, a struktury Wielkopolskie to około 1-1,5 tys lekarzy.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum