W trosce o pacjenta w stanie wegetatywnym...

Autor: Gazeta Wyborcza/Rynek Zdrowia • • 28 września 2009 13:30

Uczestnicy konferencji "Jest życie w śpiączce w Toruniu uważają, że system opieki nad ludźmi w śpiączce powinien opierać się na organizacjach pozarządowych. Zapowiadają interwencje w resorcie zdrowia.

W trosce o pacjenta w stanie wegetatywnym...
Fot. Adobe Stock. Data Dodania: 16 grudnia 2022

– Pacjentów w stanie wegetatywnym przybywa. Szpitale ich nie chcą, rodziny nie dają rady się nimi zajmować. Czas przestać udawać, że nie ma problemu – mówią Gazecie Wyborczej szfowie placówek opiekujących się osobami w śpiączce i ich rodziny.

Ludzie w stanie wegetatywnym, potocznie nazywanym śpiączką, to osoby, których mózg został bardzo poważnie uszkodzony. Pacjent jest przytomny, ale nie ma świadomości. Może samodzielnie oddychać i trawić, ale już nie jest w stanie sam zjeść. Nie mówi, nie chodzi.

Każdego roku w Polsce jest 60 tys. osób poszkodowanych w wypadkach drogowych. Szacuje się, że u dwóch piątych z nich, czyli u około 24 tys. obrażenia skończą się stanem wegetatywnym. Do tego dochodzą m.in. pacjenci po udarach.

– Problem w tym, że w naszym systemie opieki zdrowotnej nie przewidziano dla nich miejsca. W szpitalu taki pacjent zostać nie może. Jest drogi, a poza tym często bardziej niż leczenia potrzebuje opieki. Z kolei zakłady opiekuńcze często nie są przystosowane do ich potrzeb. Taki człowiek potrzebuje bowiem specyficznej pielęgnacji. Potrzebne drogie, wysokobiałkowe pożywienie, rehablilitacja nie tylko ruchowa, ale i neurologiczna.  Jeszcze gorzej, jeśli chory zostaje w domu. Rodzina często nie daje rady odpowiednio się nim opiekować – przypomina Janina Mirończuk, szefowa toruńskiej fundacji Światło, prowadzącej m.in. zakład opiekuńczo-leczniczy dla pacjentów wegetatywnych.

Mirończuk zaprosiła do Torunia ponad 200 osób z całej Polski na konferencję „Jest życie w śpiączce”. Przyjechali szefowie placówek opiekujących się osobami w stanie wegetatywnym oraz krewni takich pacjentów. Postanowili przekonać władze, że system opieki nad ludźmi w śpiączce powinien opierać się na organizacjach pozarządowych. W przeciwieństwie do szpitali, które na chorego mają tylko pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia, fundacje i stowarzyszenia mogą starać się o granty, dotacje oraz ściągać od podatników 1 proc. W tym roku fundacja Światło dostałą rekordową kwotę ponad 800 tys. zł i dzięki temu w przyszłym roku może wystartować z budową domu dla wybudzonych ze śpiączki „Efata”.

Wszystkie postulaty i propozycje konkretnych rozwiązań, które organizacje pozarządowe przetestowały przez lata opiekując się najbardziej potrzebującymi trafią do sejmowej Komisji Zdrowia oraz minister zdrowia Ewy Kopacz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

    Najnowsze