W kardiologii coraz lepiej, czyli co trapi... kardiologów?

Autor: Anna Kaczmarek/Rynek Zdrowia • • 26 czerwca 2009 14:20

Niedoskonałości systemu JGP, brak zasad oceny jakości w poszczególnych ośrodkach, ograniczenia w dostępie do opieki ambulatoryjnej, niedobór specjalistów oraz brak koordynacji transportu chorych z ostrym zespołem wieńcowym - to główne problemy polskiej kardiologii, o których dyskutowano podczas spotkania Krajowego Nadzoru Specjalistycznego w Dziedzinie Kardiologii.

W kardiologii coraz lepiej, czyli co trapi... kardiologów?
Pominąwszy niedobory kadrowe, to kardiologia ma się coraz lepiej. Więcej wykonuje się nowoczesnych zabiegów specjalistycznych, wzrasta liczba pracowni hemodynamicznych oraz placówek prowadzących 24-godzinny dyżur. Na zdjęciu nowoczesny angiograf.

Rozmawiano także o konieczność stworzenie programu finansowania procedur rehabilitacji kardiologicznej i ambulatoryjnej opieki nad pacjentami z zaawansowaną niewydolnością serca.

Nadal brakuje nam specjalistów. W Polsce mamy 1916 kardiologów czyli 50 na milion mieszkańców. Powinno być ich 2840, co dawałoby nam średnią europejską, która wynosi 80 kardiologów na milion mieszkańców.

Może sytuacja w tej materii poprawi się. Nadzieja na to jest, bo prawie 1000 lekarzy jest obecnie w trakcie specjalizacji z kardiologii, a dziedzina ta została znana przez Ministerstwo Zdrowia za priorytetową.

– W ciągu najbliższych kilku lat powinno dojść do znacznej poprawy co do ilości specjalistów z dziedziny kardiologii – prognozuje prof. Grzegorz Opolski, krajowy konsultant z dziedziny kardiologii.

Niestety, wielu kardiologów wybiera pracę tylko na Mazowszu.

– W tym regionie pracuje aż jedna piąta wszystkich polskich kardiologów – informuje prof. Hanna Szwed, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii.

Pominąwszy niedobory kadrowe, to kardiologia ma się coraz lepiej. Więcej wykonuje się nowoczesnych zabiegów specjalistycznych, wzrasta liczba pracowni hemodynamicznych oraz placówek prowadzących 24-godzinny dyżur.

Taka jest kardiologia
W Polsce mamy 216 oddziałów kardiochirurgicznych. W tym:
• 93 – I stopień referencyjności,
• 35 – II stopień,
• 88 – III stopień referencyjności.

– W 2008 roku nastąpił wzrost liczby wykonywanych koronarografii i angioplastyk wieńcowych. Koronarografii wykonano ponad 160 tys., a angioplastyk ponad 94 tys., co jest ogromnym sukcesem i stawia nas w pierwszej ósemce w Europie – tłumaczy konsultant krajowy.

W całym kraju mamy:
• 89 całodobowych ośrodków kardiologii inwazyjnej z czego najwięcej: 14 na Mazowszu i 11 w województwie śląskim,
• 100 pracowni hemodynamicznych: z czego 16 na Mazowszu, 11 w Śląskiem, ale tylko 3 na Podlasiu.

Natomiast najwięcej zabiegów angioplastyki i koronarografii w 2008 r. wykonano w województwie śląskim, mazowieckim i wielkopolskim. Najwięcej ostrych zespołów wieńcowych zanotowano w 2008 r. w województwach:
• śląskim – 17641,
• podkarpackim – 11277,
• małopolskim – 11209.

Okazuje się jednak, że część pacjentów z ostrym zespołem wieńcowym może przegrać z czasem swoja walkę o zdrowie, ponieważ kuleje bardzo ważne ogniwo w leczeniu zawału, czyli transport. Prof. Hanna Szwed podaje, że na samym Mazowszu 58 proc. osób, które z powodu zawału wezwało pogotowie wiezione jest do nieodpowiedniej placówki. Czyli takiej, w której nie ma pracowni hemodynamicznej. Jedynie 27 proc. bezpośrednio z domu jest wiezionych do odpowiedniej placówki.

Pacjent nieświadomy
Drugi czynnik opóźniający wdrożenie odpowiedniego leczenia to zbyt mała wiedza pacjentów na temat zawału, a tym samym zbyt długi czas od wystąpienia objawów do wezwania lub udania się po pomoc.

– Jeżeli angioplastyka zostanie wykonana w ciągu godziny od wystąpienia bólu unikamy wtedy wielu powikłań związanych z zawałem. Niestety tylko 11 proc. pacjentów trafia do nas w ciągu godziny – ubolewa prof. Szwed.

Coraz częściej ratownikom medycznym, którzy są wzywani do pacjenta z zawałem pomaga teletransmisja EKG. W karetce pogotowia pacjent ma wykonywane badanie EKG, które jest przesyłane do odpowiedniej placówki specjalistycznej. Tam lekarz ocenia badanie i decyduje, gdzie pogotowie ma przewieźć pacjenta. Taki tryb pracy bardzo skraca czas dowozu chorego i wdrożenia odpowiedniego postępowania. Niestety, jak mówią kardiolodzy, procedura ta nie jest opłacana przez NFZ.

Kardiolodzy mówiąc o finansach, nie kryją wątpliwości do doskonałości systemu rozliczania wg  JGP.

– Chodzi głównie o złożone zabiegi wysokospecjalistyczne. Wykonuje się wówczas kilka procedur, a NFZ płaci tylko za jedną z nich najdroższą -– tłumaczy prof. Opolski.

Kolejny problem to dostęp pacjentów do lekarza kardiologa w opiece ambulatoryjnej. Niestety nadal pacjenci za długo czekają na wizytę do tego specjalisty. Kardiolodzy podkreślają, że konieczne jest stworzenie programu finansowania procedur rehabilitacji kardiologicznej i ambulatoryjnej opieki nad pacjentami z zaawansowaną niewydolnością serca...

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum