W hospicjach brakuje miejsc. Czy nowa wycena to zmieni?

Autor: BM/Rynek Zdrowia • • 28 maja 2016 08:00

W hospicjach w całej Polsce brakuje miejsc, na łóżko czeka się średnio dwa tygodnie. To nie jedyny problem. Niedofinansowanie tych placówek sięga 40-50 proc.

W najbliższych dekadach liczba osób potrzebujących opieki paliatywnej będzie gwałtownie rosnąć. Fot. Archiwum

W Polsce działa ok. 340 hospicjów domowych dla dorosłych i 52 dla dzieci, zaś placówek, w których opieka tego typu jest świadczona stacjonarnie jest nieco ponad 150 (liczba ta spadła w ostatnich latach). Kolejki do objęcia opieką hospicyjną powodują, że część pacjentów trafia do tych placówek zbyt późno.

Biorąc pod uwagę prognozę zmian demograficznych w Polsce, liczba osób potrzebujących opieki paliatywnej będzie gwałtownie rosnąć. Eksperci szacują, że już teraz z powodu chorób przewlekłych w kraju umiera 320 tys. osób rocznie, w tym na nowotwory 95 tys. 

Kolejkom winna wycena NFZ
Z danych Fundusz wynika, że rocznie opłaca on opiekę 100 tys. pacjentów korzystających z opieki paliatywnej i hospicyjnej w kraju. W województwie mazowieckim stacjonarnych hospicjów jest 11, a oddziałów opieki paliatywnej 6. Na miejsce trzeba czekać od jednego do trzech tygodni. Podobnie jest w woj. śląskim i opolskim. Powód? Za mało łóżek i pieniędzy, za dużo pacjentów.

- Dostępna jest tylko 1/3 łóżek w śląskim i opolskim z powodu słabej wyceny osobodnia przez NFZ - wyjaśnia dr Jadwiga Pyszkowska, konsultant wojewódzki w dziedzinie medycyny paliatywnej. 

Zwraca uwagę, że koszty utrzymania pacjenta są znacznie wyższe niż pieniądze przeznaczane na hospicja przez Fundusz.

- NFZ nie docenia potrzeb naszych chorych, traktuje ich jako pacjentów, którzy niczego już nie potrzebują. Tymczasem pracę w hospicjum można porównać do tej na oddziale intensywnej terapii. Na OIOM-ie walczy się o życie, w hospicjach o dobrą jakość życia przed śmiercią. Tego Fundusz nie rozumie - dodaje dr Pyszkowska.

Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio dysponuje 19 łóżkami, natomiast kontrakt na 2016 rok zawarty z NFZ opiewa na 16 łóżek.

- Mamy pełne obłożenie. Kolejka oczekujących jest kilkunastoosobowa, czas oczekiwania na łóżko wynosi do czterech tygodni - twierdzi Anna Joachim-Labuda, wiceprezes puckiego hospicjum. - Za osobodzień dostajemy z NFZ ok. 200 zł, natomiast koszt utrzymania pacjenta jest dużo większy.

Pucka placówka prowadzi także hospicjum domowe, ma pod opieką 20 osób. Prowadzi również poradnię opieki paliatywnej.

- Do hospicjum domowego czeka się średnio dwa tygodnie - dodaje wiceprezes Joachim-Labuda. - Mamy natomiast problem z pacjentami, którzy mieszkają kilkadziesiąt kilometrów od Pucka, tam nasi pracownicy nie docierają, gdyż brakuje nam mobilnej i wykwalifikowanej kadry.

Hospicja ratuje głównie 1 proc.
Stowarzyszenie Opieki Hospicyjnej Ziemi Częstochowskiej obsługuje cztery powiaty: częstochowski, kłobucki, lubliniecki i myszkowski. Ma po opieką 2200 pacjentów rocznie. W samej Częstochowie ma do dyspozycji 15 łóżek w hospicjum stacjonarnym.

- W Częstochowie w kolejce na miejsce czeka średnio 20 osób, czas oczekiwania na łóżko wynosi dwa tygodnie. Rocznie opiekujemy się 1600 dorosłymi pacjentami oraz 60 dziećmi w hospicjum domowym - mówi Anna Kaptacz, prezes Stowarzyszenia.

Dodaje: - NFZ płaci nam za osobodzień 236 zł dziennie, to o 120 zł za mało, abyśmy mogli przetrwać. Koszty utrzymania pacjenta wynoszą 400 zł. Nasze Stowarzyszenie dzięki przeróżnym akcjom, zbiórkom 1 procenta może się jakoś utrzymać. Brakuje nam pieniędzy przede wszystkim na poprawę jakości opieki nad pacjentem hospicyjnym.

Przybędzie środków, ale czy świadczeń też?
Według Polskiego Towarzystwa Medycyny Paliatywnej, niedofinansowanie ośrodków sięga 40-50 proc. To ma się zmienić.

Na początku kwietnia resort zdrowia zapowiedział, że Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ponownie zajęła się wyceną świadczeń. Wycena na opiekę paliatywną ma się zwiększyć od 2017 r. Za całodniowy pobyt w hospicjum stacjonarnym z dotychczasowych ponad 200 zł do 405 zł, czyli prawie dwukrotnie. To oznacza zwiększenie liczby łóżek w hospicjach.

Eksperci liczą, że poprawa finansowania będzie też bodźcem do uruchamiania nowych ośrodków, gdyż w związku z generowaniem strat przez takie placówki na przestrzeni ostatnich lat, praktycznie nie było zainteresowania ani zwiększaniem liczby łóżek przez działających świadczeniodawców, ani tworzeniem nowych miejsc.

Zdaniem ekspertów to właśnie finansowanie było barierą rozwoju medycyny paliatywnej, a nie braki kadrowe. Jednak aby faktycznie można było mówić o rewolucji, za większą wyceną świadczeń muszą też iść wyższe nakłady ze strony NFZ.

- Jeżeli tak się nie stanie i płatnik nie zwiększy puli środków przeznaczonych na medycynę paliatywną, to możemy mieć sytuację, gdy wycena faktycznie się podniesie, ale Fundusz zacznie kontraktować w związku z tym mniej świadczeń, tak by ostateczny bilans był stały - komentuje dr Maciej Sokołowski, wiceprezes Oddziału Dolnośląskiego Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej.

Dr Sokołowski dodaje, że wiadomo też, iż pewne zmiany organizacyjne związane z tym rodzajem opieki będą wprowadzane w ramach koszyka świadczeń gwarantowanych. Mówi się m.in. o wprowadzeniu koordynatora w medycynie paliatywnej. Dlatego trudno ostatecznie przesądzać, jak będzie wyglądać sytuacja w tym obszarze.

W kraju jest obecnie 420 lekarzy, którzy uzyskali specjalizację z medycyny paliatywnej. Widać też spore zainteresowanie młodych lekarzy tą specjalizacją.  Od 2014 r. w dziedzinie medycyny paliatywnej bezpośrednio po studiach mogą się kształcić absolwenci uczelni medycznych, co powinno dodatkowo poprawić sytuację kadrową. 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum