PAP/Rynek Zdrowia | 29-10-2020 17:20

W Płocku ma powstać szpital polowy, ale "praktycznie nieosiągalna jest kwestia personelu"

Na terenie Płocka (Mazowieckie), przy współpracy tamtejszego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego (WSzZ) i PKN Orlen, spółki mającej siedzibę w tym mieście, ma powstać szpital polowy na 200 łóżek - poinformował w czwartek (29 października) dyrektor płockiej placówki medycznej Stanisław Kwiatkowski.

Fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

- Od wczoraj wiadomo, że na terenie Płocka, w porozumieniu z Wojewódzkim Szpitalem Zespolonym i Orlenem, ma powstać szpital polowy na 200 łóżek - oświadczył Kwiatkowski w trakcie sesji rady miasta. Dodał, iż szpital polowy miałby zostać utworzony w ciągu 10 dni.

- Oczywiście taki szpital przy takim mocnym partnerze, jakim jest PKN Orlen, na pewno powstanie, natomiast praktycznie nieosiągalna jest kwestia personelu, lekarskiego, pielęgniarskiego, jak i laboratoryjnego czy farmaceutycznego i pomocniczego - zaznaczył dyrektor płockiego WSzZ, który w czwartek uczestniczył zdalnie w części obrad płockich radnych, poświęconych informacji na temat aktualnej sytuacji związanej z epidemią koronawirusa i działań podejmowanych w tym zakresie przez poszczególne instytucje.

Kwiatkowski stwierdził, iż w Płocku "praktycznie nie istnieje" rynek pracy lekarzy i pielęgniarek. - I tu jest największe zagrożenie, co sygnalizowałem już wczoraj podczas wideokonferencji z przedstawicielami zarządu i pracowników PKN Orlen - podkreślił dyrektor płockiego WSzZ.

Wyraził jednocześnie obawę, że powstanie szpitala polowego bez własnego personelu mogłoby skutkować przechodzeniem tam do pracy z powodu wyższego wynagrodzenia specjalistów z działających w Płocku placówek medycznych, co - jego zdaniem - przyczyniłoby się do znacznego ograniczenia bieżącej pracy np. WSzZ i problemów z leczeniem pacjentów z innymi schorzeniami, spoza grupy zakażonych koronawirusem.

Kwiatkowski przekazał także, iż wojewoda mazowiecki nakazał płockiemu WSzZ zorganizowanie wspólnie z ośrodkiem wypoczynkowym "Zacisze" w pobliskiej Koszelówce izolatorium na 76 miejsc. Jak dodał, placówka mogłaby ruszyć w ciągu 48 godzin od ostatecznego potwierdzenia przez lekarza gotowości do pracy.

- Wydaje mi się, że udało mi się znaleźć lekarza, oczywiście za odpowiednie wynagrodzenie, który będzie opiekował się osobami przebywającymi w izolatorium - dodał dyrektor płockiego WSzZ. Jak wyjaśnił, placówka ta przeznaczona byłaby dla osób zdrowych, które nie mają warunków do izolacji w warunkach domowych.

O tym, że w Płocku potrzebny są izolatorium oraz szpital polowy, najlepiej modułowy i z własnym personelem medycznym dyrektor WSzZ mówił dziennikarzom w środę (28 października). Przyznał wówczas, że jego placówka może współpracować ze szpitalem polowym, i użyczyć teren pod jego budowę.

- Szpital polowy w Płocku jest potrzebny, ale pod warunkiem, że nikt ze szpitala wojewódzkiego nie będzie tam pracował. My możemy współpracować z takim szpitalem polowym, na przykład pod względem logistycznym, jego organizacji. Nie mamy natomiast szans, aby oddelegować tam personel, ponieważ doszłoby do zamknięcia naszej placówki. Chodzi przecież także o leczenie pacjentów z innymi schorzeniami, spoza grupy zakażonych koronawirusem - oświadczył Kwiatkowski.

Na początku października WSzZ w Płocku informował, że decyzją wojewody mazowieckiego przygotowano tam 84 łóżka dla osób z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem koronawirusem. Miejsca te przygotowano na oddziałach zakaźnym, płucnym i intensywnej terapii, przy czym na oddziale intensywnej terapii było 9 łóżek z kardiomonitorem i możliwością przeprowadzenia tlenoterapii i wentylacji mechanicznej.

Placówka odwołała się następnie od tej decyzji, uzasadniając to m.in. problemami organizacyjnymi. Wojewoda mazowiecki uwzględnił odwołanie i zmniejszył tam do 59 liczbę łóżek dla pacjentów z koronawirusem w WSzZ, w tym do 6 liczbę łóżek na oddziale intensywnej terapii.

Kwiatkowski podał, iż w czwartek w jego placówce hospitalizowanych było 84 pacjentów z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem, a 49 kolejnych, przebywających w izolacji, oczekiwało tam na wynik badania w kierunku koronawirusa.