W Łodzi otwarto Regionalny Punkt Diagnozy i Terapii zespołu alkoholowego u płodu

Autor: PAP/Rynek Zdrowia • • 19 marca 2018 16:16

Regionalny Punkt Diagnozy i Terapii FASD - spektrum alkoholowych zaburzeń płodu - został oficjalnie otwarty w poniedziałek (19 marca) w Łodzi. Placówka, która będzie przyjmować dzieci z całego regionu łódzkiego, ma już pod opieką ok. 50 dzieci.

Termin FASD (ang. Fetal Alcohol Spectrum Disorders) oznacza spektrum problemów zdrowotnych i zaburzeń zachowania wynikających z uszkodzenia mózgu płodu przez alkohol. Fot. archiwum

Punkt powstał z inicjatywy samorządu woj. łódzkiego i jest pierwszą tego typu placówką w Polsce. Pod jego opieką znajdą się dzieci z FASD, czyli dotknięte alkoholowym zespołem płodowym.

To skutki picia w ciąży
- Będą konsultowane przez specjalistów, kierowane na prowadzoną na miejscu rehabilitację, a w razie potrzeby także do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Liczymy na to, że dzieci, co do których istnieje podejrzenie FASD, będą trafiać do łódzkiej placówki również przez Powiatowe Centra Pomocy Rodzinie - podkreślił wicemarszałek woj. łódzkiego Dariusz Klimczak.

Termin FASD (ang. Fetal Alcohol Spectrum Disorders) oznacza spektrum problemów zdrowotnych i zaburzeń zachowania wynikających z uszkodzenia mózgu płodu przez alkohol. W wyniku spożywania przez kobietę w ciąży alkoholu może dojść do uszkodzenia nie tylko ośrodkowego układu nerwowego płodu, ale także serca, układu kostnego, moczowego, słuchu i wzroku.

Według ekspertów, skala występowania problemu w Polsce jest trudna do oszacowania; przyjmuje się, że rozpowszechnienie FAS (alkoholowy zespół płodowy) jest nie mniejsze niż 4 osoby na 1 tys., a FASD - nie rzadsze niż 20 osób na 1 tys.

ADHD, zespół Downa, a może jednak FASD?- Inicjatywa stworzenia punktu narodziła się na spotkaniu, gdzie mówiono o dzieciach z problemami w życiu społecznym, których nikt nie potrafił zdiagnozować. Bardzo często podejrzewano u nich zaburzenia ze spektrum autyzmu czy zespół Downa, natomiast przyczyna ich problemów zdrowotnych była zupełnie inna - powiedziała dyrektorka Regionalnego Centrum Polityki Społecznej w Łodzi Anna Mroczek.

Dodała: - Prócz działań diagnostycznych i terapeutycznych planujemy szeroko pojętą edukację, m.in. pracowników samorządowych i lekarzy, którzy stykają się z dziećmi. Chcemy do Łodzi zaprosić najlepszych specjalistów w dziedzinie FASD.

W nowej placówce pracuje zespół złożony z psychologa, psychiatry dziecięcego i pediatry, pod którego opiekę już w pierwszych dniach funkcjonowania trafiło ok. 50 dzieci z całego regionu. Jak wyjaśniła Mroczek, pełne zdiagnozowanie zespołu FASD jest procesem czasochłonnym, trwającym od 2 do 3 miesięcy. Dlatego dopiero w czerwcu w punkcie ruszy fizjoterapia oparta o metodę integracji sensorycznej.

Według psycholog Teresy Dulemby, po postawieniu diagnozy dzieci i ich opiekunowie nie zostaną pozostawieni sami sobie, lecz uzyskają wszechstronną pomoc.

FASD nie istnieje w rejestrach
- Im wcześniej podejmuje się rehabilitację, tym lepiej, bo układ nerwowy dziecka jest bardzo plastyczny i ośrodki sąsiednie mózgu mogą przejąć jego uszkodzone funkcje. Uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego powodują nadpobudliwość, kłopoty z nauką, problemy w koncentracji, a także zaburzenia w relacjach społecznych. Dotknięci FASD to ludzie, którzy w życiu dorosłym często trafiają do więzień, ośrodków resocjalizacji, bo nie znają lub nie potrafią przyswoić sobie norm społecznych - wyjaśniła psycholog.

Diagnostyka i rehabilitacja w łódzkim ośrodku będzie finansowana z funduszy przeznaczonych na profilaktykę i przeciwdziałanie alkoholizmowi.

Specjaliści zwracają uwagę, że NFZ nie finansuje leczenia dzieci z zespołem FASD - taka jednostka chorobowa nie istnieje w jego rejestrach. Przytaczają przypadki dzieci z tym zaburzeniem, dla których diagności zmuszeni byli wpisywać w dokumentację jako rozpoznanie np. nadpobudliwość psychoruchową - bo w przeciwnym wypadku ich podopieczni nie mogliby skorzystać z rehabilitacji i terapii logopedycznej.

Punkt FASD planuje także szereg działań edukacyjnych nt. szkodliwego wpływu alkoholu na przebieg ciąży i rozwój płodu. Według Dulemby, wpływ ten uzależniony jest nie tylko od dawki alkoholu przyjmowanej przez przyszłą matkę, ale od tego, czy pił również ojciec dziecka oraz od tzw. historii picia w rodzinie, czyli od czynników genetycznych.

- Najlepiej w ogóle nie pić alkoholu w ciąży; nawet zalecane przez niektórych lekarzy "pół kieliszka czerwonego wina na dobrą krew" może być czymś, co doprowadzi do uszkodzenia płodu" - podkreśliła.

PAP - Agnieszka Grzelak-Michałowska

 

Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum