Teleporada? Z podejrzeniem nowotworu została odesłana do specjalisty. Wizyta za kilka miesięcy

Autor: oprac. KM • Źródło: Twitter, Rynek Zdrowia24 sierpnia 2021 05:41

Teleporada mogła kosztować wiele pewną pacjentkę, której wizytę u specjalisty wyznaczono kilka miesięcy po niepokojących objawach. Na ratunek przyszła Fundacja OnkoCafe.

Teleporada? Z podejrzeniem nowotworu została odesłana do specjalisty. Wizyta za kilka miesięcy
"Lekarze rodzinni w czasie specjalizacji i kształcenia podyplomowego mają dużo zajęć z onkologii". Fot. Shutterstock
  • Teleporda - problemy trwają. Tym razem pojawiły się w Warszawie, gdzie pacjentka z podejrzeniem problemu onkologicznego została odesłana do ginekologa
  • Zdaniem prezesa stowarzyszenia Młodzi Lekarze Rodzinni Dominika Lewandowskiego, problemem podstawowej opieki zdrowotnej jest to, że "w praktyce może tam pracować każdy lekarz, niezależnie od posiadanych specjalizacji, czy kompetencji zawodowych".
  • Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarz rodzinny ekspert Porozumienia Zielonogórskiego: - Lekarze rodzinni w czasie specjalizacji i kształcenia podyplomowego mają dużo zajęć z onkologii

Fundacja OnkoCafe, wspierająca pacjentów z chorobą nowotworową, opisała na swoim twitterowym profilu przypadek kobiety, której teleporada wyjątkowo nie posłużyła. Mimo podejrzenia problemu onkologicznego, kobieta została skierowana do ginekologa. Termin wizyty mógłby jednak być ustalony dopiero po kilku miesiącach od rozmowy.

"Trafia do nas. Pomagamy!"

Jak wynika z relacji na profilu Fundacji OnkoCafe, w poprzednim tygodniu pacjentka z Warszawy trafiła do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Opisywana konsultacja odbyła się w formie teleporady.

Kobieta miała skarżyć się na wyciek krwi z sutka.

"Doktor na to: może by wystawić skierowanie do chirurga onkologa–ale może nie.Najlepiej niech pani pójdzie do ginekologa" - pisze Fundacja Onkocafe.

Najbliższy termin wizyty pacjentka znalazła dopiero za kilka miesięcy od teleporady.

W ciągu 2-3 godzin koordynator dzwoni do pacjentki

Do sprawy odniosła się w komentarzu Joanna Zabielska-Cieciuch, ekspert Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie. Przedstawiła kontrprzykład z białostockiej przychodni: pacjentka z bolesną zmianą w lewej piersi przyszła na wizytę do lekarza rodzinnego. Dane kobiety zostały przesłane do Białostockiego Centrum Onkologii za pośrednictwem strony poz.bialystok.pl.

"W ciągu 2-3 godz koordynator z BCO dzwoni do pacjentki i ustala termin wizyty" -  pisze lekarka.

- Od miesiąca tak działamy - podsumowała Zabielska.

Lekarze rodzinni są wyczuleni na problemy onkologiczne

- Nie wiem jak są kształceni lekarze pierwszego kontaktu, ale lekarze rodzinni w czasie specjalizacji i kształcenia podyplomowego mają dużo zajęć z onkologii - pisze dalej Zabielska. I dodaje, że kurs czujności onkologicznej w warszawskim Instytucie Onkologii w Warszawie ukończyło 10 tysięcy lekarzy rodzinnych "w ramach tylko jednego projektu".

POZ? Tam może pracować każdy lekarz

Własnym doświadczeniem podzielił się również Dominik Lewandowski, specjalista medycyny rodzinnej oraz geriatrii, prezes stowarzyszenia Młodzi Lekarze Rodzinni i członek Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce.

Zdaniem Lewandowskiego problemem podstawowej opieki zdrowotnej jest to, że "w praktyce może tam pracować każdy lekarz, niezależnie od posiadanych specjalizacji, czy kompetencji zawodowych".

"Tylko cześć lekarzy pracujących w POZ posiada specjalizację z medycyny rodzinnej, jedyną dedykowaną do pracy w tej części systemu" - dodał lekarz.

Dowiedz się więcej na temat:
Podaj imię Wpisz komentarz
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum