PAP/Rynek Zdrowia | 29-08-2019 21:48

Szumowski o zrzucie ścieków do Wisły: może być zagrożone zdrowie ludzi

Wiemy, że potencjalnie zrzut ścieków do Wisły może trwać tygodnie, przez co może być zagrożona nie tylko Wisła jako system ekologiczny. I to może grozić katastrofą ekologiczną - powiedział w czwartek (29 sierpnia) minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Minister zdrowia prof. Łuksz Szumowski: - Długotrwałe skażenie Wisły może doprowadzić do tego, że w zakolach, płyciznach, zastoinach mogą być potencjalne miejsca gromadzenia się ścieków, to miejsca, które mogą zagrozić ryzykiem epidemiologicznym. Fot. archiwum

Sztab kryzysowy w KPRM zwołał na czwartkowy wieczór premier Mateusz Morawiecki. Udział w posiedzeniu sztabu brali m.in.: minister środowiska Henryk Kowalczyk, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak, minister zdrowia Łukasz Szumowski i główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas. Obrady sztabu zwołano w związku awarią w Warszawie kolektorów oczyszczalni ścieków "Czajka" i zanieczyszczeniem Wisły ściekami z lewobrzeżnej części stolicy.

- Nie możemy bagatelizować tej sytuacji. Wiemy, że potencjalnie zrzut ścieków do Wisły może trwać tygodnie, przez co może być zagrożona nie tylko Wisła jako system ekologiczny - powiedział w czwartek podczas konferencji szef resortu zdrowia.

"To może grozić katastrofą ekologiczną, ale również może być zagrożone zdrowie ludzi - dodał.

- Wiemy, że tak długotrwałe skażenie Wisły może doprowadzić do tego, że w zakolach, płyciznach, zastoinach mogą być potencjalne miejsca gromadzenia się tych ścieków i miejsca, które mogą zagrozić ryzykiem epidemiologicznym- wyjaśnił Szumowski.

Zwrócił uwagę, że istnieją "powierzchniowe odbiory wody w Płocku", gdzie przy długotrwałym skażeniu wody "wodociągi mogą nie dać rady i wtedy może być zagrożone zdrowie ludzi".

Szumowski zaznaczył, że odpowiednie służby już działają. - Są zwiększone pomiary, wszystkie te zakola poprzez służby - i ochrony środowiska, i Sanepidu, i Wód Polskich - monitorują tę sytuację, ale musimy działać bardzo sprawnie. Musimy przyjmować wszystkie alternatywy pod uwagę - powiedział.

"W związku z tym są podjęte konkretne decyzje" - zapewnił minister zdrowia.

Jak natomiast powiedział dziennikarzom minister środowiska Henryk Kowalczyk, podczas posiedzenia sztabu kryzysowego omawialiśmy zagrożenia związane ze szkodami ekologicznymi, ale też zdrowotnymi.

- Ja relacjonowałem, jaka jest skala zanieczyszczenia wody. I tak związki azotanów przed zrzutem to jest 1mg na litr, a po zrzucie, w wodzie już zmieszanej, to jest 30 mg na litr. To jest 30-krotnie więcej, to są poważne zagrożenia. Azotany powodują "wyławianie" tlenu z wody, stąd m.in śnięte ryby - powiedział minister.

Zwrócił też uwagę, że "niski stan wody w Wiśle i wysoka temperatura stwarzają poważne zagrożenie".

Powiedział, że Inspekcja Ochrony Środowiska bada zanieczyszczenie wód związkami chemicznymi i zanieczyszczenie bakteriologiczne, ale to wymaga czasu, bo próbki trzeba poddać hodowli.Wskazał, że "najbardziej niepokojące jest to, że nie ma końca tego zrzutu ścieków", a "naprawienie awarii może potrwać kilka tygodni czy nawet miesięcy".

Powiedział, że "ważne jest, żeby zahamować wypływ ścieków. Rząd oferuje pomoc. Trzeba zbudować by-pass, tymczasowy rurociąg przy pomocy wojska, to można zrobić w kilka dni".

- My apelujemy, żeby do współpracy doszło (z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim - PAP), aby uniknąć najgorszych skutków. Istnieje, bowiem zagrożenie epidemiologiczne. Trwa namnażanie niebezpiecznych bakterii, zarazków. Szczególnie niebezpieczne może być nagromadzenie osadów ściekowych we Włocławku, gdzie woda prawie nie płynie - powiedział minister Kowalczyk.

Dodał, że Wisła może zacząć sama się oczyszczać, ale dopiero wtedy, gdy ścieki przestaną do niej wpływać.

Do awarii jednego z kolektorów, przesyłającego ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni Czajka doszło we wtorek rano. Nieczystości skierowano wówczas do drugiego kolektora, który jednak w środę także przestał funkcjonować. Wskutek awarii zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podjął decyzję o zrzucie nieczystości do Wisły. Do rzeki trafia 3 tys. litrów nieczystości na sekundę.

PAP - Grzegorz Janikowski, Monika Witkowska